Bandytów portret własny, czyli „who is who” pod celą

Moje pisanie spotkało się w celi ze zrozumieniem, a nawet stało się do pewnego stopnia popularne, odkąd zacząłem urządzać wieczorki autorskie, po których nikt mnie nie obrzuca jajami; choćby z tego względu, że podają je raz na tydzień, są na twardo i mają wśród aresztantów licznych amatorów, którzy wolą je zjeść niż marnować nawet na kiepskiego pseudoliterata. Zachowanie takie jest zresztą dość logiczne, zważywszy fakt, że przebywam w towarzystwie romantyków lubiących poranne tańce po rosie – a tacy zazwyczaj traktują słowo pisane nawet jeśli nie z szacunkiem, to z wyrozumiałością.

Nawet nie pamiętam, w jakich okolicznościach powstał pomysł, bym spróbował scharakteryzować mieszkańców mojej celi. Wzdragałem się nieco, bo bydlę ze mnie złośliwe, i lukrowanych laurek malować nie potrafię, zaś współspacze – romantycy w mniejszym czy większym stopniu – przypierdolić zapewne potrafią, jak ich kto zdrzaźni. Ale nec Hercules contra plures, czyli i Herkules dupa, kiedy ludzi kupa. Vox populi, vox Dei. (Co mnie dzisiaj, do cholery, naszło z tą łaciną?…)

Oto portrety:

J.; Zmuszony, uczęszcza na spotkania AA (w areszcie), z których wraca kręcąc głową i chichocząc szatańsko pod wąsem, zapewne w reakcji na to, czego to ludzie nie wymyślą, by odzwyczaić innych od picia. W ostateczności zgodził się na podanie imienia: Janusz, „bo aż takim anonimowym alkoholikiem to on być nie chce”. W cywilu mistrz masarski; do dziś z lubością odbija mi się boską kiełbasą wiejską, którą onegdaj otrzymał w paczce, dzieląc się z nami. Ulubiona rozrywka – spanie.

Władek, który, jak utrzymuje, znalazł się w areszcie niewinnie, albowiem przybył do nas ze świętego miasta. Ze względu na niesamowicie szybki umysł bierze psychotropy, które spowalniają jego reakcje do stopnia umożliwiającego konwersację z mniej błyskotliwymi rozmówcami. Wynalazca – sam stworzył, na moich oczach, dzbanek z rączką z wygiętego widelca, o którym wspominałem wcześniej. Wygląd budzi zaufanie; w okularach, o twarzy przyjaznego buldoga z kreskówek. Podejrzewany o oszustwa. Niesłusznie – ja mu wierzę.

Grzesiek, najmłodszy wiekiem, największy przystojniak pod celą. Praktykantka ciekawie zapuszczająca żurawia do celi podczas codziennych wizyt wychowawcy obserwuje go roziskrzonym wzrokiem, ledwie powstrzymując się od ślinotoku (co zmusza do myślenia o motywach, dlaczego wybrała akurat studia na resocjalizacji, ale to osobna bajka), lecz po nim to spływa, jak za przeproszeniem, po kaczorze. Fenomen, całujący na dobranoc zdjęcie swojej dziewczyny. Poza tym namiętnie kolekcjonuje jedzenie.

Mariusz, mój „brat po fryzurze”, czyli obiekt pogardy mistrzów grzebienia, którzy nic na nim nie mogą zarobić (czytelnikom wyjaśniam, że golę głowę na zero, w nadziei zasłużenia na ksywę „Kudłaty”). Doliniarz, czyli kieszonkowiec, trenujący swego czasu na manekinie z dzwoneczkami według starej, dobrej szkoły lwowskiej – profesjonalista pełną gębą, choć pechowy, bo siedzi. Jeden z niewielu zapalonych spacerowiczów, wychodzących na powietrze bez względu na porę i pogodę. Moim zdaniem przygotowuje się po cichu do kariery Roberta Korzeniowskiego, tylko się nie przyznaje. To tak na wszelki wypadek, gdyby więzienie jakimś cudem wybiło mu z głowy dalszą karierę złodzieja.

