Kalasanty zdobywa nagrodę, a także jakie są rady na układy

„Na układy nie ma rady”, jak śpiewał Młynarski, czy recytował Michnikowski – z braku dostępu do źródeł nie jestem w stanie zweryfikować dokładnej genezy utworu, lecz warto zauważyć, że niesie on ze sobą pewną prawdę, nad którą wypada się zastanowić. Oczywiście większość z nas – osadzonych (w tym niżej podpisany) znalazła się w tym kombinacie przeżyć na skutek wyjątkowo podłego spisku uknutego jeszcze przez PIS i podtrzymywanego w efektywności swojej przez post-ziobrystów i krypto-kaczystów, ewentualnie przez masonerię, wredne baby, ekologów, filatelistów, Żydów czy cyklistów (niepotrzebne skreślić). Układ ten, czy inny, wsadził nas zaś kraty, i rzeczywiście nie ma nań rady. Ale poza układem wrogim, wewnątrz społeczności pensjonariuszy AŚ lub ZK tworzą się podskórne, nieformalne, nieledwie podziemne kontrukłady, których częścią warto się stać – i nieważne, czyś księciem, czy żebrakiem.

Czujność klawiszów, siłą rzeczy, nie może być wiecznie napięta – owszem, początkującego aresztanta bacznie obserwują, musztrują, opierdalają częściej niż wynikałoby to rzeczywistej (acz zupełnie mi nieznanej) potrzeby, a przy wyjściach na widzenia obmacują z gorliwością neofitów sztuki miłości greckiej, każąc nawet – o zgrozo! – rozbierać się do naga, zapewne w poszukiwaniu pilników do krat i lasek dynamitu ukrytych w intymnym schowku. W miarę jednak jak przybywają nowi aresztanci, których trzeba wdrożyć w procedury więziennej machiny, „starych” traktuje się ulgowo, zwłaszcza jeśli na widok strażnika nie dostają pianotoku, nie powodują kłótni z współwięźniami o każdy kawałek serka czy mortadeli, i nie domagają się zmiany obywatelstwa, instalacji klimatyzacji czy łącza internetowego. Potulność i spolegliwość kryminalisty powinna mieć na celu wywołanie u gadów wrażenia, że jest się jednostką zdyscyplinowaną, pogodzoną ze sprawiedliwie wymierzoną karą i jedynym naszym marzeniem jest powrót na łono stęsknionego niewątpliwie za nami społeczeństwa, naturalnie po odsiedzeniu 100% wyroku, i udzielaniu się w międzyczasie w bibliotece, radiowęźle i kaplicy więziennej jako ministrant, nawet gdyś starozakonny czy ateista.

Tak więc, osłabiona, czy wręcz uśpiona czujność funkcjonariuszy SW to szansa dla tych, którzy chcą dołączyć do nieformalnych struktur społeczności aresztu – i nie mówię tu bynajmniej o aspirowaniu do członkostwa w gangu „Czarnych Wężów”, czy „Białych Niedźwiedzi”, gdzie po zaliczeniu odpowiedniej liczby sprawności jest szansa wybić się na zastępowego, czy nawet przybocznego Wielkiego Mistrza, czy jaki tam tytuł nosi naczelny bandzior w danej strukturze. Chodzi o to, że podczas nielicznych wyjść z celi – np. do lekarza, kaplicy, magazynu, czy na dodatkową kąpiel (choć w tym dodatnim celu, jak zresztą już wcześniej wykazałem, musisz cierpieć na udokumentowaną chorobę skórną, gdyż samo uporczywe podśmierdywanie niestety nie wystarczy) da się zamienić kilka słów, a nawet zdań z więźniami wykonującymi na korytarzu różne prace – sprzątającymi, remontującymi, roznoszącymi posiłki, czy obsługującymi łaźnię. Na początek wystarczy kilka słów o pogodzie – choć może lepiej nie, gdyż pogoda na korytarzu bywa uporczywie niezmienna. Zamiast więc omawiać zagadnienia synoptyczne, warto rzucić jakimś żartem, na przykład zapytać o zdrowie teściowej – byle z wyczuciem.

Można by zapytać – ale po co to wszystko? Tu dochodzimy do clou sprawy. W więzieniu, jak w każdym innym blokowisku, społeczność interesuje się życiem sąsiadów, nawet tych z odległych pięter – ten z pierwszego pije wódkę z dzielnicowym (a więc trzeba na niego uważać), ten z naprzeciwka ma dojścia do towarów po nader atrakcyjnych cenach (warto takiego znać), a ten z piętra wyżej to w sumie porządny chłop, tylko jego współlokator urządza głośne imprezy po 22:00. Dobrze więc jest uchodzić za „swojego chłopa”, który zagai, zażartuje, pomoże i przede wszystkim „daje się zauważyć” – w tym ostatnim przypadku atutem jest wzrost powyżej 2 metrów, broda do pasa lub trzecie oko na czole. W sumie wszystko jedno co, byle zwracało uwagę. Gdy znajdziesz się przypadkiem w innej celi (a przetasowania są wcale nie taką rzadkością, co potwierdzam osobistym przykładem), to fama pójdzie za tobą – fama równego ziomala, co się klawiszom nie kłania, dzięki czemu uzyskasz krótką ścieżkę dostępu do grypsów, papierosów i podobnych dóbr, bez potrzeby żmudnego i długotrwałego wkupywania się w łaski nowego środowiska.

Jest nawet szansa, że nakręcą o tobie film, tytułując go np.: „Chłopak z ferajny”, choć akurat na moim miejscu specjalnie na to nie liczę. Ale – jak powiada Pismo – u Pana nie ma nic niemożliwego, więc nadziei takiej trzymać się naturalnie można, pod warunkiem jednak, że popełniłeś jakąś wyjątkowo odrażającą i medialną zbrodnię, i nie będziesz nadziei traktował jak matki.

————————————————————————

Wesoła wieść! W ogłoszonym jakiś czas temu wewnątrzpierdlowym konkursie na recenzję literacką autor – a inaczej ja, Kalasanty – zdobył pierwszą nagrodę! Jest to książka, taka do czytania. Radość mąci fakt, że nie ma na niej dedykacji z pieczęcią i zamaszystym podpisem Pana Naczelnika (jak ja się znajomym pochwalę?…), i wątpliwość, czy aby nie byłem jedynym rzeczonego współzawodnictwa uczestnikiem.

Reklamy

1 komentarz

  1. Mam wrażenie, że dla Kalasantego ważniejsza jest fama równego ziomala, niż uśmiech naczelnika 🙂


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 417 246 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Październik 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Wrz   List »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    25262728293031
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.