Trzy miesiące na sankach, czyli niekoniecznie z górki

Względność upływu czasu daje niekiedy znać o sobie; najczęściej oczywiście w momentach, gdy nie ma co robić z nadmiarem wolnych chwil – zauważyliście? Wtedy dopiero przychodzą człowiekowi do głowy głupoty… Rzeczoną względność większość ludzi lubi rozważać, ujmując to słowami np. tak: „Adaś, ale wyrosłeś!”, gdy witamy syna powracającego z kolonii letniej. Czasami bieg wydarzeń jest tak zaskakująco (pozornie) szybki, że możemy strzelić niezłą gafę, będąc zmuszonymi podczas kurtuazyjnej wymiany pytań o zdrowie bliskich ratować się frazami typu: „Czy szanowna małżonka nadal nie żyje?”. Cóż, znana i oklepana to prawda, że czas lubi się w pewnych okolicznościach wlec, zaś w innych woli dla odmiany – excuse le mot – zapierdalać. I to praktycznie zawsze wbrew preferencjom osób czas ów spędzających.

„Rok nie wyrok”, „dwa lata jak dla brata” – te kiedyś zasłyszane porzekadła mają dla mnie 100% realistyczne przełożenie i dziś czepiła się mojego umysłu kwestia relatywizmu temporalnego, i to niedługo po trzeciej miesięcznicy (to chyba tak wypada określić?) mojego zakwaterowania w tutejszej instytucji pobytu zbiorowego i niedobrowolnego. Tak, moi drodzy – w okolicach świątecznych pękły mi pierwsze „sanki” (czyli 3-miesięczna sankcja prokuratorska) i czas najwyższy na podsumowania, refleksje, świętowanie itd., jak to przy rocznicach. Muszę zapytać w kantynie, czy sprzedają torciki ze świeczkami.

Jednakże taka okazja skłania faktycznie do spojrzenia wstecz i zadania sobie samemu pytania, czy taki okres to dużo, czy mało – na które rzecz jasna ciężko udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Sporo w takich sytuacjach zależy od której strony się spogląda: gdyby przed nami pojawiła się perspektywa 3-miesięcznej odsiadki, niektórym mogłyby przebiec po plecach ciarki. A przynajmniej jedna ciarka. Zaś gdy ja sam rzucam spojrzenie w przeszłość, to te dziewięćdziesiąt-parę dni minęło nie wiedzieć kiedy, jak na wakacjach. W końcu od pracy mam w końcu przecież wolne…

Upływ czasu z całą swoją niejednoznacznością to jedna kwestia, zaś druga to to, jak głębokie wżery pozostawi na matrycy osobowej doświadczenie mieszkania w areszcie śledczym. Na logikę: im dłuższy pobyt, tym głębsze ślady – innymi słowy po pewnym, indywidualnie zróżnicowanym okresie ekswięzień powinien się pilnować, by nie przenieść obyczajów i rytuałów nabytych pod celą do życia wolnościowego. Honor świeżo wypuszczonego mogą uratować sytuacje, w których przed jedzeniem zamiast ogólnie przyjętego zwrotu: „smacznego” wyrwie mu się więzienne: „smak, panowie”, ktoś zareaguje stwierdzeniem: „A to kolega widzę garował?…”, na co ten pierwszy może odwinąć: „A kolega to wyrażenie pewnie w ministranturze przyswoił?…” , ale na aż taką łaskawość losu nie można wszakże liczyć zawsze i wszędzie. Trzeba więc nałożyć sobie wędzidło autocenzury; bo pal sześć, jeśli proces powrotu do społeczeństwa będzie odbywał się w pojedynkę w ujęciu „mieszkaniowym”. Gorzej, gdy wracasz do rodziny, bądź ze względu np. na studia czy inną sytuację osobistą jesteś zmuszony zamieszkać pod jednym dachem z drugą (lub trzecią) osobą. Szczególne niebezpieczeństwo czyha w domach studenckich, a to z powodu podobieństwa pomieszczeń mieszkalnych do cel, przynajmniej w niektórych akademikach. Wyobraźcie sobie bowiem, że wasz współtowarzysz hołduje następującym obyczajom:

l        przed 6:30 ścieli w półśnie łóżko, a o 6:30 staje na baczność i również z zamkniętymi oczami melduje karnie: „stan celi trzech”, po czym zakopuje się z powrotem do wyrka nieprzytomnym głosem przypominając, by mu odebrać śniadanie;

l        po spożyciu posiłku upycha niedojedzone resztki masła, wędliny i sera do szafki, gdzie trzyma je do następnego dnia w celu wzbogacenia diety. Lodówki wydaje się przy tym nie zauważać;

l        nie kupuje papierosów w paczkach, tylko tytoń i gilzy, zaś papierosy pali po połówce;

l        nigdy nie korzysta z toalety podczas posiłków i wścieka się na wszystkich próbujących to zrobić;

l        ostrzega przed każdym puszczeniem wiatrów;

l        codziennie myje się w miednicy, również starannie bacząc, by nikt w tym czasie się nie posilał;

l        prysznic bierze raz na tydzień, nigdy nie przekraczając 10 minut;

l        zużywa 1 rolkę papieru toaletowego i 1 golarkę na miesiąc;

l        codziennie wychodzi na godzinny spacer, przydzielając sobie do tego celu powierzchnię maksymalnie 50 metrów kwadratowych; poza tym nie opuszcza miejsca zakwaterowania w ogóle;

l        co regularną ilość dni sprząta sumiennie całe pomieszczenie;

l        nie ogląda telewizji między 9:00 a 13:00, zaś telewizor wyłącza z denerwującą regularnością o 23:00;

l        zakupy robi co 10 dni

… i wreszcie:

