Sylwestrowe przygotowania, czyli jak skitrać szampana Pikolo

Święta, mając to w dorocznym zwyczaju, po prostu wzięły i prawie niepostrzeżenie minęły. Niezwykłość ich doświadczenia w tutejszych warunkach polegała na ich odmienności w stosunku do Świąt zarówno zwyczajowych, jak i zwyczajnych. Wszyscy z nas naturalnie z zadziwiającą solidarnością skutecznie omijali tematykę prezentów, choinki, aniołka czy rodziny (zarówno swojej, jak i tej od narodzin obchodzonych 25 grudnia), szczególne bacząc, by komuś nie wyrwały się z ust kolędopodobne nuty. Traumy na co dzień co wrażliwsi z nas mają aż nadto, po co więc wyobrażać sobie członków familii wspominających nas ze zgrozą lub współczuciem co drugi kęs wigilijnego karpia lub świątecznej szynki. Lub co gorsza wcale nie wspominających. Dni Świąt postanowiliśmy, i to nawet z nienajgorszym skutkiem spędzić w miarę normalnie: ochędożywszy więc nieco staranniej niż zwykle celę (z umyciem szyb włącznie, do której to czynności udostępniono nam na 2 godziny specjalistyczny sprzęt w postaci gąbko-ściągaczki) oddaliśmy się codziennym czynnościom wstawania, odroczonego po świątecznemu o godzinę, mycia, jedzenia (w jeden dzień na obiad kotlet z kurczaka, w drugi schabowy!), grania, czytania i oglądania telewizji, którą w akcie szczególnej łaski kierownictwo aresztu udostępniło nam w trybie non-stop. Cóż – jak widać, idziemy z duchem czasu; telewizyjna platforma „N” wkracza również do więzień, choć w swoistej formie.

Paczki, wypasione do niemożliwości, dotarły w znakomitej większości na czas, toteż rozkosze stołu dopadły nas z siłą tym większą, że w zestawieniu z tutejszym wiktem jawiły się nam jako nektar i ambrozja. Szynka z tłuszczykiem, pasztety, wiejska kiełbasa z chrzanem i sałatka warzywna, przegryzane ciastami i czekoladami wypełniły nasze żołądki z dawana nie zaznaną treścią oraz błogością niewysłowioną. Słowem – ruja i porubstwo ozdobione zeświecczeniem znajdującym swój przejaw w zgoła niechrześcijańskim obżarstwie. Choć trzeba gwoli sprawiedliwości i dla równowagi odnotować, że w polskich domach rytuałom tym hołduje w sposób niemalże identyczny.

Klawisze, prawie zupełnie tak samo jak ludzie, oczywiście różnią się osobniczo, a niektórym zdarza się nawet przynajmniej raz do roku przemówić ludzkim głosem. „Wigilijny” strażnik nie chciał najwyraźniej z tego przywileju korzystać, ale jego zmiennik z 25 grudnia stanął na wysokości zadania, i odziany jak nigdy w mundur galowy (myśleliśmy nawet przez chwilę, że dziwnym trafem odwiedza nas lotnik w ramach ekspiacji za chybiony kontrakt na F-16) zaszedł na chwilę do naszej celi, by podzielić się opłatkiem. Zastanawiająca była rozbieżność życzeń; podczas gdy on życzył nam wyjścia, rzecz jasna w odpowiednio szorstkiej formie („Żebym za rok was już tutaj nie widział!”), my życzyliśmy mu z kolei pozostania w zakładzie jak najdłużej, też odpowiednio ubierając to w słowa („Długiej kariery bez kłopotów z podopiecznymi.”). Kronikarz dla porządku odnotowuje, że obydwie strony wydawały się być z takich życzeń zadowolone. Może tylko niektórzy z nas doznali rozczarowania na widok tego, że mniemany lotnik nie przywdział na tę okoliczność czerwonej czapeczki z białym otokiem i pomponem, ale aż tak wiele więzień od świąt oczekiwać chyba nie ma prawa.

Zaś co do prezentów, to ze względu na to, że narozrabiałem do tego stopnia, iż trzeba było mnie aż aresztować, nie spodziewałem się szczególnej łaskawości ze strony wysłanników niebieskich, którzy grudniową porą obdarzają upominkami grzeczne dzieci – z definicji wszak muszą omijać instytucje o charakterze poprawczo-penitencjarnym. W tej materii czekała mnie wszelako niespodzianka: tuż po Świętach dotarła do mnie paczka odzieżowa z częściami garderoby idealnymi na tę porę roku: ocieplane buty z pseudoskóry, koszula z polaru, spodnie, grube skarpety i majtasy, które pewnie mnie będą piły pod pachami. Wyeliminowawszy ewentualność interwencji czynników nadprzyrodzonych, doszedłem do wniosku, że nadawcą przedmiotowej paczki musiała być para moich przyjaciół z wolności, którzy powinni być znani moim czytelnikom – a prezent ten naprawdę się przyda. Sama cela zaś została obdarowana kolejnym lokatorem, znów z Rumunii, który w odróżnieniu od niezapomnianego Mitu włada polskim całkiem sprawnie. Widać niedobitki Securitate nie zrezygnowały jeszcze z inwigilacji mojej osoby – będę się musiał mieć na baczności.

Podsumowując – Boże Narodzenie przeszło bokiem, czy też może my je ominęliśmy, tak, by za bardzo nie bolało. Sam staram się, z nienajgorszym chyba skutkiem żyć obok tego wszystkiego, co mnie otacza, na zasadzie „mnie tu nie ma”. A udaje się to dlatego, że byłem sobie w stanie wyperswadować, że do urzeczywistnienia marzeń tych mniej i bardziej realnych dzieli mnie dokładnie taki sam dystans jak na wolności – dosłownie i w przenośni.

Przed nami jeszcze Sylwester; trzeba potrenować odporność na fajerwerki, a potem już będziemy odliczać dni do wiosny. Może w Nowym Roku uda mi się napisać coś głębszego – choć nie ukrywam, że jeden czy dwa głębsze wcale by w tym procesie nie zaszkodziły.

———————————————————————–

Muszę sprawdzić, czy w kantynie będą sprzedawać bezalkoholowe szampany „Pikolo”. Czego to człowiek nie wypije w desperacji…

Reklamy

5 Komentarzy

  1. Niektórzy ludzie, choć na wolności także starają się ominąć Boże Narodzenie- z różnych względów…
    Poza tym miło, że kolejny odcinek pojawił się wcześniej niż się spodziewałam 😉

  2. szybko docierają te grypsy

  3. Znow sie zaczytalam! Mam nadzieje ,ze pozdrowienia przekazane! Sama odliczam dni do wiosny!Pozdrowionka:)

  4. Tak aby do wiosny . No ale pikolo trzeba sie napic na ten nowy rok. Trzeba miec nadzieje ze bedzie lepszy dla wszystkich i tych za murami i tych pod murami. A blog jest zajefajny.Pozdrowienia

  5. Czekam na nowe odcinki:)!Dlugo jeszcze? Wszystkiego naj w Nowym Roku!


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s