Pogoda w kratkę, czyli marznący kryminaliści

Przyszła mi do głowy myśl, że wśród moich czytelników mogła się już wyodrębnić pewna grupa, której już od nadmiaru bokiem, nosem i wszystkimi porami skóry wychodzi tematyka penitencjarno-resocjalizacyjna i mocno przemyśliwują o tym, by odrzucić precz te smętne zwierzenia przestępcy i nie wracać do nich więcej. Nie mogę sobie mimo wszystko pozwolić na utratę zainteresowania tej kategorii czytających, więc postanowiłem znaleźć inne poidło tematyczne, z którego zaczerpnę natchnienie, zaspokajając w ten sposób potrzeby przesyconych opowieściami w kratkę, bo w końcu ileż można. Przy okazji mam dla nich radę: starajcie się unikać przez jakiś czas radia i telewizji, zwłaszcza w porach wiadomości, bo newsy poruszające wiadome tematy uderzą was jak obuchem. Tylko o czym by tu napisać?… Dzięki zbawiennej myśli, która naszła mnie w ostatniej chwili, przypomniałem sobie, że większość podręczników savoir-vivre’u zaleca w razie wątpliwości poruszanie neutralnego i zawsze bezpiecznego tematu pogody, gdyż wedle badań licznych odkrywców i podróżników w żadnej kulturze nie stanowi on tematu tabu. Przynajmniej tak można wyczytać we wspomnieniach tych, którym nie przytrafiło się spożycie przez tubylców; pozostali nieszczęśnicy zabrali tajemnicę o tabu pogodowych do żołądków tych, którzy ich skonsumowali.

Ale dość dywagacji etnograficznych: miało być o pogodzie. Nietrudno zauważyć, że wszyscy zakwaterowani w tutejszym schronisku mają głęboko w końcowym odcinku układu trawiennego kwestie opadów, wymienianie uwag o aurze z osobnikami mijanymi na korytarzach podczas rzadkich wyjść może być ryzykowne, ze względu na możliwość ich uznania za nietakt towarzyski. Niniejszym chciałbym zdementować plotki głoszące, że we wnętrzu serwowane są opady deszczu, śniegu, a dla niepokornych – gradu, zaś kapusie dostają dodatkowy przydział promieni słonecznych. Tu panuje demokracja i prawie doskonały egalitaryzm, mianowicie z pogody wszystkim dostaje się równo i sprawiedliwie – nic. Wyjątkiem są oczywiście spacery, gdzie chętni mogą się do woli nałykać promieni słonecznych, kropli deszczu, a masochiści podstawić karki pod z rzadka padające kulki lodu z nieba, o ile Opatrzność zdarzy. Spacery to  jednak raptem 1/24 doby, więc to ujęcie mieści się w granicach błędu statystycznego.

Pogoda ma wszelako wpływ na wnętrze cel i samopoczucie ich mieszkańców; meteopaci jęczą, nudzą, trują i rzucają się na ściany, gdy ciśnienie spadnie poniżej pewnej granicy, naturalnie indywidualnie zróżnicowanej; w lecie gruba, mleczna blenda z plastiku założona na okno nagrzewa się podobno do temperatur niebotycznych, powodując wzrost zachowań agresywnych, liczby samobójstw i zużycia zimnej wody i prowadząc do zaniku popędu seksualnego lepiej niż wrzucany tu do zbożowej kawy brom, jak głoszą obiegowe wieści; na wszelki więc wypadek kawy tej nie pijam, gdyż poranne erekcje mocno mnie dowartościowują, zaś w zimie…