W OGÓLE NIE BIERZE DO UST ALKOHOLU!

Gdyby zdarzyło się wam zamieszkać pod jednym dachem z osobnikiem przejawiającym przynajmniej 3 z powyższych objawów – nie tępcie go, ani nie wyśmiewajcie, bo może być to efektem ubocznym tzw. resocjalizacji. Tolerujcie i miejcie nadzieję, że przejdzie mu do 3 miesięcy. W razie ostateczności możecie skontaktować się ze znajomym psychologiem, najlepiej więziennym.

———————————————————————-

Po wyjściu wynajdę sobie dobrego fotografa-portrecistę, zamówię sobie czarno-białe zdjęcie w malowniczej scenerii z kratą, po czym dołączę je do profilu na portalach randkowych. Która-ż mi się oprze?….

Reklamy

9 Komentarzy

  1. Mimo iż przebywałem dużo krócej niż Kalasanty w tym zacnym miejscu, też myślałem że będę miał problemy z przystosowaniem się do życia na wolności, jednak po wyjściu człowiek błyskawicznie przystosowuje się do wcześniej znanej przez większość życia sytuacji, tak więc nie wróże problemów, zaś inną kwestią jest to jeżeli ktoś większość życia przeżył za kratami…

    Można wiedzieć jak miewają się sprawy natury prawnej? Czy Kalasantemu została przedłużona sankcja?

  2. Cos mi sie wydaje ,ze zostala ale pewnie nie udziela nam takowej informacji!. Mysle i wiem z autopsji ,ze nie jest latwo przystosowac sie do zycia po powrocie z powyzej wskazanego miejsca;/. To bardzo personalna oczywiscie cecha, zalezy kto i ile lezakowal:)!Pozdrowienia dla Kala oczywiscie!

  3. Racja, pomieszczenia mieszkalne niektórych akademików faktycznie przypominają cele, zwłaszcza w „naszym”. Co więcej ostatnio mieliśmy okazję się przekonać, że panują u nas tysiąc razy gorsze warunki mieszkalne niż w pewnym zakladzie karnym na Pomorzu, ale to tak na marginesie.

    To prawda, że osadzeni po opuszczeniu murów wiezienia maja problemy z adaptacją społeczną itp, jednak z czasem to mija ( wiadomo-zawsze są wyjątki,każdy ma inną psychikę). Miałam okazję obserwować i przebywać dość często z osobą która opuściła z.k. i którą pobyt tam naprawdę silnie sprizonizował. Początkowo w ogóle nie mógł się odnaleźć, ale teraz po około pół roku jest już prawie „normalny” 😉

  4. ( albo to ja już nie zwracam uwagi na pewne sprawy bo się przyzwyczaiłam )

  5. Kazdy sie przyzwyczaja ale nawet najbardziej twardym pozostaje slad na psychice:)!

  6. Osadzenie w areszcie dla wszystkich bliskich aresztowanego jest karą, na którą zostają skazani. I nikt nie myśli o tym, że ich psychiki już nigdy nie da się naprawić. Pozdrawiam i życzę powodzenia

  7. O tak LadyD to szczera prawda nie tylko osadzeni mają kłopoty z psychiką ale i rodzina minęły trzy miesiące jak mój syn siedzi a moje zdrowie zaczyna szfankowac zarówno fizyczne jak i psychiczne. Nawet jak ten w sumie pogodny blog czytam ito zdarza się że płaczę.

  8. Szkoda ,ze nie mozemy porozmawiac prywatnie bo widze,ze mamy mozliwie podobne dowiadczenia. Blog pogodny, momentami refleksyjny ale ogolnie wiem ,ze osoby bedace nawet krotko w tym sanatorium i wracajace do tej niby normalnosci zawsze maja choc delikatny slad!Przeszlosci sie niestety nie wymarze!;/. Dziekuje Mateczko nasze placze nic tu nie pomoga:), musimy sie wziasc w garsc:)!Pozdrowionka

  9. Heh..widzę że nie tylko ja jestem w podobnej sytuacji co część z Was…. to fakt, psychicznie ja osobiście nie daję rady, czuje się jakbym i ja też „odsiadywała wyrok” tyle że do pracy mnie wypuszczają…i chyba jem trochę lepiej


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 414,790 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Styczeń 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Gru   Lu »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    25262728293031
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.