Dziarą i cegłą, czyli architektura tatuażu

Od pewnego czasu staram się usilnie dowiedzieć czegoś na temat pochodzenia samego budynku aresztu; kto, kiedy, i w jakim celu wzniósł gmach będący miejscem mojego pobytu tymczasowego (nawiasem mówiąc tutejszy formalizm jest tak głęboko zakorzeniony, że aresztant jest nie tylko meldowany automatycznie na czasowy pobyt, ale też posiadacze telewizorów muszą płacić abonament!), by zaspokoić również głód wiedzy tych, którzy pasjonują się historią i architekturą. Niestety indagowani w tej kwestii strażnicy i wychowawcy reagują albo wzruszeniem ramion lub innym lekceważącym gestem, albo rzucają coś na kształt: „nie garb się!”. „wyjmij ręce z kieszeni”, co dla mnie wyraźnie wskazuje na nieudanie maskowaną takimi odzywkami ignorancję w przedmiotowym zakresie. Albo informacje te są tajne – mam więc nadzieję, że nie dowalą mi dodatkowej odsiadki za to, że zdradzam, iż budynek krakowskiego AŚ liczy sobie 3 piętra, parter i zakwaterowanych tu bywa 800, w porywach do 1000 chłopa. Z niewielką domieszką baby, naturalnie.

Poza tym sam budynek został podobno ufundowany przez włoską, osiadłą w Polsce rodzinę Montelupich (po polsku: Wilczogórskich), gdzieś pod koniec XIX wieku, jako bodajże więzienie garnizonowe. Część główna ma dwa skrzydła, do czego dochodzi jeszcze osobny gmach szpitala, zaś całość zdradza elementy neoklasycyzmu i funkcjonalizmu. O ile znam się na stylach architektonicznych, a nie znam się prawie wcale; czytelnik raczy więc wybaczyć ewentualne nieścisłości i skąpość informacji.

Głód wiedzy, niezaspokojony wszakże strzępkami, które przesączyły się (nie wiadomo z resztą do końca jak) przez kraty do mojej wiadomości został tylko podrażniony i jestem mocno zdeterminowany, by w dzisiejszym epizodzie zaserwować czytającym porcję rzetelnych wieści – było nie było, mamy przecież do czynienia z literaturą faktu; z tego między innymi względu oszczędzę miłosiernie odbiorcy opisów przyrody.

Jako że według znanego porzekadła – głupi ma zawsze szczęście – los szczęśliwie zesłał mi przygarść informacji na temat jednej z dziedzin wewnątrzwięziennego wtajemniczenia, mianowicie jak powstają tatuaże. Czyżby było to znakiem mojego awansu ze stopnia nowicjusza, adepta, czy czort tam wie jak ów stopień jest zwany w nomenklaturze hierarchii, do wyższej szarży?…

W tym miejscu wypada mi ze wstydem wyznać, że niewiele wiem o sztuce tatuażu jako takiej, również w wydaniu wolnościowym, gdyż skóra ma nietknięta jest sztucznymi barwnikami w ogóle, jak u niemowlęcia nie przymierzając. Dotychczas wiedziałem tyle, że naskórne graffiti wykonuje się przy pomocy ustrojstwa wyglądającego jak skrzyżowanie pistoletu z lutownicą i że sam proces nie jest do końca bezbolesny. Przy czym odrzuciłem teorię zakładającą, że straszliwa owa machina wstrzeliwuje kropelki tuszu w tkankę, podejrzewając, że działa ona raczej na zasadzie lutownicy wypalając na ciele znaki tajemne a złowrogie, zaś wydobywający się zeń podczas pracy dźwięk bzyczenia jest po prostu częścią rytuału, będąc równocześnie czymś na kształt dodatkowego bonusu w pakiecie.

Już widzę pobłażliwe uśmieszki wyższości wytatuowanych, czytających rozbrajające swoją durnowatością domysły ignoranta, ale ilu z was, wydziaranych wiedziało przed zabiegiem, na czym polega tworzenie rysunków na organizmie żywym? A nawet jeśli, to czy jesteście w stanie powiedzieć, mądrale, jak taki rysunek wykonać bez rzeczonej lutownicopodobnej maszynki pod ręką? Bo ja owszem, jestem. I już spieszę się tą wiedzą podzielić.

Samo narzędzie do tatuażu zwane jest tu „kolką” i wykonuje się je z igły (o którą niełatwo; wtedy w tym celu trzeba mozolnie prostować sprężynkę podtrzymującą kamień w  zapalniczce), ostrzonej na drasce od zapałek, do której przymocowuje się dla lepszego chwytu owiniętą nicią zapałkę. Po nici spływa tusz zmieszany z mydłem, które pełni w tym wypadku funkcję dezynfekującą.

Koniec kolki wystaje poza zapałkę na jakieś 1-2 mm, zapewniając równomierność nakłuć. Tusz przygotowywało się kiedyś z sadzy powstałej ze spalonego papieru i śliny, lecz wadą tego procesu były nierzadkie infekcje. W XXI wieku wykorzystuje się do tego celu żelowe długopisy, które mają tę dodatkową zaletę, że umożliwiają tatuaże kolorowe. Szczegóły metody żelowej nie zostały mi niestety objawione – być może będę musiał na nie poczekać przez kolejną trzymiesięczną sankcję, do kolejnego awansu.

Na koniec jeszcze kilka szczegółów nt. kodów poszczególnych dziar (dziś już mocno przestarzałych): kropka pod lewym okiem oznaczała „git – człowieka”, czyli grypsującego, za lewym uchem cwela; kropki na powiekach to „śpioch”, czyli „nic nie widział (i nie słyszał)”, zaś o pagonach już wspominałem wcześniej. Te ostatnie w szczególności można było tatuować pod nadzorem i za zgodą ogólnopolskiej Tajnej Kapituły Więźniów Osadzonych Długoterminowo; odstępstwa były surowo karane. Przypuszczam, że najlżejszą karą był dożywotni zakaz palenia tytoniu, spożywania alkoholu i uprawiania seksu – szczerze mówiąc, nie chciałbym znaleźć się na miejscu takiego delikwenta.

———————————————————————

Nowoodkryte graffiti głosi: „Drogi tato, droga mamo, weźcie mnie do Guantanamo”. Panie, przebacz im, albowiem nie wiedzą, co piszą.

Reklamy

1 komentarz

  1. areszt to przezytek niech sami pilnujący się tam posadzą jak to lubią, zabranie wolności to zbrodnia nie sądżcie bo będziecie sądzeni- Jesus


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 417 246 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Sierpień 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Lip   Wrz »
     1
    2345678
    9101112131415
    16171819202122
    23242526272829
    3031  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.