No właśnie, zima za pasem, a temperatury, które z nią przyjdą zaczynają stawać się pod celą coraz poważniejszą kwestią, bynajmniej nie dlatego, że brakuje tematów do rozmów. Co prawda można napisać prośbę o talon odzieżowy, by rodzina lub przyjaciele litościwie przysłali bluzę z polaru, sweter z owczej wełny, walonki i czapkę uszankę, ale o tym po pierwsze trzeba było pomyśleć latem, a po drugie nie po to człowiek siedzi w czterech ścianach, by nakładać na siebie warstwy uniemożliwiające nie tylko swobodne ruchy, ale konwersację i mycie. Promienie słoneczne coraz rzadziej i niechętnie rozjaśniają blendę, skazując nas na przebywanie już non-stop w świetle jarzeniówek, co niesie ze sobą ryzyko wzrostu zachowań agresywnych i samobójstw, że nie wspomnę o wzmożonej konsumpcji gorącej wody. Noce i poranki prześladują nas kąśliwymi temperaturami oscylującymi wokół zera, co przy kocach sprzed kilkudziesięciu lat, pranych w żrących proszkach przekłada się temperaturę ciał i wymusza na nas założenie „zimówek”, czyli sny w skarpetach, okna w celach są drewniane, model późny Gomułka, więc nadzwyczajnej szczelności trudno po nich oczekiwać, zaś stosowanym tu panaceum na te niedoskonałości jest ich zabijanie na amen przez wyspecjalizowane ekipy młotkowych pojawiających się raz do roku w okolicy sezonu grzewczego, który czort wie kiedy się na dobre zacznie. Do wytęsknionej daty włączenia kaloryferów na pełną moc zmuszeni jesteśmy wiec radzić sobie we własnym zakresie, puszczając przez 12 godzin na dobę gorącą wodę do umywalki, chodząc okutani w koce na kształt indiańskich szamanów i kopcąc niemiłosierne ilości papierosów, pocieszając się porzekadłem, że „od smrodu jeszcze nikt nie umarł, a od mrozu zginęła cała armia napoleońska”. Po kryminale krążą opowieści o osadzonych tu Eskimosach, którzy rozpaczliwie domagali się ekstradycji na Grenlandię; w końcu co może dać jeden sześciożeberkowy kaloryfer na 9 osób? Obawiam się, że czeka nas scenariusz z serialu „Alternatywy 4”, a na opał pójdzie jak nic parkiet z podłogi – może będzie to początek udanego podkopu, kto wie?…

———————————————————————-

Skończył się sezon Kubicy, za pasem sezon Małysza. Tempus, kurwa, fugit.

Reklamy

6 Komentarzy

  1. Czyżby szykowała się polska wersja Prison Break?;) Gdybyś zdecydował się na ten podkop to nie zapomnij o swoich czytelnikach i znajdz troszkę czasu na kolejne odcinki ok? :]

  2. Pozdrowienia dla fanki TWÓRCZOŚCI Kalasantego od zainteresowanego. Po sprostowaniu tej drobnej nieścisłości, nadal utrzymuje, że molestował nie będzie – z tym bromem to chyba jednak prawda 😉

    Na razie publikacja odcinków – odpukać – idzie gładko, zaś jeśli „prison break” faktycznie miałby się zdarzyć, to w końcu na Vanuatu też Internet ma zasięg… ooops – wygadałem się 😉

    Pozdrawiamy raz jeszcze, Kalasanty i admini. Jeśli możesz, Alelko, zareklamuj blog wśród znajomych.

    Banda Trojga

    • Jeżeli dalsze odcinki powstawać będą na Vanuatu to koniecznie w języku bislama poproszę :]

      Co do bromu…nieee, chyba nawet w więzieniu nie dopuściliby się tak niehumanitarnego sposobu na obniżenie libido. Chociaż kto wie…;-)
      Oczywiście, że zareklamuję bloga- w sumie już go poleciłam pewnym osobom.

      Dziękuję i pozdrawiam również Kalasantego i administratorów czyli tzw. Bandę Trojga 🙂

      Alelka

  3. Pozdrowienia dla Kalasantego. Talent literacki całkiem oszlifowany 🙂

    W ramach pomysłu na jedną z kolejnych notek, przekażcie Kalasantemu prośbę o swoisty wyciąg z jednego dnia w polskim zakładzie dla niesłusznie osadzonych. Godzina po godzinie. Chyba niewielu ma o tym pojęcie…

    A.

  4. bardzo ciekawy blog. Mój brat od 2 tygodni przebywa w areszcie śledczym i powiem wam prawde ,że ten blog podniósł mnie na duchu bo pokazuje to wszystko tak w ludzki sposób. Pozdrawiam

  5. Brom, w dzisiejszych czasach, to bujda 😉 Więcej napiszę na temat moich spostrzeżeń, po przeczytaniu całości bloga


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 414,791 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Listopad 2009
    Pon W Śr C Pt S N
    « Paźdź   Gru »
     1
    2345678
    9101112131415
    16171819202122
    23242526272829
    30  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.