Rozkosze łoża w ciągu dnia, czyli dlaczego nie na białym?

Dziś postanowiłem wyspać się za wszystkie czasy. Po uważnych kilkumiesięcznych obserwacjach dotarło do mnie, że dosypianie nie jest wcale karalne żadnymi sankcjami ze strony administracji więziennej – chyba szwankuje mi nieco refleks, ale to zauważę pewnie dopiero w przyszłym tygodniu, więc nie przesądzajmy sprawy.

Podsumowując – flirt z Morfeuszem w ciągu dnia to czynność bynajmniej nieścigana, co niewątpliwie stanowi przewagę tutejszego reżimu nad drylem koszarowym i obyczajami obowiązującymi w instytucjach typu zakonnego. Jedynym warunkiem jest to, że poza godzinami ciszy nocnej nie wolno leżeć „na białym”, czyli wylegiwać się bezpośrednio na prześcieradle. Łóżko po apelu porannym należy zaścielić, po czym można do woli barłożyć pod kocem. Jest jednak metoda skrócona: leżąc pod dwoma kocami, ten spodni należy zawinąć pod materac, a drugi narzucić tak, by tworzył fałdę malowniczą i skutecznie zwodzącą oko strażnika odwiedzającego celę w celu opukania ciężkim drewnianym młotkiem „tygrysa”, który w ten wyrafinowany technicznie sposób sprawdza, czy ktoś nie podpiłował przypadkiem krat. Wylegujący się na niepoprawnie zaaranżowanym łożu mogą łatwo zostać wyrwani z marzeń sennych przy pomocy rzeczonego młotka. Dla uspokojenia co wrażliwszych spieszę donieść, że młotkiem uderza się o ramy łóżka – przynajmniej za pierwszym razem. Do drugiego razu postanowiłem nie czekać.

Dzięki niewielkim przetasowaniom osobowym możliwe się stało przeniesienie mnie na „jaskółę”, czyli najwyższe łóżko, gdzie oko klawisza ani władza młotka nie sięga. Jaskóła nie cieszy się szczególną estymą – zazwyczaj umieszcza się tam żółtodziobów (które to kryterium chyba jeszcze trochę spełniam) i różnych upierdliwców, by nie zakłócali porządku dnia ani nie zatruwali atmosfery, tylko gnili w skutecznej separacji. Ja najwyższe kojo sobie nawet chwalę: umożliwia skuteczne oddzielenie się od wieczornych programów telewizyjnych, na które akurat nie mam ochoty, wybierając ucieczkę w objęcia Morfeusza. No i ta perspektywa rannego dosypiania…

Koniec końców – jak się rzekło, postanowiłem dziś spać w ramach eksperymentu i protestu (niekoniecznie skonkretyzowanego) „Ile fabryka dała”. A co – w końcu mam najdłuższy urlop od przeszło pięciu lat. Jedyną wadą jest to, że przymusowy.

Fabryka dała prawie 11.30 – Ooo, takie leniuchowanie zdarza mi się chyba tylko w Nowy Rok. Ogarniając z góry rozespanymi jeszcze ślepiami celę i pozdrawiając współtowarzyszy rozziewanym „dzień dobry” skonstatowałem, że za przedłużoną rozkosz przyjdzie mi pewnie drogo zapłacić: będę za karę się snuł po celi do trzeciej nad ranem w poszukiwaniu niedopałków i czegoś do czytania. I aż zazdroszczę Januszowi, który sypia po 20 godzin na dobę, wyraźnie sabotując system penitencjarny. Podejrzewam, że w cywilu wcale nie był mistrzem masarskim, tylko za grubym wynagrodzeniem testował łóżka. Muszę koniecznie go podpytać – w końcu osypiacz łóżek to zawód moich marzeń.

Jak okazało się w dalszej części dnia, już przy pełnej przytomności autora, władze aresztu zorganizowały nam dzień psychologiczny i biorą chłopaków jak leci do „lekarza dusz”. Na pierwszy ogień poszedł nasz weteran – Staszek i po 45 minutach wrócił o kulach. Przeraziło mnie to nieco z początku, dopóki nie przypomniałem sobie, że on zawsze chodzi o kulach. W chwili, gdy to piszę, maglują Krzyśka, który kwalifikowany jest do 6-tygodniowej obserwacji psychiatrycznej, choć z niego taki wariat, jak ze mnie – nie przymierzając – prokurator. Oby tylko pani psycholog nie doszukała się w nim kompleksu Edypa i Portnoya w jednym – wtedy jak amen w pacierzu wyślą chłopaka do Smithsonian Institute, gdzie zakonserwują go w gigantycznym słoju jak korniszona, albo do Sèvres, gdzie będzie wystawiony na wieczność jako wzorzec mente captus polonicus. Marny to powód do dumy narodowej, ale lepsze to niż być na przykład członkiem Samoobrony.

——————————————————————

Już jutro wychowawca-kaowiec obiecał puścić w szkiełku „Shreka”. Jest po co żyć.

Reklamy

1 komentarz

  1. Bardzo mi się podobało.
    Całość.
    Bardzo proszę przekazać wielkie pozdrowienia dla osadzonego.


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 414,791 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Kwiecień 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Mar   Maj »
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    2627282930  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.