Czytanie i rozrywki inne – czyli jak się bawi szary więzień?

Uwaga! Autor popełnił limeryk:

Pewien Andrzej* spod celi na Monte

wciąż spoglądał na życie pod kątem

raz w obroty go wzięli

światopogląd przycięli

więc do życia odwrócił się frontem

*Tu wstawiamy dwusylabowe imię. Raczej męskie.

Ot, coś takiego przyszło mi do głowy. To tak, żeby nie było, że za kratami nie ma poezji. Poza prozą, naturalnie.

Zdarzają się dni, kiedy ilość literek na bandycką twarz przekracza milion – to wystarczy, by Robert zaczął po raz kolejny tworzyć na papierze zapis swojej wersji wydarzeń, które stały się przyczyną jego aresztowania, po raz kolejny plując sobie w brodę i strzepując popiół z papierosów na własną czuprynę z rozpaczy nad tym, że pierwsze zeznania – te spisane przez policjantów! – złożył w stanie pomroczności jasnej; ostatnio w przypływie paranoi zapytał nawet Andrzeja o to, czy warto odnotować fakt, że krytycznego wieczoru przez okno jego domu zaglądał czarny pies, prawdopodobnie marki labrador, i czy będzie to miało znaczenie w śledztwie. Wystarczy, że równocześnie Andrzej pilnie studiuje dokumenty swojej toczącej się równolegle sprawy cywilnej, czyniąc sprawnie notatki na marginesach, co przychodzi mu z łatwością jako prawnikowi. Sebastian wgryza się w dzieła zebrane Szekspira, Darek po raz setny przegląda program TV w bezowocnym poszukiwaniu godziny, o której dają jego ulubione „Gumisie”, Janek dorwał „Angorę”, a autor – co nietrudno skonstatować – nadal pisze.

Wystarczy to do tego, by w głowie powstała myśl o zorganizowaniu jakiegoś mini-konkursu literackiego, może niekoniecznie na limeryk, ale na formę prostszą, jak „lepiej”, „odwódek”, czy „moskalik”. Nieznającym tych form liryki (i ich reguł) sugeruję odszukanie tych nazw w Internecie – ich propagatorką jest nie byle kto, bo Wisława Szymborska.

Próbka „lepieja”:

Lepiej chujem mieszać ciasto,

niż z Andrzejem* wyjść na miasto.

*Tu wstawiamy dwusylabowe imię. Raczej męskie. Andrzeju, wybacz.

Próbka „odwódka”, pierwowzór:

Od wódki rozum krótki

i próba autorska:

Od drinka

we łbie brzdiynka*

*Śląskizm. Czyli regionalizm rodem z Katowic, z najbliższą okolicą.

Moskalik oryginalny:

Kto powiedział, że Moskale

to są bracia nas, Lechitów

temu pierwszy w łeb wypalę

pod kościołem Karmelitów*

*Autorem Mickiewicz, a więc nie w kij dmuchał.

Widać więc, czym moskalik jest, i wcale nie chodzi o śledzia. Trzeba napisać, że ktoś coś zrobił, po czym konieczna jest kara, obowiązkowo w pobliżu miejsca kultu religijnego, jak wskazuje pierwowzór. Autor miał trudności ze znalezieniem takowego miejsca, ale chyba jego próba w ogólny schemat się wpisuje:

Kto powiedział, że więźniowie

to jest naród niemorowy

temu zrobię dziurę w głowie

w obecności świętej krowy

Propozycja konkursu spotkała się z odzewem typu „zdecydowanie być może”, czyli nadziei tracić tak do końca nie lza. Liczę jednak mocno na Rafała z celi zaprzyjaźnionej, który pisuje teksty piosenek – plonów jego wyobraźni pisarskiej nie omieszkam bezzwłocznie tu zamieścić.

No, ale skoro nie konkurs pisarski – to W CO SIĘ BAWIĆ?!

Istnieją różne, mniej lub bardziej starożytne gry i zabawy; w końcu homo ludens (a w naszych warunkach homo ludens captivus cum aberratio localis – czyli się bawiący człek pojmany z odchyleniem miejscowym) to fenomen tak stary, jak cała ludzkość, a więc wydawałoby się, że nic, tylko zaczerpnąć pełną garścią ze skarbnicy tradycji i hulaj dusza! Są odmiany gier w kości, już Rzymianom starożytnym znane – zdarza się więc od czasu do czasu kubkiem zagrzechotać. Są gry takie jak ringo, serso, frisbee i curling – stop. Gier halowych dopuszczać nie będziemy. Można bawić się w „chodzi lisek koło drogi”, grać w pierożek drewniany, w stukułkę, w pingwinka z przedziałkiem, w cetno i licho, w kołderkę z lufcikiem, bądź w mordę – ba, żeby ktoś znał reguły! W karty, i owszem, też się rżnie, choć nigdy w brydża, od czasu gdy między Leszkiem ze starej celi, a mną powstał nierozstrzygnięty na razie spór o zasady licytacji. Jest Eurobusiness, i wielkie a srogie rodzą się niekiedy fortuny w fałszywym pieniądzu, ale ciężko weń grać więcej niż dwa razy dziennie.

