Kto obecnie włada życiem Kalasantego, czyli „Olimp AŚ”

Pamiętacie czasy szkoły podstawowej? Tej wczesnej, z klasy 1-3, gdy rodzice, a zwłaszcza nauczyciele byli niekwestionowanymi autorytetami i przewodnikami życia, wobec których bywało się co prawda raz na jakiś czas niesfornym, ale sprzeciw był już czymś niewyobrażalnym. Władcą absolutnym szkoły i suwerenem panującym nad nauczycielami, którzy sami w sobie uosabiali nadludzką potęgę, był Pan Dyrektor, rezydujący gdzieś w niedostępnych dla marnego ucznia otchłaniach, z rzadka tylko wytaczając swoją potężną postać z gabinetu, którego odrzwi strzegły zapewne dwa groźne smoki, palące żywym ogniem śmiałków, którzy bez upoważnienia śmieliby zakłócić spokój Jego Dostojności. W razie niedyspozycji smoków, na stanowisku zawsze stała pani Krysia ze ścierą i pani Basia, sekretarka – lub na odwrót. Obydwie były równie skuteczne jak mityczne gady, co tylko wzmagało grozę, a gdy tylko brzuszysko Pana Dyrektora wraz z przyległościami raczyło się pojawić na korytarzu w czasie przerwy, na maluczkich padał strach blady, następowała epidemia drżączki ogólnej, a brudne paznokcie czyściły się same w promieniu dwudziestu metrów.

Podobnym fenomenem jest Dyrektor Aresztu, zwany niegdyś Panem Naczelnikiem. Niektórzy wyobrażają go sobie jako potężnego starca z imponującą, siwą broda do pasa, który spoczywa w swojej komnacie na gigantycznej złotej pryczy w stylu biedermaier, dzierżąc w potężnej prawicy kamienne tablice kodeksu karnego, a w lewicy pozłacane kajdany, względnie piorun, przy pomocy którego przesuwa na makiecie więzienia pionki – czyli poszczególnych więźniów, z celi do celi, z rzadka i niechętnie wysyłając złoczyńców na wolność. Co zaś strzeże potężnych zapewne wrzeciądzów prowadzących do jego siedziby, tego nawet najgorliwsi wyznawcy nie są w stanie sobie wyobrazić – zresztą wyobrażenia, a zwłaszcza utrwalanie postaci Wszechmogącego, już to w formie grafiki czy malunku, już to rzeźby jest surowo zakazane, według najlepszych wzorców religijnych wywodzących się z judaizmu, islamu i pierwotnego chrześcijaństwa. Jeżeli mogę nieśmiele wtrącić swoją własną opinię, to pozwolę sobie wątpić w to, by dostępu do bóstwa strzegły pani Ziuta ze ścierą i pani Gienia, sekretarka.

Niewidoczny i wszechmogący Pan Dyrektor występuje w naszym areszcie w dwóch osobach, o czym doniesiono mi strwożonym szeptem. Co bardziej religijni twierdzą, że w podejmowaniu decyzji pomaga mu duch dyrektora poprzedniego – mamy więc już trójcę z prawdziwego zdarzenia, co tym mocniej utrwala już głęboko zakorzeniony kult. Ze zwykłymi śmiertelnikami się naturalnie nie kontaktuje (z wyjątkiem wybrańców), lecz działa przez swoich aniołów – wychowawców, którzy niosą maluczkim jego wolę i nowiny, przeważnie zresztą złe, jako że Najwyższy do dobrotliwych się nie zalicza; w jego imieniu karzą i nagradzają. Na jego cześć odbywają się nabożeństwa – rytualne kąpiele mające miejsce co piątek, w czasie których wyznawcy wychwalają łaskawość Nadistoty. Dzięki niemu mamy mannę naszą powszednią, a także napitek. Bez niego nie mielibyśmy ogrzewania, radiowęzła ani łoża do snu. Toteż przeciw niemu szemrać nikt nie śmie ani otwarcie, ani nawet w myślach zuchwałych a grzesznych.

Zastanawiające jest tylko to, że by ubiegać się o przydział dodatkowej rolki papieru do wygódki lub szczoteczki do zębów należy na karteczce wysłać modlitwę bezpośrednio do niego. Aż strach i wstydno pomyśleć, by tak omnipotentna istota zajmowała się tak przyziemnymi sprawami…

————————————————————————————-

Program telewizyjny, mimo że obfituje w pozycje policyjno-sądowe wart jest uzupełnienia, gwoli wywarcia właściwego efektu resocjalizacyjnego. Oto propozycje dodatkowych audycji:

– „My w pasiakach” – magazyn mniejszości penalizowanych

– „Rodzina przestępcza” – serial familijny

– „Najdłuższe odsiadki nowoczesnej Europy” – program historyczny

– „Recydywiści” – teleturniej

– „Policjanci z Majami” – dobranocka

Wiem – czepiam się. Już nie będę.

