Postrzyżyny, czyli cyrulikowe żniwo

Jeszcze wciąż kołaczą mi się po głowie okołoreligijne tematy, a tak bardziej konkretnie zaprzątają mój umysł rozważania quasi-teologiczne, czyli, który święty jest, że tak to skrótowo i gminnie ujmę „od włosów”? W przedbiegach odpadł święty Kosma, że niby od kosmyków, bo taka pseudooczywistość zbytnio trąci etymologią ludową, która nader często mylną bywa. Na razie obstawiam w ciemno, że święta Apolonia, która, o ile pamiętam, jest patronką, do której należy zanosić modły w razie bólu zębów. Skoro zęby to felczer, a skoro felczer to krwi puszczanie i właśnie usługi fryzjerskie. Myślę, że nawet zwolennicy szkoły arystotelesowskiej nie mieliby do zarzucenia nic logice mojego rozumowania, choć do ostatecznego rozstrzygnięcia wątpliwości warto byłoby skonsultować się z ojcem Antonim, a na to przyjdzie pewnie trochę poczekać.

Apolonia, Kosma czy czort-wie-jaki-inny święty, w każdym razie spełnił(a) prośby swoich zdesperowanych wyznawców, zsyłając im miłościwie fryzjera, który wszedł w konflikt z prawem. Rzecz sama w sobie jest w końcu nietrudna – jak oceniam, w ponad 50% salonów fryzjerskich puszcza się z radia muzykę bez odprowadzania tantiem do ZaiKSu, co spokojnie może stanowić podstawę do tymczasowego aresztowania menadżera niejednego lokalu, a gdy dany zakład działa na zasadzie spółdzielni, to można zwinąć ciupasem całą załogę, dowalając im z dodatkowego paragrafu za niepłacenie haraczu na ZUS.

Ponieważ w tutejszej rzeczywistości większość zjawisk zachodzi zupełnie na odwrót, mistrz grzebienia nie okazał się bynajmniej zawodowcem przyłapanym przez wiadome organa na czynie zgoła niefryzjerskim, lecz profesjonalnym kryminalistą, który z nudów, potrzeby lub zamiłowania wyuczył się fachu cyrulika. Janek (bo tak go klasycznie nazwali rodzice) okazał się osobistością niektórym z moich współtowarzyszy znaną, co o tyle nie powinno budzić zdziwienia, że prawie dokładnie połowę ze swojego 50-letniego życia spędził na państwowym wikcie, lądując w zakładach karnych, ze średnią częstotliwością co pół roku na trzy lata. 25 lat za kratami (okrągła rocznica przypadnie mu, jak się dowiedziałem, w marcu przyszłego roku) nie w kij dmuchał, szerokie znajomości w większości polskich instytucji penitencjarnych są w takim wypadku rzeczą naturalną, a szacunek więźniów, sięgający niekiedy czołobitności, otacza takiego wyjadacza – można powiedzieć – z urzędu. Sam czuję szacunek dla człowieka, który w czasie krótkich pobytów na wolności zdążył się dwa razy ożenić i raz rozwieść. Trzeba mieć szczególny charakter, by nawet na wolności dobrowolnie nakładać sobie kajdanki, niechby i ze złota.

Po rytualnych powitaniach i podziękowaniach losowi (oraz nadal niezidentyfikowanemu patronowi fryzjerów) kierowanych przez tych, którym grzywy zdążyły już przysłonić widok na świat, Figaro rozłożył swój warsztat na środku celi i rozpoczęły się postrzyżyny, które siłą rzeczy stały się natychmiast higieniczno-towarzyskim wydarzeniem miesiąca z nieodłącznymi ploteczkami, komentarzami i kolejką do fotela, którą to zaszczytną rolę pełnić musi tymczasowo więzienny taboret.

Nie wszyscy, o dziwo, zdecydowali się na skorzystanie z usługi (nie licząc łysych, którzy czeszą się golarkami we własnym zakresie), zaś obserwacja strzyżonych dostarczyła mi ciekawych wrażeń. Podłożony pod ostrze Andrzej, z przymrużonymi oczami, nadstawiając co chwila inny fragment czaszki pod maszynkę, wyglądał jak kocur, który pręży grzbiet, poddając się pieszczotom właścicielki. Marek zachowywał się jak znudzony bywalec fryzjerskich salonów klasy „S”, któremu nie podano do czytania kolorowego magazynu; Leszek wyglądał jak przerażony poborowy, którego dopiero co wzięli w kamasze, zaś z kolei Grzesiek przypominał podczas zabiegu „dziadka” z wojska, którego świeżo awansowano na plutonowego, co zresztą mu i tak zwisa i powiewa, bo za dwa tygodnie zwalniają go i tak do cywila.

Po zakończonym bez żadnych ekscesów i ran ciętych rytuale obsłużeni wręczyli Jankowi zwyczajowe w takich wypadkach napiwki, stosowne do ich stanu majątkowego: a to paczkę papierosów, a to czekoladę, a to słoik kawy, które poznikały w przepastnych, jakby specjalnie na tę okazję przystosowanych, kieszeniach białego fartucha mistrza. Ilość włosia pozostała na podłodze śmiało wystarczyłaby do wypchania sienników dla całej celi, co wzbudziło we mnie radosną myśl, że być może szykuje nam się wreszcie wymiana materaców.

Teraz – przysiągłbym – na całym korytarzu rozlegają się dziękczynne westchnienia ulgi uwolnionych od nadmiaru ciążących kudłów. Problem polega tylko na tym, że dziś wieczorem przy apelu klawisze nie rozpoznają połowy osadzonych. Zapowiada się niezły ubaw.

—————————————————————-

Dlaczego podczas przepierek przychodzi do głowy więcej „złotych myśli”, niż podczas tzw. posiedzeń tronowych? Proste – przepierki trwają dłużej.

Reklamy

4 Komentarze

  1. Nie spodziewałam się, że nawet strzyżenie można w tak zabawny sposób opisać 🙂 Nie ma co Kalasanty ma talent 😉

  2. Witam i o zdrowie Kalasantego pytam? Przepierki przebily wszystko:)! Lekka ręka, magiczne mysli i ten humor! Jak juz mowilam tak trzymac!!!:)

  3. Do opisanych postrzyżyn Janek zapewne potrzebował odpowiednią maszynkę i nożyczki. Czy aby nie są to sprzęta zakazane w celi ? Tak tylko zapytuję, z ciekawości.
    Chyba, że z 25-letnim stażem, jaki fryzjer posiada, to i ze skrzynką narzędziową można wjechać do celi i żaden cieć nie piśnie słowa :).
    Swoją drogą Kalasanty rozbawił mnie tym odcinkiem, powodując dwukrotne jego czytanie.

    Serdecznie pozdrawiam

  4. Witam wszystkich i dziękuję w imieniu Kalasantego za miłe komentarze.

    Moje „źródło post-penitencjarne” 😉 twierdzi, że fryzjerowi wydaje się maszynkę na dyżurce, na czas strzyżenia. Po obsłużeniu chętnych skrzynka wraca do depozytu (szczoteczka, grzebień i takie tam), a fryzjer do swojej celi. Przy okazji coś tam AŚ lub ZK mu płaci, ale marne grosze – więcej korzysta na „napiwkach”, które nie są obowiązkowe, bo nie każdy ma kasę. Nożyczek fryzjer raczej nie używa, ale to zależy od regulaminu zakładu; niektóre podobno dopuszczają.

    Mam nadzieję, że rozjaśniło się trochę więcej 🙂

    Pozdrawiam,

    Alti


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s