Więzienne delicje, czyli święta o suchym pysku

Zbliżają się nieuchronnie jak co roku Święta Bożego Narodzenia i widać to nawet nie tyle po kalendarzu, ile po nawale telewizyjnych komunikatów, o tym, że schab na świąteczny stół staniał właśnie w jednym z supermarketów z 18,99 na 14, 99, że Mikołaj daje tylko grzecznym, a Śnieżynka komu chce, w programach sportowych, publicystycznych i innych pojawiają się iglaste gałązki, bombki i dzwoneczki, po ekranie snują się motywy reniferów, oraz brodatych i pękatych osobników w czerwonych kubraczkach, zaś od czasu do czasu mass-media serwują nam losowo wybrane i pewnie dla kogoś użyteczne informacje, że np. żona św. Mikołaja nazywa się Mary Christmas. Każdy by się zorientował, choćby nie wiem jak długo trwał w traumie po Święcie Zmarłych.

W celi na wieść o świętach reaguje się indywidualnie, przeważnie jednak mało optymistycznie zapatrując się na perspektywę dzielenia się opłatkiem z osobami bądź co bądź obcymi i to w pomieszczeniu, z którego nie można wyjść, by obejrzeć udekorowane lampkami drzewko, tak często stawiane na świeżym powietrzu zgodnie z grudniowym obyczajem (swoją drogą ciekawe, czy na dziedzińcu stanie choinka – choć pewnie ze względów bezpieczeństwa władze naszego zakładu nie pozwolą na taką ekstrawagancję; już widzę oczyma wyobraźni szał zbiorowego barwienia prześcieradeł na czerwony kolor, wydzieranie sienników na sztuczne brody i brzuchy, a następnie tłumy fałszywych Mikołajów starających się wymknąć przez bramę z krzykiem: „To ja jestem przedstawicielem firmy Choinkoeksport!”).

Te niekoniecznie więc radosne nastroje są jednak łagodzone przez świadomość tego, że obżarstwo bożonarodzeniowe (bez opilstwa, co ma tę – co prawda jedyną i mocno wątpliwą – zaletę, że tak podobno zdrowiej) nas nie ominie, jako że z zewnątrz dochodzą nas wieści o wyjątkowo obfitych paczkach przygotowywanych przez jednoczących się z nami zza muru najbliższych, a co najważniejsze dla męskiej części celi (czyli dla 100% stanu) to to, że do przygotowywania tych smakołyków nie zapędzą nas nasze matki, żony i kochanki, nikt nie będzie nam wpychał do rąk odkurzacza, zaganiał do wieszania firanek, mycia okien, czy wykonywania innych przyziemnych czynności niegodnych wojownika. Co więcej – żaden tyran nie stłumi w nas ochoty udania się na piwo, choćby dlatego, że tę ochotę mamy non-stop niezależnie od pory dnia i roku, i nawet drużyna jeźdźców Apokalipsy nie byłaby w stanie jej w nas ugasić. Howgh.

Niewątpliwie miłym akcentem okołoświątecznym było zupełnie niespodziewane pojawianie się przed drzwiami cel pakunków zawierających wiktuały: zestaw kilku czekolad w różnych smakach, cukier i jabłka, ze skromniutką kartką z życzeniami wypisanymi odręcznym pismem przez kogoś przedstawiającego się jako „Przyjaciele”, do której dołączono kawałek opłatka i maleńką iglastą gałązkę. Paczuszki te wręczył nam nasz oddziałowy klawisz, mrucząc pod nosem coś na kształt: „A tu coś takiego dla was…”, jakby był zgorszony, że takim wyrzutkom jak my coś się na święta należy. „Przyjaciołom” kimkolwiek są – licealistami, ochotnikami „Caritasu”, czy Owsiaka, czy członkami/członkiniami krucjaty maryjnej winien jestem najgłębsze, najszczersze i najgorętsze podziękowania. Jesteście wielcy.

Na tym dzień niespodzianek bynajmniej się nie skończył, (w końcu to – można rzec – wigilia Wigilii) co mnie wcale zresztą nie zaskoczyło. Będąc kiedyś tak ciekaw więziennego życia, rozważałem również kwestię dni wyjątkowych, a takimi są niewątpliwie Święta Bożego Narodzenia, czy dają jakieś przepustki?… (oczywiście rzecz niemożliwa w warunkach tymczasowego aresztowania) czy gromadzą więźniów na wspólnym spotkaniu opłatkowym? (nie – chociażby z braku stosownego pomieszczenia) czy…? czy?… i tak dalej. Cóż, ciekawość moja jest zaspokajana właśnie dzisiaj. Czyli – ukarana.

