Dwie michy, czyli przyziemna walka o higienę

Nawiązując jeszcze raz krótko do kwestii higieny, czuję się w obowiązku sprostować, ze nie jest bynajmniej tak, że miska jest jedynym sprzętem do ablucji, który np. napełnia się wodą ze studni, a następnie specjalny goniec rozdziela wodę po celach – służy ona (a raczej one, gdyż są dwie, osobno do „góry” i dołu” ciała) do mycia okolic peryferyjnych, zaś dzięki XX, a nawet XXI – wiecznemu postępowi w celach zamontowane są umywalki z lustrami, w których ciepła woda dostępna jest aż do godziny 18-19! Z kolei w dni świąteczne, jak Światowy Dzień Więziennictwa i podczas wizyt inspektorów UE i ONZ nawet o pół godziny dłużej.

Nakarmiony mrożącymi krew w żyłach scenami z filmów (znów przeważnie amerykańskich) o tematyce więziennej drżałem na myśl o wizycie w łaźni, a traumatyczne to przeżycie serwują aresztowanemu tuż po przybyciu z dołka, przy czym zmarszczony obrzydzeniem nos funkcjonariusza zapisującego dane osobowe wyraźnie podkreśla konieczność jak najszybszego poddania się zabiegowi higienicznemu. Kąpiel w 4 – stanowiskowej łaźni odbywałem samotnie, początkowo z pośladkami ściśle przylegającymi do okafelkowanej ściany, ściskając kurczowo w ręku golarkę gwoli bodaj iluzorycznej ochrony, zaś każdy jęk w rurach odbierałem jako zapowiedź skradającej się zgrai recydywistów, łasych na moje wątpliwe wdzięki. W miarę upływu czasu i wody okazywało się jednak coraz wyraźniej, że brak jest chętnych na łazienne igraszki ze świeżo osadzonym, a moje prężniejące z każdą chwilą ego stawało się coraz bardziej rozczarowane brakiem mocnych wrażeń i niedoborem adrenaliny, zatem stało  obok, bezsilnie zgrzytając zębami.

Dla porządku odnotować też wypada wizytę w bezgotówkowej kantynie (gdzie nie płaci się pieniędzmi, lecz sprzedawca odpisuje należność od stanu twojego konta – o ile miałeś przy sobie jakieś środki w momencie aresztowania), która jest sklepem – jakżeby inaczej! – odgrodzonym od klienta solidną kratą, zaś zarówno towary, jak i kasa fiskalna odsunięte są na dystans większy od długości ramienia najwyższego złodzieja. Tamże, u niesympatycznej sprzedawczyni zaszalałem na maksa, wydając wszystkie pieniądze na paczkę papierosów, papier toaletowy i pastę do zębów – jak się okazało, niezwykle roztropnie. Kobieta za ladą (jedna z szefów interesu, jak się później okazało) nie dość, że sprawiała wrażenie, jakby wyszła żywcem z filmu Barei lub prowadziła interes za karę, to jeszcze bezczelnie oszukiwała na wadze. Cóż – z pewnością znajdzie się kapłan, który przyzna, że naciąć takie szumowiny jak my grzechem nie jest, a pewnie nawet i cieszy Świętych Pańskich. A przynajmniej niektórych, w wybranych obrządkach.

Pierwszy ogląd rzeczywistości wewnątrz celi daje wrażenie, że jednym z głównych zajęć – o ile nie jedynym – jest oglądanie telewizji; przestępcy, po pobieżnym otaksowaniu „nowego” i zamienieniu z nim kilku komunałów i wyciągnięciu odeń po papierosie, odwracają się jak za pociągnięciem sznurka do ekranu, w który wpatrują się jak – wedle tutejszego rozbrajającego swoją absurdalnością powiedzenia – szpak w pizdę.

Alternatywą jest słuchanie „betoniary”, czyli radiowęzła, przez który transmituje się program wybranej przez wychowawcę stacji, oraz inne pomniejsze i służebne zajęcia i rozrywki, jak karty, rozmowy, wymyślanie sposobów pędzenia bimbru z dostępnych odpadków (i ich wdrażanie w rzeczywistość przy jednoczesnym drżeniu o to, by świeżo wyhodowana kultura węglowodorowa nie zwiędła przedwcześnie na skutek działania siły wyższej, zazwyczaj strażników), spacery, sprzątanie, przepierki, widzenia, posiłki, wizyty u lekarza, dentysty i psychologa – aż dziw bierze, że w tym kieracie starcza czasu na sen. I wcale nie dziw, że strudzeni tygodniem osadzeni wyglądają z taką niecierpliwością weekendów.

