Etnografia więzienna, czyli co robi generał za kratami

Przypomniało mi się, że jestem winien ewentualnym zainteresowanym wyczerpującą i ostateczną systematykę rytuałów więziennych, mających konotacje kulturowo-tradycyjno-językowe, czyli opis etnografii penitencjarnej lub – jeśli ktoś nie lubi mądralistycznego nazewnictwa – Matriksu wewnętrznego. Ten zewnętrzny, opisany w jednym z poprzednich epizodów, zaczyna się tuż za drzwiami celi, a kończy na bramie, sięgając nieregularnymi mackami również do prokuratury i sądu.

Na początek warto byłoby uzupełnić braki informacji i rozwiać wątpliwości o charakterze ogólnym. Z pewnością są tacy, co drżą z niecierpliwości, by się dowiedzieć, jak to właściwie jest z tą recydywą, grypserą i tatuażami; sięgnijmy od razu głęboko, a co! W końcu cóż może być fascynującego w początkującym, nieobytym i – nie bójmy się tego słowa – zgoła nieopierzonym w bandyckiej karierze żółtodziobie, który co gorsza ma szanse (przynajmniej teoretyczne) na uniewinnienie i wyjście po raptem kilkumiesięcznej odsiadce?…

No dobra, przyznaję się. Przegiąłem z tą kokieterią. Już wracam do tematu.

Otóż: grypsujący, inaczej „ludzie”, „git-ludzie” lub „szamaki”, to elita wśród aresztantów. Mają swój własny kodeks honorowy, nie sypią, nie łamią się (prędzej zgodzą się na dłuższą odsiadkę, niż sprzedadzą wspólnika), posługują się specyficznym żargonem (zwanym właśnie grypserą) i nie zadają się z pospólstwem, którego przedstawicieli określają mało zaszczytnym mianem frajerów. Niezadawanie się polega np. na nieprzyjmowaniu od frajerów poczęstunków, niepodawaniu im ręki i ograniczaniu rozmów z tymi drugimi do minimum, najlepiej zbliżonego do zera. Do tego dochodzi bliżej mi jeszcze nieznana ilość innych plemiennych tabu, których nie było mi dane zbadać i sklasyfikować z tego prostego powodu, że w dzisiejszej dobie grypsujących i niegrypsujących się w celach praktycznie już nie miesza. Poza tym szamaki to kasta wymierająca – dziś bardziej aktualny jest podział na mających pieniądze i ich niemających. Znak czasu.

Recydywiści, czyli „erki” to kategoria wynikająca z podziału na totalnych debiutantów i bywalców, którzy zaliczyli już kiedyś pobyt w instytucji penitencjarnej. Tu następuje podpodział na recydywistów pozornych (uprzednio raz, lub więcej razy skazanych, lecz z innego paragrafu) i rzeczywistych, czyli tych, którzy kiblują już co najmniej drugi raz za przestępstwo z tej samej kategorii, lub raz trzeci, czwarty itd. Innymi słowy, im więcej razy siedzisz za to samo, tym bardziej jesteś recydywistą (rzeczywistym rzecz jasna), jeśli wolno mi to tak ująć. Recydywista może być jednocześnie grypsującym lub nie. Naturalnie bycie wielokrotnym, rzeczywistym i grypsującym recydywistą to powód do sporej dumy.

Tatuaże to zasadniczo relikt przeszłości; po pierwsze, dziś spowszedniały już również wśród społeczeństwa wolnościowego, po drugie, sporo oznaczeń okazało się być wysoce niepraktycznymi (tatuowanie tzw. cynkwajsu złodzieja można było równie dobrze zastąpić T-shirtem z nadrukiem „to ja, złodziej”, co nie jest ułatwieniem w tym stresującym i w końcu nielegalnym zawodzie), a po trzecie ze względu na wspomnianą reliktowość grypsery prawie nikt już nie kontroluje i nie ściga tego, co ktoś zamarzy sobie utrwalić na dowolnie wybranej części ciała. Dla porządku warto dodać, że „pagony” na ramionach odzwierciedlają graficzne wzory stopni wojskowych i zależą od długości odsiadki; o ile się nie mylę, na „generała” trzeba mieć 25-letni staż. Grypsujący, wielokrotny, rzeczywisty recydywista z pagonami generała to elita elity – coś jak szef sztabu generalnego, minister obrony i premier w jednym. Śmiem przypuszczać, że nawet naczelnik więzienia zaprasza go na konsultacje, których w należytym skupieniu wysłuchuje.

