Uczucia w kryminale, czyli niekoniecznie miłość do murów

W kryminale uczucia są towarem zdecydowanie deficytowym. Uczuć się generalnie nie okazuje, bo są niepraktyczne, be i démodé. Akceptowalne i w modzie są uczucia głodu, gniewu i swędzenia. O emocjach wyższych się nie rozmawia, bo oficjalnie nie istnieją; myślenie jest dopuszczalne, bo myśleć można naturalnie o wszystkim, choć może być ono dla myślanta niebezpieczne, prowadząc do otępienia, moczenia nocnego oraz galaretowatości ogólnej i gamoniowatości mózgowia z towarzyszącym syndromem maślanych oczu. Tzw. ludzkie odruchy świadczone są w sposób wyrafinowanie zamaskowany, zawoalowane odpowiednią dawką szorstkości – coś na kształt znanej zasady, że „dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają”. Pamiętam krótkotrwałego aresztanta, Krzyśka, który był człowiekiem o posturze umożliwiającej mu skuteczne schowanie się za Adamem Małyszem, z rozbieganymi, wiecznie wilgotnymi oczami i cieknącym nosem, zaś indagacja nasza wykazała, że oskarżono go absurdalnie o jakiś napad, zaś on sam miał po prostu nieszczęście znaleźć się na miejscu zdarzenia i nie mieć dość odwagi, by uciec czy bodaj zaprzeczyć zarzutom. Jako nałogowy palacz, niemający przy sobie nawet złamanego grosza sprzątał codziennie całą celę za kilka papierosów, zaś resztę tytoniu próbował pozyskać z niedopałków. Dziwnym trafem w jego wymiętolonej do niemożliwości paczce po (miejsce na reklamę) zaczęły znajdować niedopałki długie na pół papierosa, w innym pudełku, w którym przechowywał tytoniowe pozostałości rodziły się całe szlugi, a przy posiłkach co chwila któryś z nas dostawał niestrawności oddając mu a to pół serka, a to okrawek kiełbasy, a to parę łyżek bigosu, „bo to cholerstwo takie słone, że nie da się żreć.”

Spory oddźwięk wywołuje też historia człowieka siedzącego jakieś dwa czy trzy temu, gdzieś niedaleko na naszym oddziale, który zamordował z miłości – historia zgoła filmowa: zły mąż, cierpiąca żona i czuły kochanek uwalniający umiłowaną od potwora. Szczegóły bliżej nieznane, ale sprawę pod celą roztrząsano już kilkakrotnie, oficjalnie w celu interpretacji przepisów kodeksu karnego i dojścia w drodze przeróżnych na tym tle spekulacji, jaki mianowicie wyrok usłyszał w końcu bohater rzeczonej tragedii. Po zakończeniu dyskusji pokiwaliśmy smutnie głowami, po czym każdy z nas udał się do swoich zajęć, oddając się rozważaniom na temat kruchości kondycji ludzkiej i zawiłości prawa czy innych, dowolnie wybranych kwestii, zaś mnie zaczęło w głowie świtać, że być może chodzi o Jurka – „Murarza”, którego miałem okazję poznać. Spróbuję następnym razem dopytać podczas spaceru koleżków z celi sąsiedniej – oni tę sprawę znają o wiele lepiej, gdyż w ich celi właśnie Murarz czas jakiś spędził, a przekaz ustny żyje, i ma się dobrze; zupełnie jak w najlepszych tradycjach szamańskich.

Arcyciekawym i budzącym różne interesujące przemyślenia doświadczeniem jest spędzenie wieczoru w dziewięcioosobowym towarzystwie kryminalistów in spe na oglądaniu komedii romantycznej. Tym razem dawali „Francuski pocałunek”, przeuroczą opowieść z Meg Ryan i Kevinem Kline w rolach głównych. Na początku projekcji toczyły się co prawda jakieś pogwarki, lecz stopniowo cichły w miarę, jak akcja posuwała się naprzód; jeden naciągnął na głowę koc, udając senność, drugi udał, że się odwraca do ściany, zaś pozostali udawali, że oglądają film tylko dlatego, że na pozostałych kanałach dają jeszcze gorsze badziewie – żadnego Stallone ani Schwarzeneggera, czy bodaj Pasikowskiego, skandal! Nie przejmujcie się, chłopaki – nie zdradzam tu imion, więc nikt się nie dowie, kto, co i jak bardzo nieudanie tu udawał. Co więcej – do tego, kto akurat ustawił program na ten film, też się nie przyznam.

Takie opowieści wzmagają marzenia, że pozwolę sobie jeszcze raz krótko nawiązać do tego tematu. Choć świat przedstawiony w telewizji jest oddzielony od nas podwójną szybką (nie pojedynczą, jak na wolności), to jednak – a może tym bardziej – łaknie się takich przeżyć, tym mocniej postanawia się „nie grzeszyć więcej” i zorganizować swoje życie w taki sposób, by przypominało właśnie tego typu historie. Póki co każdy z nas jest czymś na kształt beczki ściśniętej żelaznymi obręczami konieczności, które mają za zadanie utrzymać w kupie wszystkie klepki, by beczka się, nie daj Boże, nie rozkleiła, a jej zawartość nie wyciekła w sposób niekontrolowany, bo takiego burdelu nie miałby kto zbierać.

Nie będę owijał w bawełnę – wypada stwierdzić, że dziś był po prostu piękny wieczór. Nieczęsto dane jest obserwować w areszcie zgraję osadzonych, którzy oglądając napisy końcowe, wsłuchują się w śpiewaną przez Armstronga piosenkę „La Vie en Rose” i żaden nie pokwapi się, by zmienić kanał. Radości przeżycia nie mąci nawet fakt, że jestem zmuszony pisać te notatki, siedząc w „kąciku”, bo jest to jedyne miejsce, gdzie nie gaszą światła po 21.30.

————————————————————————–

Marzeniem jednych po wyjściu jest podbić świat. Innym roi się podbicie oka tym, którzy wsadzili ich za kraty. Każdemu według potrzeb.

Reklamy

4 Komentarze

  1. Oj, wiem, że jestem upierdliwie niecierpliwy….. i marudzę…. yyyy…
    Co z nową notką? Słuchajcie, bo to już poniedziałek. No, chyba, że chłopa puścili – wtedy pozostaje się tylko cieszyć.
    Pozdrawiam!

  2. Chciałam tylko nieskromnie zauważyć niesamowitą wiedzę Kalasntego czyli brak możliwości googlowania.

  3. Dobrze powiedziane.

    Nasz Kalasanty to faktycznie oczytany chłop, z tego co wiemy również za murami nie stroni od literatury, a w dobie „wujka google” czytanie książek stało się niestety mało popularną „modą”. 🙂

    Pozdrawiam serdecznie

    Ziri

  4. Ciekawa jestem czy zamierza kontynuować blog po wyjściu.
    Coś mi się wydaje, że to facet kosmita i nie chodzi mi tylko o znajomość literatury, wbiło mi się do wnętrza, że Kalasanty kocha kino.


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 414,791 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Kwiecień 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Mar   Maj »
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    2627282930  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.