Andrzej, pięćdziesięcioparolatek o poczciwej twarzy roztargnionego naukowca, obsesyjnie podejrzewający siebie o kryptosemityzm. Z Warszawy, ale ratuje go fakt, że prowadził interesy w Krakowie, dając niegdyś uczciwie zarobić innym jako magnat branży metalowej. Dusza lewicowca – otaczał pracowników hojnymi pakietami socjalnymi, z którego to najprawdopodobniej powodu zbankrutował. Ponieważ ma kłopoty ze słuchem, wygłasza często sążniste tyrady, by upewnić się, że jeszcze słyszy.

Marek, sportowiec-amator niesiadający do śniadania, zanim nie wykona 100 pompek. Kocha samochody – śpiąc, wydaje z siebie odgłosy, jakby ścigał Roberta Kubicę. Cechuje go prostota i mądrość życiowa – coś na kształt doktora filozofii, który zatrudnił się przy wyrębie drzew w Kanadzie, by być bliżej natury. Ze względu na brak fryzjera, usilnie stara się dołączyć do frakcji łysych w celi.

Staszek, najbardziej wiekowy z nas wszystkich. Na znak protestu przeciw jakości menu odmawia przyjmowania posiłków. Niedomaga trochę na nogi, więc chodzi o kulach: poza tym jest właścicielem pokaźnego tobołu, gdzie trzyma sobie jedynie znane skarby – jak przypuszczam, całość swojego majątku ruchomego. Siwa broda do połowy pasa czyni zeń dobre wyobrażenie Chronosa, greckiego boga czasu. Jeśli zgodzi się w grudniu odgrywać rolę św. Mikołaja, poryczą się najtwardsi recydywiści.

Leszek, starszy celi. Mistrz mnemotechniki – jest prawdziwą kopalnią historii, anegdot oraz ekspertem w sprawach wewnątrzwięziennych i kodeksu karnego, który przestudiował z zapałem pasjonata i cytuje z dokładnością autystyka. Typowy krakus, wrażliwy jak struna harfy – jedyny znany mi facet, który dzwonił „Zygmuntem”. Z równym powodzeniem mógłby uczyć w szkółce niedzielnej, jak i dowodzić plutonem Legii Cudzoziemskiej. Człowiek-orkiestra.

Ośmiu ludzi – osiem portretów. Portret dziewiąty Czytelnik namaluje sobie sam.

———————————————————————–

W TV dają ni to show, ni to serial pt. „Sędzia Anna Maria WESOŁOWSKA”. To tak, jakby zakład pogrzebowy nazwać „Radość”.

Reklamy

17 Komentarzy

  1. O KURCZE TEN BLOG MNIE ROZBRAJA DOSKONAŁY POPROSTU DOSKONAŁY W SWEJ PROSTOCIE. KALASANTY PISZE Z UMIARKOWANĄ DOZĄ HUMORU ALE TO CO JEST POD SPODEM DA SIE WYCZUC INSTYNKTEM I ZMYSŁAMI. MNIE O BARDZO USPOKAJA WEWNĘTRZNIE. DZIĘKI NAPRAWDĘ WIELKIE DZIĘKI .

  2. Kolejny zajefajny wpis. Czekam na kolejne, a adres do bloga Kalasantego wpiszę na moim blogu 😉

  3. Mnie uspokaja i pomaga ukoic moje juz az nadto skolatane nerwy. Mateczka jak tam patrzonko bylo:)!? Pozdrawiam i tak 3mac a Kalasanty mam nadzieje dostal grudniowego buziaka:)!

  4. i kuff znowu… ile razy przeczytam nowy wpis niemoge doczekać sie następnego.

  5. Jeszcze nie byłam. Jade na widzenie w niedziele. NApewno napisze jakie wrażenia. Ale moja dusza jest zbolała nie wiem jak to wytrzymam. Ten blog czytam po kilka razy i on mi daje nadzieje. A wogóle dzięki za troskę . Tu gdzie mieszkam nie moge z nikim o tym rozmawiac bo to temat tabu wynaturzenie i takie tam skojarzenia. Ludzie n iektórzy są okropni.

    • Droga Matko!

      Dużo ciepłych myśli i wsparcia duchowego zza granicy! Na pewno wszystko będzie dobrze! A co do tych okropnych ludzisk, co się czasem trafiają: głupich nie sieją – sami się rodzą. Pozdrawiam.

      Blog – cudo. Powodzenia Kalasanty!