Reklamy

9 Komentarzy

  1. Od dawna czytam ten blog. Gratuluje twórczości – jest świetna:P

  2. Moje doświadczenia z AS/ZK są raczej nietypowe. Mogę tak napisac, poniewaz poznałam je praktycznie z dwóch stron. Dziwaczność sytuacji polega na tym, że jestem pedagogiem resocjalizacyjnym . Życie tak się potoczyło, że dyplomowe praktyki zawodowe odbyłam w AS, w którym w trakcie ich trwania wylądował mój ówczesny partner. Szok, niedowierzanie i miliony innych emocji. Musiałam lawirować tak, by chodząc po celach, na JEGo celę się nie nadziać. To trudne, będą jedynie praktykantem na JEGO oddziale. A z drugiej strony….serce rozwalał ból /wtedy/. Praktyki się skończyły, a Kłopot tam został. Odwiedziny! Poszłam, bo serce kazało, ale nie wyobrazi sobie nikt, kto nie przeżył- ludzie, którzy jeszcze wczoraj z uśmiechem wpuszczali za bramę, dzisiaj przeszukują, niczym złodzieja…..cdn.

  3. AS został zmieniony na ZK. Gorzej być nie mogło (dla mnie)…..większość „obsługi”, to moi koledzy ze studiów..Głupawy usmiech imitujący „co to mnie g**** obchodzi miał coś rekompensować, ale się nie dało /dziś tak na to patrzę/. Przeżyłam wtedy horror, ale mniejsza z tym.
    Kalasanty? Wierzę i nie. Mam swoje powody. Bardziej skłaniam się ku wierze, choćby dlatego, że wielu ludziom taka postać jest potrzebna. Właściwie, to (poza małymi wyjątkami) nie mam powodu nie wierzyć.
    Pozostaje mi kibicować Kalasantemu i jego poczynaniom. Z naturalnych powodów, na tym etapie, raczej nie jest wiadome jak długa bedzie jego wycieczka ku wolnosci.
    Jedyne, co mogę powtórzyć za opowiesciami Kalasantego- w „zakładzie” da się zyć, jeżeli jesteś człowiekiem, z którym da się zyć poza zakładem.
    To tak w szczególności, ku „pokrzepieniu” osoby o nicku Matka.

  4. Witam
    Cieszę sie że znowu słyszę głos otuchy. Mój syn miał juz pierwszą sprawę a 30 marca drugą i pewnie będzie wyrok. Tak jak pani napisała ja już wiem żę tam się da życ byłam u niego parę razy Gdy był na wolności miał dar dogadywania się z ludzimi więc myślę żę i tam daje sobie radę. Przynajmniej tak wygląda. Gdy widziałam go miesiąc temu wyglądał dobrze nie schudł a lenerwy było po nim widac Zaraz potem przewieziono go do innego aresztu bliżej sądu. Myśle że dla tych co siedzą najgorsza jest zmiana miejsca bo muszą się dostosowac, nie wiadomo na kogo trafią .No i to określanie sie czy chcą do grypsujących czy do frajerów. Inny świat!
    A muszę pani powiedzec że faktycznie nie zazdroszczę pani tego co pani przezyła. Ten wstyd jest okropny ja z nim walczę codziennie. Ale staram się sobie tłumaczyc żeby nie zwariowac. ten blog mi bardzo w tym pomaga. Pozdrówka dla Kalsantego

    • Pani Mamo, ma Pani rację- to jest inny świat! I mówię to z całym przekonaniem. Nie ma osoby, na której dłuższy pobyt w tego typu placówce jest zupełnie obojętny. Zostawia ślad, zawsze. Dlatego MUSI Pani dbać też o siebie, o swoją psychikę, o kontakty z synem,by pomóc mu już PO odbyciu kary. To nie jest tak, że cała sprawa kończy się w momencie wyjścia na wolność. Nie znam państwa relacji i układów, ale być może od Pani wiele będzie zależało. Przed Panią ważne zadanie, ale ma Pani czas, by się do niego przygotować:-)).
      TO, czy cała ta obecna sytuacja, juz się stało i trzeba (kolokwialnie mówiąc) przyjąć to na klatę. I proszę się nie wstydzić (łatwo mi gadać, prawda?;-))- niczego złego Pani nie zrobiła…

      • Miało być: „TO, czyli…” w końcówce mojego komentarza. Przepraszam za błąd:-)

  5. Dzięki za radę. Tak teoria jest łatwa ale praktyka znacznie trudniejsza. Mam nadzieje że wystarczy mi sił aby to wytrzymac. Pani tez życzę powodzenia i radosci ze związku.

    • Pani Mamo….dziekuję za życzenia. Sytuacja, która opisywałam miała miejsce wiele lat temu; dziś z tego związku zostały tylko trociny, ale nie ma związku z tamtym wydarzeniem:-). Ale za zyczenia i tak dziękuję, bo jest za co….:-)

  6. Witam.Ludzie wy nic nie wiecie o kryminale za niewinność się tam nie trafia.Nie znacie nie wiecie jakie tam panują warunki i relacje między funkcjonariusz vs osadzony.Jest taka zasada okaż szacunek temu który ci go okazuje a odsiedzisz całkiem nie źle i bez problemów.A te niektóre historyjki traktujmy z przymrużeniem oka .Wiem co pisze wierzcie lub nie.Pozdro


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 417 246 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Marzec 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Lu   Kwi »
    1234567
    891011121314
    15161718192021
    22232425262728
    293031  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.