Co można kiedy nic nie można, czyli Matriks reaktywacja

Ktoś z zewnątrz, starając się sobie wyobrazić pobyt w zamknięciu, nawet jeśli naoglądał się sfabularyzowanych przez filmowców opowieści, staje jednak wobec pytania, na które ciężko znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź: „Jak tam właściwie jest?” czy: „Jak można przesiedzieć 23 godziny na dobę w miejscu, w którym ma się do dyspozycji 3 metry kwadratowe?”. W tym miejscu muszę przyznać, że sam dobrej odpowiedzi na tę kwestię jeszcze nie wypracowałem – może natchnienie dopada człowieka dopiero po roku? Na to drugie pytanie mogę tylko udzielić pół odpowiedzi: „Można.” Skoro trzeba…

Pobyt w areszcie czy więzieniu to nie tylko wyrwanie z „wolnościowej” rzeczywistości i odgrodzenie człowieka w pomieszczeniu o przysłowiowym „3 na 5”, z jednej strony kratą, z drugiej pancernymi drzwiami. To nie tylko odebranie wszystkich radości i zmartwień obecnych po tamtej stronie. To umieszczenie osadzonego w swoistym Matriksie, w realiach powieści napisanej przez Kafkę lub któregoś z jego wiernych naśladowców. Bardzo wiernych, trzeba dodać.

Czy komuś z Was zdarzyło się kiedyś utknąć w podróży na lotnisku, bo spóźnił się samolot? Bo mgła uniemożliwiła starty? Bo jest strajk? Albo, sięgając bliżej do sytuacji, które przydarzyć się mogą większej ilości podróżników – czy tak rzadko przytrafia się oczekiwać na pociągi, czy autobusy mające po 240 i więcej minut opóźnienia, bo gdzieś tam na trasie zdarzył się wypadek? Zaryzykuję stwierdzenie, że spora cześć czytających te zapiski ma za sobą tego typu przeżycia. Pozwolę sobie pójść dalej i zapytam, czy ktoś próbował w takiej sytuacji zasięgnąć informacji, co się właściwie dzieje, kiedy można liczyć na przywrócenie ruchu, a co bardziej dociekliwych (czy też upierdliwych) spytam, czy próbowali uzyskać jakąś rekompensatę za spóźnienie, domagając się na przykład od linii lotniczych bonów na darmowy posiłek czy zaświadczenia od przewoźnika o spóźnieniu, które miałoby ich usprawiedliwić w oczach bezskutecznie oczekujących bliskich lub pracowników. Ci, którzy próbowali, wiedzą, o czym piszę – w często rozdętych biurokratycznych instytucjach, obsługujących klientów na zasadzie zbiorowej, gdzie człowiek nie jest imieniem i nazwiskiem, tylko numerkiem, znalezienie osoby odpowiedzialnej za cokolwiek graniczy z niemożliwością, stając się tym samym zajęciem z gatunku syzyfowych.

Instytucję aresztu można bez większego ryzyka przyrównać do molocha, jakim jest dworzec autobusowy, kolejowy czy lotniczy w średniej wielkości mieście – dyżurny ruchu przyjmuje i odprawia przybywające i opuszczające terminal jednostki, udając, że ma nad tym wszystkim kontrolę, a razie zacięcia się pozornie sprawnie działającego mechanizmu ma dla wszystkich uskarżających się międzynarodowy i jednoznaczny gest rozłożonych rąk; w niektórych kulturach gest ten polegał na rąk umyciu. Zauważalnym odstępstwem jest to, że dworzec, autobusowy, czy inny, choćby nie wiem jak zapyziały, to jednak miejsce nieco lepiej zorganizowane, schludniejsze i weselsze. Czasami nieuchronnie nachodzi człowieka myśl, że warto by było ustanowić urząd rzecznika praw więźnia. By uzyskać cokolwiek poza przysługującymi osadzonemu podstawowymi artykułami pierwszej potrzeby, jak książka, gra planszowa czy czajnik bezprzewodowy, trzeba wystosować pismo do władzy najwyższej, które przechodząc przez ręce wychowawcy dociera do adresata (czyli dyrektora) lub nie, a nawet jeśli dotrze, to decyzja nader często bywa odmowna i odwołanie od niej nie przysługuje. Bo nie. Sami wychowawcy zresztą też nierzadko się zmieniają według nadal nierozszyfrowanego przeze mnie kalendarza i jeszcze bardziej tajemniczego klucza, co powoduje, że przez dwa tygodnie opiekuje się oddziałem człowiek, któremu się chce wstawić za tobą, byś mógł otrzymać nadprogramową, tzw. nagrodową paczkę, po czym przydzielają ni z gruchy ni z pietruchy osobnika, który ledwie się raczy pofatygować z obchodem cel raz na tydzień, na pytanie o los pisma, które wysłałeś pięć dni temu odpowiada, że go na oczy nie widział lub bezczelnie skłamie, że otrzymałeś odmowę, przy czym sprawia wrażenie, że, jakby miał do czynienia z wszami, a w areszcie zatrudniono go za karę. Ty zaś możesz tylko pomarzyć o tym, by na jego zachowanie złożyć reklamację – równie dobrze możesz napisać zażalenie na papierze wiadomego przeznaczenia i posłać je drogą wodną przez muszlę. Nagromadzenie tego typu klimatów prowadzi niestety do wniosku, że konieczność zatrudnienia niezbędnej ilości urzędników niższej rangi, zajmujących się tysiącznymi przeszkodami będącymi normą dzienną w naszym zakładzie, a także psychologów służących pomocą w razie nieuniknionych załamań nerwowych upragnionego rzecznika sparaliżowałyby jego działalność tak dalece, że skuteczność i zasadność istnienia jego urzędu stałaby się w praktyce zerowa. Quod erat demonstrandum – witajcie w Matriksie i nie dajcie się zwariować.

———————————————————————————

W odosobnieniu miewam piękniejsze, bardziej kolorowe i rozkoszne sny niż na wolności. Zazdrośćcie mi snów.

Reklamy

2 Komentarze

  1. Też zastanawiałem się nad tym jak można wytrzymać w zamknięciu , z obcymi sobie ludźmi na kilku metrach kwadratowych . Po 6 miesięcznym pobycie w areszcie stwierdziłem że można . Na ile pozwoli psychika trzeba się dostosować do tego miejsca , ludzie – okazuje się – są ludźmi z którymi nawiązuje się kontakt i porozumienie . Ja pobyt za kratkami wspominam do dziś – jestem cały czas pod opieką psychologa i „jadę” na prochach . Ale to zupełnie inna bajka …

  2. pisałem prośbę o posiadanie na celi mieszkalnej – chomika – nie dali..
    pisałem o rybki- nie dali…
    miałem pająka małego – zabrali…


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 417 246 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Maj 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Kwi   Czer »
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.