Tym dodatkowym, nadprogramowym, i jak się okazało, już ostatnim wydarzeniem okołoświątecznym była wizyta młodego księżula o wyjątkowym w tych warunkach, bo życzliwym wyrazie oczu, który w towarzystwie dwóch siostrzyczek zakonnych i gitary przybył, by podzielić się z nami opłatkiem, zaśpiewać kolędę i ugłaskać nasze pryszczate sumienia. W formie bonusu dostaliśmy też dewocjonalia w postaci medalików, dla oszczędności zawieszonych nie na łańcuszku, lecz na nitce. Siostrzyczki z rozstrojoną gitarą zaś, dzięki Opatrzności, okazały się być drugiej, a nawet trzeciej świeżości, co pozwoliło nam skupić się bezproblemowo na nutach śpiewanej kolędy i na z konieczności krótkiej pogawędce teologiczno-konsolacyjnej, zamiast błądzić bezpłodnie myślami po światowych, a nawet nieprzystojnych manowcach tematycznych.

Wieczorny rzut oka przez okno objawił mi, ku mojemu zaskoczeniu widok na bożonarodzeniowe drzewko, które jednak postawiono, co prawda nie na dziedzińcu, lecz na dachu budynku mieszczącego transformator, za drutem kolczastym i powieszono na nim łańcuchy kolorowych lampek. Nie mam złudzeń – łańcuchy są na pewno pod napięciem.

Mimo wszystko – Wesołych Świąt!

————————————————————————-

W kantynie odkryłem cygara „Guantanamo” – rozumiem, że są zarezerwowane dla więźniów w pomarańczowych kombinezonach, tzw. „enek” (N – niebezpieczny). Czekam na papierosy „Alcatraz”.

Reklamy

8 Komentarzy

  1. Swieta to czas magiczny tak wiec skladam najszczersze zyczenia Kalasantemu i jego Przyjaciolom Administratorom:)! Duzo zdrowia, mocy, optymizmu, checi zycia i mimo wszystko usmiechu na twarzy! Dzielenie sie oplatkiem , nadawanie paczek(5kg na 3 miesiace) i przekroj przez roznorodna ludnosc przybywajaca by jednoczyc sie z osadzonymi to nielada material na kolejny felieton ale z drugiej strony muru:)! Jeszcze raz Autorowi i jego Dobrym Duszkom:) wszystkiego najlepszego i duze podziekowania za tak dobrze wykonywana prace i podnoszenie na duchu innych!

  2. Droga LadyD,

    Bardzo Ci dziękujemy za życzenia, choć tak śmiesznie się składa, że ani Ziri, ani ja grudniowych Świąt… nie obchodzimy (!)

    Co nie znaczy, że „obrażamy się” na tych, którzy ze szczerego serca takie życzenia nam przekazują; wręcz przeciwnie, uważamy to za bardzo miły (choć pusty – w sensie skutków dla osoby „życzonej”, nie intencji życzącego!!!) gest.

    My z kolei też pragniemy wszystkich odwiedzającym i czytającym (tym Święta obchodzącym – wszak są najpewniej w znakomitej większości) złożyć życzenia miłości i wytrwałości. A także NIEspełneinia wszystkich marzeń, bo nie byłoby już o czym marzyć 😉

    I nieustannie dziękujemy za odwiedziny i komentarze; Kalasantemu życzenia przekażemy możliwie najszybciej, a to, że będą z pewnym opóźnieniem nie umniejszy jego przyjemności.

    Najlepszego,

    Ziri & Alti

  3. Czyzbyscie byli z Ukrainy i obchodzicie je 6stycznia:)?

  4. @LadyD:

    Nie jesteśmy z Ukrainy; po prostu NIE OBCHODZIMY 🙂

    I nadal – wszystkiego najlepszego :-)))

    Pozdro,

    Alti

  5. Zastanawiam sie jak to jest nie obchodzic swiat:)!Czy Kalasanty tez ich nie obchodzi? Dzieki bardzo i do 31 grudnia:)! Nie zapomnijcie zlozyc zyczen choc spoznionych Kalasantemu!Cmok

    • Z nie obchodzeniem Świąt jest tak, jak w tym dowcipie o telegrafie:
      „Jak właściwie działa telegraf?”
      „To jak taki jamnik, który ma ogon w Warszawie, a pysk w Gdańsku. Ciągniesz za ogon w stolicy, a pysk szczeka nad morzem.”
      „A telegraf bez drutu?”
      „Tak samo, tylko że bez jamnika.”

      A Kalasanty Święta obchodzi, jak najbardziej.

      Pozdrawiam
      Ziri 🙂

  6. Witam
    Także dołacza sie do życzeń wasza fanka matka. Zyczę jednak spełnienia wszystkich marzeń, zdrowia fizycznego i psychicznego bo w tym sanatorium w którym jest Kalasanty ,i mój syn także ,nie leczą. Tam kazdy musi byc uzdrowicielem dla samego siebie.

  7. Nie dosyc ,ze nie lecza to jeszcze chorob mozna sie nabawic:)! Sanatorium ,chlopcy troche polezakuja i wyjda:)…trzymamy kciuki!Pozdrowionka


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 417 246 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Grudzień 2009
    Pon W Śr C Pt S N
    « List   Sty »
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.