Filozof Kalasanty, czyli co napisałby Konfucjusz zza krat

Cały świat, wszystkie zachodzące w nim zjawiska i każdy z ludzi, ba! Cały Wszechświat funkcjonuje z wpisaną w istnienie dwoistością. Począwszy od najbardziej podstawowego i w sumie banalnego podziału yin-yang, dobro-zło, przejść można na nieco wyższy poziom rozważań, starając się wyszukać odpowiedniki o przeciwnym biegunie dla każdego bez wyjątku zjawiska. Pal sześć takie szkolne zagadnienia jak głód, siła, czy kobieta, naprzeciw których umiejscawia się sytość, słabość, mężczyznę, przy czym dochodzi jeszcze dodatkowa warstwa wartościowania etycznego: głód to zło, sytość to dobro, ale z jakiej racji, a przede wszystkim jak wartościować zjawiska, kwestie, czy obiekty wymykające się jednoznacznym definicjom, czy wręcz nie dające się zaszufladkować etycznie? Albo takie, dla których ciężko określić przeciwieństwo? Czy dobra/zła jest np. skała (pewnie o tyle dobra, o ile jak najmiększa i jak najniższa)? Albo z kolei jakie można wynaleźć przeciwieństwo dla dymu? Brak dymu? Czyste powietrze jest przecież przeciwieństwem wielu zjawisk – braku powietrza, powietrza zanieczyszczonego pyłem wulkanicznym czy milionem innych, dowolnie wybranych substancji chemicznych. Czy w stosunku do czasu stoi w opozycji jego brak? Nie należy przecież zapominać, że definicji czasu jest co najmniej sporo, a wszystkie te teorie są warte siebie nawzajem.

Po tym przydługim wstępie, który służyć miał rozdęciu ego autora, utrwalając go w całkowicie błędnym przekonaniu, że jest filozoficznym guru tutejszego zakładu, warto jednak zadać pytanie – i podjąć próbę odpowiedzi na nie – co, a raczej kto jest oznaczony biegunem o znaku przeciwnym w stosunku do statystycznego więźnia?…

Odpowiedź wydaje się nasuwać łatwo, lekko i naturalnie. To oczywiste, że po drugiej stronie barykady stoi tzw. statystyczny człowiek wolny. Niby racja, ale jest to opinia tych, którzy hasają sobie beztrosko po „tamtej” stronie kraty. Po tej stronie człowiek wolny jest daleko posuniętą i nieistniejącą abstrakcją, podobnie jak tak nierealne zjawiska jak jazda samochodem, piwo czy seks – nienamacalne, nieosiągalne i pokazywane tylko w telewizji, która jak wiadomo kłamie.

Poszukiwania filozoficzne, mające na celu odnalezienie brakującego yina do yanga (czy też na odwrót) w materii dostępnej w naszej rzeczywistości zaowocowały wnioskiem prostym jak konstrukcja cepa kapicowego i jedynym logicznym: na drugim końcu kija jest strażnik, więc jemu siłą rzeczy przypada rola przeciwieństwa, i on stanie się przedmiotem dzisiejszych rozważań.

Powszechnie sądzi się, że klawisze więźniów nie lubią i to z wzajemnością. Wzajemność ta jest jak najbardziej zrozumiała – strażnicy są w końcu gwarantami naszej niewoli, a o czym marzy więzień bardziej niż o wolności? Zadałem sobie wobec tego pytanie, dlaczego ci pierwsi mieliby nie lubić nas? I nie mówię tu li tylko o „czystym” braku sympatii, lecz o nielubieniu aktywnym, a nawet wręcz o nienawiści. W skrajnych przypadkach, naturalnie.

Założywszy, że gady za negatywne uczucia nie dostają dodatków funkcyjnych („Sierżancie Woźniak, w uznaniu demonstrowania wyjątkowej i aktywnej nienawiści w stosunku do osadzonych w celi 111, MSW postanowiło nagrodzić Pana dodatkiem premiowym w wysokości złotych czterystu oraz zezwoleniem na wycięcie choinki na Święta”), postanowiłem spróbować dociec źródeł fenomenu.

Nie jest bynajmniej tak, że wszyscy funkcjonariusze SW odczuwają nieprzyjazne emocje w stosunku do więźniów. Spora ich część wykonuje po prostu swoją pracę, pilnując nas tak, jak się pilnuje, dajmy na to, dziczyzny w zoo, królików w sklepie zoologicznym czy towarów w supermarkecie – by niespodziewanie nie znikły z miejsc im wyznaczonych. Innymi słowy: ci nie mają do nas nic osobistego. Podobnie jak kat wykonujący egzekucję, ale to zupełnie inna bajka.