Ostatnio wzbogaciliśmy się dzięki Andrzejowi o Scrabble, i rzuciliśmy się na tę jedną z najlepszych gier ze sporym entuzjazmem. Wnet jednak okazało się, że najbardziej pożądaną pozycją jest „Oficjalny Słownik Polskiego Scrabblisty”, gdyż ciężkie się toczą argumenta o użycie takich słów jak ŚRYŻ, NYPEL, CHEDER, TRACKIE, i OŁŻE, połączone z piany toczeniem, zębów łyskaniem, po noże plastikowe sięganiem i grubymi, a nieparlamentarnymi wyrazy nierzadko okraszane. Niestety, słownik jest na płycie CD, i dupa zbita.

Mimo wszystkich tych przeszkód, czas płynie nam we wcale znośnym tempie. W razie czego – zawsze pozostaje poczciwa, nigdy niestarzejąca się zabawa w policjantów i złodziei. Zaś nieliczni – ale to już elita – bawią się ze stróżami prawa w chowanego, i to na kilku kontynentach na raz. Ci chyba nie mają prawa się nudzić.

———————————————————————-

Większość celi ogląda regularnie i z zapartym tchem „W-11 – Wydział śledczy”, i ciężko jednoznacznie stwierdzić, komu właściwie oglądający kibicują; „naszym”, czyli bandziorom, czy jednak policji. Przebóg! – byłbyż to niewidzialny efekt równie niewidzialnej resocjalizacji?…

Reklamy

11 Komentarzy

  1. Każdy kto otarł się o taką instytucję doskonale wie, że w tym blogu jest mnóstwo fantazji. Rozumiem, że ktoś uprawia radosną twórczosc ale po co mącic ludziom w głowie. Piszący o Monte widział go może z zewnątrz a nie siedział.Czemu służy ta mistyfikacja????

  2. Jerzy – skoro ty siedziałeś na Monte i tak dużo wiesz, to może sam napiszesz coś prawdziwszego, albo przynajmniej równie atrakcyjnego w formie?

    Czekamy, Mistrzu, z zapartymi stolcami…

  3. Siedziałem i wiem z czego składa się suchy prowiant, wiem jakie kraty są w oknach, przeżyłem liczenie materacy i wiem, że było w ubiegłym roku a nie miesiąc temu. Chcę zwrócic tylko uwagę , że forma jest atrakcyjna ale prawdy niewiele. Rozumiem , że jest to fikcja literacka. Tak? Mam nadzieję , że już puściliście klocka 😉

  4. Jerzy, ale z ciebie jest łeb durny!

    Siedziałeś chyba na jakiejś poroduwie, i to na krótkich sankach. Do suchego dostajesz pół smutniaka, maryśkę, i topniak, skorupy, albo pasztet drobiowy/mielonkę, i z tego se robisz sam kanapki na wieczór przed transportem. Odgibałem na Monte ponad 2 lata, i stawałem na wadze ponad 20 razy, i nie ma, ze suchy jest zawsze taki sam, frajerze. To raz.

    Dwa to nie powiesz, ze na Monte nie ma tygrysów w lipach wystarczy oglądnąć Cejrowskiego.

    A trzy to inwentura materacy jest raz do roku i czasami jest w październiku a czasami w grudniu i różnie to wygląda na różnych oddziałach. Ale dla ciebie to była w zeszłym roku, bo w tym to wyszłeś na wolkę.

    W dupie byłeś i gówno widziałeś.

    • Jesteś „dokumentalistą ” tej samej maści:) Do suchego jest cały chleb i woda mineralna. Jajka prawie nie występują. Materace liczą zawsze w listopadzie i to w całym kryminale. Z zajadłością bronisz jakości tekstów bo jesteś tym zainteresowany…Powiedz dlaczego??Próbujesz mi ubliżac ruro bardaszana?

  5. Jerzy,

    3 grosze ode mnie, bo już się zbytnio rozpuściłeś; jako „Po fachu” oraz Idiota Jasio, z IP z płn. Małopolski, że pozwolę sobie przemilczeć miejscowość. Ale w końcu wymienię jej nazwę, gdy jeszcze raz gęgniesz.

    1. SKĄD wiesz, że w całym kryminale materace są liczone w listopadzie?… Rozumiem, że albo siedziałeś każdego listopada (powiedzmy przez ostatnie 3-5 lat) na WSZYSTKICH oddziałach, albo pracowałeś jako klawisz. Ogólnie pultasz się, koleś, w zeznaniach,jak cienki leszcz z jeszcze cieńszym fiutem.