  6. Dzieki wielkie za wsparcie drogi miśku.

  7. Mateczka!Wyobrazam sobie zazenowane miny rozmowcow i ich wzrok. Troche Mnie to bawi i rozczula jaka ludzie maja opinie na temat aresztowanych. Prawda jest taka ,ze taki chwilowy pobyt bliskiego w ”sanatorium” to kara dla calej Rodziny;/! Nic sie nie martw, dla ludzi jest wszystko, rowniez gleboko Cie wspieram. Daj znac jak wrazenia i najwazniejsze nie placz jak tam bedziesz, wazne jest by pokazac ,ze czlowiek sobie radzi, oni nie chca widziec lez. Buziak:)

  8. W innej izolatce, w innej celi widzę twarz (niewyraźny obraz, zadymiony). Dziwne rysy, znajome, bliskie (!) Bliższe nie mogą być …moja (?) !
    Pozdrawiam z drugiej strony „kraty”

  9. Dziś byłam pierwszy raz u syna w areszcie. Muszę podziekowac za słowa wsparcia nie było źle. Mój syn wygląda dobrze fizycznie, psychicznie trzyma sie może dlatego że siedzą tam ludzie których znał wczesniej. I LadyDi tak jak napisałas, żeby nie płakac. Matrwiłam się że bede ale ku memu zaskoczeniu nie chciało mi sie płakac. Może dlatego że ludzi odwiedzających była ogromna ilośc. Siedzielismy sobie jak w knajpce ,mozna było kupic cos do jedzenia i picia. Syn nie opowiadał za duzo o tym co sie dzieje ale poniewaz czytam ten blog mogła sie popytac o rózne rzeczy. W celi jest ich dwóch maja telewizor. Oprócz wolnosci wszystko jest ok. Ale napewno moja wyobraźnia była zbyt wybujała. Opowiesci Kalasantego dały mi pewien obraz i pozwliły przejsc przejsc przez te brame do jakże innego swiata. Jestem spokojnejsza.Dzieęki

  10. Charakterystyka współspaczy, jak to Kalasanty nazywa, jest zbyt dokładna aby autor uniknął rozszyfrowania. Domyślam się, że w tym opisie wiecej jest fantazji niż autentycznej prawdy :). Przypuszczam, że każda z wymienionych postaci jest opisana tylko jedną autentyczna cechą.
    Dla mnie to bez znaczenia. Pióro koleś ma lekkie i z najwyższą przyjemnością każdy odcinek się czyta.

    Pozdrawiam wszystkich.

  11. @ Matka – dobrze wiedzieć, że zniosła to Pani dzielnie, i że Kalasanty (jak rozumiem) w tym jakoś pomógł 🙂 Tak trzymać, i się nie rozsypywać. Więzienie też dla ludzi, i obydwoje z Ziri coraz bardziej traktujemy to jako „normę”, która przeminie, prędzej czy później. I dużo jeszcze dokonamy z Kalasantym, tak jak i Pani syn; przecież nie ma powodu, by w to wątpić 🙂

    @ Mażdżenk: sporo racji w tym, co piszesz. Wierzę, że Kalasanty wie, co robi – może zamienił imiona, może opisał skład celi sprzed miesiąca (bo tam są rotacje, z tego co udało mi się dowiedzieć, i co jest w sumie logiczne), albo wyszedł z założenia, że zanim ktoś dojdzie kto zacz, to i tak skład się zmieni. Nie wiem. Albo faktycznie Ty masz rację. Tak czy siak – w toku naszych nieczęstych kontaktów staramy się mu przekazać Wasze wyrazy uznania, z których się szczerze cieszy, a nawet obiecuje „bonusowy” odcinek świąteczny. Zobaczymy, jak pójdzie.

    Pozdrowienia,

    Alti

  12. Nie ma nowego odcinka z 17.12 ??

    • Jest, jeśli nie możesz znaleźć nowego odcinka proponuję kliknąć na kalendarz (po prawej stronie), gdzie data każdej publikacji oznaczona jest kolorem czerwonym (w tym wypadku czwartek).

      Tytuł nowego odcinka to: „POSTRZYŻYNY, CZYLI CYRULIKOWE ŻNIWO”.

      Pozdrawiam serdecznie,

      Ziri 🙂

  13. Dopiero przeczytałam dwa wpisy, są okrutnie piękne. Pozdrawiam.

  14. Rewelacja, pozdrawiam autora. Mam kogoś po tamtej stronie, ten blog pozwala mi spojrzeć na to z trochę innej perspektywy…

  15. pozdrowienia dla bandziorów i złodziei


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s