Wśród klawiszy wyróżnić też można grupę gorliwców, wykonujących swoją misję z zapałem godnym uczniów Torquemady – namarszczoną brwią i zaciśniętymi usty spacerują, polecenia wywrzaskują lub wyszczekują z lubością okraszając je grubymi i nieparlamentarnymi wyrazy, i obijaliby rytmicznie pałki o uda, gdyby im pałki dano. To ideały – strażnicy z powołania.

I jest kategoria trzecia – gadów z nienawiścią uwarunkowaną. Wyobraźcie sobie, że mieszkacie 40-50 kilometrów od miejsca pracy, budzik was zrywa o 3.30 nad ranem w mroźny styczniowy przedświt. Trzeba na pół-śpiąco wychłeptać parzącą usta kawę, narzucić na grzbiet mundur, przesłać pożegnalne spojrzenie śpiącej małżonce i trójce dzieci i klnąc udać się na przystanek PKS-u, by na 5.00 być w pracy. Ledwo zdążysz się jako-tako ogrzać, już musisz pędzić do cel (których nierzadko przypada z 50-100 na twarz) i wyrywać na chwilę ze snu kryminalistów do apelu. Rzeczeni kryminaliści krótko hukną swoje poranne: „Dzień dobry!” (jakby w celi bywały dobre dni, ale rytuał rytuałem), po czym zagrzebią się w rozgrzane wyrka, odwracając się dupami do całego świata, obudzą się na śniadanie, znów pośpią, pograją w karty, obejrzą coś w TV lub poczytają, a ty po obiedzie wracasz do zimnego kantorka, piszesz raporty i jeszcze musisz być gotowy na interwencję, bo jeden z socjopatów na twoim oddziale znów próbuje przegryźć kraty lub sporządzić bombę z mydła i pestek słonecznika. A na koniec miesiąca przelewają ci na konto marne 1500 złotych za całą tę harówę. Ciekaw jestem, ilu z tych strażników marzy czasem o zamianie stanowisk?…

——————————————————————————–

Zaczynam żywo interesować się losami serialu „Usta-usta” Dziadzieję, albo babieję. Totalna porażka.

Reklamy

4 Komentarze

  1. Za czasów Konfucjusza przestępcy nie zatruwali powietrza siedząc w więzieniach ale użyźniali glebę jak należy…

  2. Jesiotrze – gratuluję ikry 😉

    Ale generalizujesz, i to mocno. Po pierwsze: w AŚ siedzą POTENCJALNI przestępcy, dopiero oskarżeni, nie skazani. Ergo: NIEWINNI (póki co) w świetle prawa.

    Kara śmierci – szeroki temat, i chyba nie na dyskusję tu i teraz. I – jeżeli masz trochę rozumu – nie popierasz chyba zabijania w imieniu prawa za WSZYSTKIE przestępstwa? Bo o paragrafie, ze którego jest oskarżany nasz Kolega, gówno wiesz, to raz.

    A dwa: z ciekawostek penitencjarnych: w Malezji obowiązuje kara śmierci za… masturbację.

    Więc wstrzymaj waść (nomen-omen) konia, i nie feruj hammurabicznych wyroków…

    Pozdro,

    Alti

    • a w imię czego? to może ks nie jest karą sprawiedliwą?

      • Drogi Anonimie,

        Skąpość, a nawet lapidarność Twojej wypowiedzi w sumie niekoniecznie zachęca do reakcji, ale…

        W moim prywatnym odczuciu KS powinna być stosowana (szczerze mówiąc, nawet nie wiem, jakie na ten temat zdanie ma Kalasanty, ale prawdopodobnie zbliżone), ale z pewnością nie za „nieadekwatność” czynu. Typu masturbacja w Malezji, czy apostazja w krajach arabskich. Dał nam przykład Hammurabi… etc.

        I mam nadzieję, że w stosunku do naszego Kolegi takowej kary się nie domagasz 🙂

        Pozdrowienia, zagłosuj na blog SMSem, jeśli Ci się podoba LITERACKO.

        Miłej lektury,

        Alti.


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 414,790 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Maj 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Kwi   Czer »
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.