I na koniec krótkie podsumowanie rytuałów obowiązujących również w celach niezaangażowanych nieprofesjonalistów, które już zdarzyło mi się tu i ówdzie wspomnieć. Po pierwsze: podział na „górę” i „dół” ciała. Dwie miski, zwane perełkami, stosowane są osobno przy myciu i przepierkach. Dla niezorientowanych i ciapowatych perełki mają inny wygląd, różniąc się np. kolorem; daltoniści mają prawo do dodatkowego oznaczenia, zawiązując na jednej z misek wstążkę. Z ręcznikami sprawa wygląda podobnie, zaś pomyłki w celach o ostrzejszym reżimie mogą skutkować nieprzyjemnymi konsekwencjami, jak nakaz wypicia kilku kubków wody z solą, który to wesoły rytuał zwany jest „waleniem kubanów”. Obowiązuje też surowy zakaz mieszania czynności posiłkowych z… hmm, odwrotnymi. Dlatego też każdy udający się do kącika za potrzebą jest zobowiązany upewnić się, że czy pozostali nie jedzą lub nie piją, za po ulżeniu sobie musi pamiętać domknięciu klapy sedesu i zakręcić wodę w kranie, która w tym czasie winna nieprzerwanie lać się do umywalki, gwoli – jak mniemam – zagłuszenia procesu. Podobna procedura obowiązuje przy ablucjach okolic prywatnych i przy każdym uchyleniu klapy, np. przy wylewaniu do sedesu pozostałości zupy, czy wody po praniu.

O ile zwyczaj zamykania klapy za sobą wzbudzi zachwyt każdej gospodyni domowej hodującej samca Homo Sapiens, o tyle puszczanie wody w trakcie załatwiania potrzeb z pewnością wzbudzi ich niezadowolenie ze względu na marnotrawstwo, czyli czynniki te – można powiedzieć – wzajemnie się znoszą. Wobec powyższego nie jestem pewien, czy mogę z czystym sumieniem polecać paniom ekskryminalistów jako idealnych partnerów życiowych.

Jeśli powyższe podsumowanie nie było dobrą pracą semestralną dla studentów pierwszego roku resocjalizacji, to nie wiem, dalibóg, na co się może przydać. W razie czego proszę cytujących o podawanie źródła. Będę wdzięczny, nomen omen, dożywotnio.

————————————————————-

Od dziś w celi mamy zamiast grzałki czajnik bezprzewodowy. Obrastamy w piórka, nie ma co.

Reklamy

8 Komentarzy

  1. Udając się na „kącik” w celach wiadomych, przed przystąpieniem do owych czynności odkręca się wodę w kranie, po części-jak słusznie zauważyłeś dla zniwelowania odgłosów z natury towarzyszących tym czynnością; ale ma to jeszcze inny aspekt: nie wolno bowiem dłonią, która dotykała części intymnych-przed jej umyciem- dotykać czegokolwiek. Stąd wodę odkręca się przed, bo po- ręka jest „nieczysta”. Skądinąd, zupełnie słusznie i logicznie.

    • Zalatuje mi to natręctwami związanymi z czystością rąk (sam znam to dość dobrze z autopsji). A właściwie to nie dziwię się tym zwyczajom związanym z defekacją – w końcu ludzie muszę sobie jakoś radzić, kiedy w wiele osób siedzą w celi połączonej z kiblem. Tak czy inaczej – jest to mocno krępujące, więc niespecjalnie dziwią mnie wzmiankowane zwyczaje.

      Jak zawsze – pozdrawiam.

  2. Syrna – witaj 🙂

    Faktycznie, ma to logikę nieodpartą. Aż dziw trochę, że Kalasanty nie zgłębił tematu. Może kiedyś będzie okazja mu to uświadomić. Thx i nieustająco miłej lektury,

    Alti

  3. Witam
    Mnie interesują tatuaże, kiedy byłam u syna zauwazyłam u niego na lewym ręku między kciukiem a palcem wskazującym pięc kropek jedna w środku reszta symetrycznie pod kątem prostym na około tej w środku. Zapytałam go cóż one znaczą ale nie chciał powiedziec. Tak więc jak ktoś umie to wytłumaczyc to proszę mnie oswiecic będę wdzięczna. A blog super git tak?!

  4. Witamy Mamę 🙂

    Jak wcześniej pisaliśmy – możliwości wpłynięcia na twórczość Kalasantego mamy bliskie zeru :-/

    Szczerze mówiąc – z tatuażami kwestia interesująca niewątpliwie; może Autor skrobnie coś w temacie? Ciężko rzec; a „koncert życzeń” w tych warunkach prawie niemożliwy.

    Za komplementy dziękujemy, przekażemy – praktycznie tylko tyle możemy przekazać, plus to, że blog odwiedzany jest przez ok. 200 czytających na dobę.

    Pozdrowienia, i sił życzymy,

    Ziri i Alti

  5. Witam
    Tak też myślę, że trudno wymagac od Kalasantego aby pisał na życzenie. Ja raczej myślałam o tych , którzy czytają. Jak wiadomo są tacy, którzy odwiedzili ten przybytek dłuzej lub krócej i po cichu liczę na oświecenie mnie. Pozdrowienia

  6. Witam.

    W kwestii tatuaży, polecam sięgnąć do „Tajemnic grypserki”, Macieja Szaszkiewicza. Z tego, co wiem, pozycja jest dostępna w wersji elektronicznej i osiągalna w Internecie.

  7. Co do pięciu kropek to moze przetłumaczyc tak kazda kropka oznacza cos innego jednośc równosc braterstwo higiena git. Syn grypsuje i to jeden z ich symboil. Pozdrawiam p.s mam nadzieje ze choc troche pomoglem


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s