    2. Jajka PRAWIE nie występują, powiadasz, synek. „Prawie” czyni wielką różnicę, ne c’est pas? Czyli – twierdzisz, że skoro są tak rzadko, to na 100% nie mogły być u naszego Kolegi w prowiancie?… Jeśli tak, to JESTEŚ IDIOTA.

    3. Ustosunkuj się, proszę, do opisu krat („tygrysów”). Jakoś niewygodnie w pysiu, co? Nie odpowiadamy na mało komfortowe pytania?… Zwłaszcza, gdy dokument Cejrowskiego to potwierdza? Też go widziałam, i mogę podać w razie czego link.

    Coś w tym twoim siedzeniem, synek, krzywo. A do suchego podają pół chleba, nie cały, o czym powiadomił mnie człowiek, który NA PEWNO siedział. I tyle z twoim „doświadczeniem”.

    I NA PEWNO siedzi Kalasanty. Zarzucasz Mu kłamstwo – to Ci powiem: A TWOJA ŻONA SIĘ PUSZCZA. Po co, Jasiu/Jerzy z miasteczka M., utrzymujesz fikcję zwaną Twoim małżeństwem?…

    Zdrówka życzę, psychicznego zwłaszcza,

    Ziri

    • Tak przeglądam stare wpisy na blogu i chciałbym dodać , że w Łodzi ( Smutna ) gdzie miałem okazję tymczasowo przebywać ( 2008 – 2009 ) do suchego podawano cały chleb . Ale to tak na marginesie . Serdecznie pozdrawiam i czekam na dalsze odcinki bloga .
      Oczywiście z całego serca życzę Kalasantemu wolności .
      Pozdrawiam

  6. Wystarczy trochę prowokacji żeby poznac kto steruje tym blogiem:) Język żuli , agresja, omamy i brak kontrargumentów . Przynajmniej czytający zobaczą z kim mają do czynienia 🙂

  7. OK, Jasiu/Jerzy, czy jak ci tam, drobny cwaniaczku spod Miechowa. (ja nie mam skrupułów jak Ziri względem ujawnienia twojego miejsca zamieszkania po IP)

    Kilka razy już ci próbowaliśmy uświadomić, że nie miejsce tu dla ciebie. Dostałeś zjebę, żaliłeś się, że nie pozwalamy ci walnąć kupy na środku salonu, gdy jesteś w gościach – ale nie to nie dociera do ćwierćmózga, bo i jak?…

    Blog czytasz, jak widzę, regularnie (machochista?), próbujesz nadal bruździć, bezskutecznie zresztą, bo ŻADEN twój komentarz nie został dopuszczony. Ale nie to nie dociera do ćwierćmózga, bo i jak?…

    Argumentów nie masz ŻADNYCH (wskaż JEDEN, na który merytorycznie odpowiedziałeś – powodzenia życzę; tylko inwektywy i teorie spiskowe).

    Wobec powyższego, żeby było jasne:

    WON!

    Zapomnij, że którykolwiek z twoich wpisów się pojawi. Czytaj na zdrowie, pień się do upojenia, i KONIECZNIE obsmaruj nas gdzie indziej, nie zapominając podać oczywiście adresu strony.

  8. niestety, całość oprawy literackiej psują Ci co zamieszczali słowa osadzonego (bądź nie, nie mi to oceniać) a tym blogu, skąd w was tyle nienawiści, że staraliście się za wszelką cenę zatkać usta tym, którzy śmieli wątpić w prawdziwość historii, czy chodziło o zdobycie bloga roku? Pytam w czasie przeszłym bo podobno osadzony wyszedł a i sporo czasu minęło od wpisów. Cóż zaczynam dopiero lekturę.

  9. Drogi/a sln,

    Ziri i Alti jak widzę bronili mojego dobrego imienia dość zapalczywie; ale w sumie się im nie dziwię. Ja faktycznie siedziałem, a ktoś to wykpiwał, i zarzucał mi pisanie nieprawdy – myślę, że w odwrotnej sytuacji też bym tak bronił bliskiej osoby. „Zatykanie ust” nie miało miejsca o tyle, że komentarze musiały być NAJPIERW zatwierdzane, zanim mogły się pokazać (nadal tak jest). Czyli Ziri i Alti postąpili wręcz przeciwnie, walczyli z oszołomem z otwartą przyłbicą – a mogli po prostu żadnego z tych komentarzy nie puścić. Inna sprawa, że z trollem wygrać się nie da. Pozdrawiam, miłej lektury 🙂


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 417 246 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Październik 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Wrz   List »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    25262728293031
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.