Dwa łyki erotyki, czyli bez samicy bezpieczniej

DZIŚ BĘDZIE O SEKSIE. Ha – prosty i ograny chwyt marketingowy, ale jak zwykle działa niezawodnie. Założę się, że gdyby ktoś dostał moje zapiski w formie książkowej i zechciał ją niedbale przekartkować, to w 99% wypadków zatrzymałby się właśnie na tej stronie – taki napis przyciąga uwagę równie dobrze jak niespodziewana ilustracja wcale niekoniecznie o zabarwieniu erotycznym, czy tekst zaaranżowany w formie tabelki lub wyliczanki jak np. lista praw Murphy’ego, co prowadzi do wniosku, że najlepiej oddziałują bodźce proste, a w każdym razie wyróżniające się swoją prostotą wśród reszty. Czyli znane, tanie, a jednak działa.

Skoro już udało mi się przyciągnąć waszą uwagę, to spieszę wyjaśnić, że ten epizod nie traktuje bynajmniej o seksie w sensie klasycznym, lecz raczej o jego braku, i co z tego wynika. Nie będę tu reklamował swoich cudnych i urzekających wizji erotycznych, bo nie miejsce po temu, ani objawiał tego, co rodzi się w głowach współspaczy, bo się tym nie dzielą, a nawet jakby, to nikt mnie do tego nie upoważnił. Ewentualnych rozczarowanych brakiem rozpasanych treści chciałbym tą drogą przeprosić i przeprosić również za to, że piszę o tylu sprawach poza seksem, który siłą rzeczy zaprząta nasze umysły przez 98% czasu. Pytanie tylko, na co marnujemy pozostałe 2%.

Natchnienie w tej tematyce naszło mnie – poza tym, że miałem nieprzepartą chęć wypróbowania rzeczonego taniego chwytu marketingowego – po ostatnim piątku, gdy to idąc gęsiego do cotygodniowej kąpieli zauważyliśmy przy kantynie grupę żeńską na zakupach. Niewielkie stadko samic liczyło raptem trzy sztuki, ale niewinny ten widok wstrząsnął dość głęboko moim jestestwem i uruchomił kilka uśpionych instynktów oraz ambicji dalekich od wizji kariery ministranta zwieńczonej żywotem w pustelni i wynikającej zeń kanonizacji.

Gonitwa myśli, która była następstwem tego pamiętnego wydarzenia jest konsekwencją mojego nieco idealistycznego podejścia do życia, a do kobiet w szczególności. Trudno mi bowiem wyobrazić sobie kobietę-przestępczynię z krwi i kości. Owszem, słyszy się, ogląda i czyta reportaże o złodziejkach, oszustkach i zabójczyniach, ale zupełnie innym przeżyciem jest ujrzenie faktycznie osadzonych w areszcie dziewoi. Grupka znajdowała się co prawda w odległości nieosiągalnej, czyli mniej więcej o skuteczne miotnięcie nożem, ale wystarczyło to do tego, by co po niektórym zaczęła lecieć para z uszu, wzrok wszystkich przełączył się w tryb autofokusu ze wspólnym punktem centralnym, a włosy ułożyły się same w ponętne fryzury (to ostatnie zjawisko dotyczy rzecz jasna tylko dysponujących fryzurami – u łysych jego odpowiednikiem był niekontrolowany taniec cebulek). Cóż, testosteron nie sługa.

Ciekawe jakby mógł wyglądać dialog mający na celu nawiązanie stosunków drugiego stopnia z osadzoną, gdyby któremuś z nas dana byłaby taka możliwość. Nieśmiały niezguła zapytałby zapewne: „Przepraszam, czy pani też siedzi w tym samym więzieniu?” i miałby szczęście, gdyby z tej konfrontacji wyszedł z twarzą. Bardziej doświadczony rzuciłby: „Hej, maleńka, może wytatuować ci broszkę?” a wieloznaczność takiej zaczepki powinna spowodować przynajmniej trzydziestosekundowe zastanowienie u zaczepionej, co być może zwiększyłoby szanse na coś głębszego między dwojgiem zainteresowanych. Chyba, że potencjalna oblubienica dysponuje wysokim IQ, ma czarny pas w aikido, a na dodatek kocha inaczej. No cóż, ale na wolności też należy się przecież liczyć z ryzykiem odmowy.

Cele koedukacyjne są co prawda marzeniem większości zameldowanych tu tymczasowo samców, lecz z drugiej strony ich brak jest z pewnością przejawem głębokiej mądrości władz penitencjarnych – o ile stłoczenie kilku osobników płci męskiej na małej powierzchni już stanowi potencjalną beczkę z prochem, o tyle pomieszanie struktury płciowej stanowiłoby towarzyski odpowiednik Hiroszimy z Nagasaki na dokładkę (że o Sodomie i Gomorze nie wspomnę). Na co komu współzawodnictwo na polu ubiegania się o względy samicy, intrygi, rozbijanie męskich sojuszy, frustracja niedocenionych obojga płci, płacz, zgrzytanie zębami, czy wreszcie niemożność konsumpcji między parą zainteresowanych?…

Wniosek jest nieuchronnie jeden – nie warto, nawet gdyby udało się dobrać w pary oszustkę ze złodziejem, eksżołnierza z zabójczynią, wariata z zakonnicą, piękną z bestią, a mnie ze ślicznotką skazaną za seksualne molestowanie łysych. Marzenia są piękniejsze, a przede wszystkim – bezpieczniejsze.

——————————————————————–

Dziś Leszek w szale produkcyjnym machnął dla potrzebujących w szale produkcyjnym ponad 2000 papierosów (ponieważ jest jedynym właścicielem i użytkownikiem maszynki). Gdyby tę walutę kilkakrotnie obrócić na wewnątrzwięziennym czarnym rynku, to przy odrobinie szczęścia i dobrych przebitkach można by pewnie kupić używanego malucha. Tylko jak go potem zamienić na transporter opancerzony?…

Reklamy

4 Komentarze

  1. To już właściwie Wyższa Szkoła Sarkazmu i Ironii, mogę się tylko domyślać na czym polega para z uszu.

  2. Cyt. „niekontrolowany taniec cebulek” – to brzmi , jak przeciągnięta struna .
    P.S.
    Choć to dopiero 27 sierpnia pozdrawiam imieninowo wirtualnego Kalasantego.

  3. To bardzo podniecająca myśl o tych wszystkich napalonych więźniach.Jak będę miała chcice to odwiedzę jakiś zakład karny w pobliżu 🙂

    • A co ma do tego zakład karny?


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 414,791 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Sierpień 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Lip   Wrz »
     1
    2345678
    9101112131415
    16171819202122
    23242526272829
    3031  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.