Po kilku dniach pobytu rodzi się interesujące spostrzeżenie; mianowicie to, że w radiu i telewizji dominują doniesienia o aresztowaniach, zatrzymaniach, pościgach, podejrzeniach i wyrokach, czyli tematy kryminalno-policyjno-sądowe. Wygląda to na jakiś spisek nadawców, którzy zmówili się, by docierały do nas – odpowiednio przesiane i dobrane – tylko tego typu treści. Nawet niewinny film pt. „Pod słońcem Toskanii”, który zaserwowała nam telewizja w kilka dni po moim przybyciu, zaczynający się niewinną sekwencją zbliżenia na kwitnące słoneczniki, w zadziwiający sposób kojarzy się z van Goghiem, który w czasie filmu obetnie komuś zapewne ucho, za co nieuchronnie wyląduje na sankcji prokuratorskiej. Efekt resocjalizacyjny jest porażający.

————————————————————————–

Do posiłków podają czasami ser topiony, który przy bliższej inspekcji okazuje się… „wyrobem seropodobnym”, z etykietą głoszącą „topiony o smaku sera”. Nie przypuszczałem, że dożyję powrotu komuny.

Reklamy

9 Komentarzy

  1. Wczoraj natrafiłem na ten blog i przeczytałem go jednym tchnieniem i wyczekiwałem z niecierpliwością na dzisiejszy „odcinek”. Zauważyłem coś dziwnego(a raczej nie). Poprzednie wpisy były niezwykle rezolutne, masa komizmu sytuacyjnego i humoru przesyconego sarkazmem z celową hiperbolizacją niektórych zdarzeń. Dzisiejszy wpis, mimo licznych elementów dowcipnych opisujących „Monte” jako swoisty „wehikuł czasu”,ma inny charakter. Widać w nim pewien stopień przygnębienia autora spowodowanego zapewne nostalgią za utraconym doczesnym życiem. Nie podano przyczyny dlaczego autor znalazł się w areszcie śledczym co powoduję u czytelnika sferę niepewności. Wnioskując z zachowania polskiego aparatu sprawiedliwości autor dostał 3 miechy prewencyjnie, co dla osoby, która nie jest częstej kolizji z prawem jest tragiczne. „Izolacja i odosobnienie” zmienia człowieka. Strasznie odciska się w psychice penitencjariusza zazwyczaj prowadząc do alienacji jednostki w skutek napiętnowania społecznego i trudnego powrotu do rzeczywistości bez krat..

    • @ Alelka: Kalasanty już wie, że ma „fankę”/osobę tak siebie określającą, i bardzo mu się z tego powodu zrobiło miło. Przesyła wirtualne ukłony, zapewniając, że „nie będzie jej w przyszłości molestował”, z właściwym sobie poczuciem humoru 🙂
      @ Saggi: dzięki za komentarz i refleksje; dobrze, że można komuś sprawić trochę radości gawędą, w mocno co prawda niecodziennej formie. Co się zaś tyczy przestępstwa (nadal nieudowodnionego!), to w jednej z odpowiedzi na komentarz napisaliśmy, że nie będziemy go ujawniać, by utrudnić/uniemożliwić identyfikację autora. Jeśli nawet byłby jednak winny, to nie jest to przestępstwo, po którym nie podałbym mu ręki. Jedna WAŻNA myśl: skazani po odbyciu kary w zasadzie nie muszą nikogo powiadamiać o odsiadce – bo wtedy karani są PO RAZ DRUGI; ostracyzmem, czy odmową zatrudnienia. Wyjątkiem powinny być niektóre przestępstwa np. popełnione w sferze seksualnej – ale to długi temat.

      Śledztwo potrwa, niestety, niekrótko; po konsultacji z adwokatem wiemy, że co najmniej rok, przy realistycznym podejściu :-/ Kalasanty też jest tego świadomy, i wie, że wydobycie go na „wolną stopę” realne przez dłuższy czas nie będzie (stąd pomysł na pamiętnik). Obawa matactwa, ukrywania się etc. – standard. Nawet jeśli sąd ustaliłby kaucję, to najprawdopodobniej będzie przekraczać nasz zasięg finansowy.

      Pozdrawiam wszystkich czytających; mimo wszystko – miłej lektury.

      Alti.

      • Pozwolę sobie na małe sprostowanie mojego poprzedniego komentarza- jestem fanką TWÓRCZOŚCI Kalasantego, a nie Jego ( JESZCZE) 😀 Nigdy nie byłam zwolenniczką blogów, wręcz denerwuje mnie moda na internetowy ekshibicjonizm tymczasem zupełnie przypadkiem trafiam na dziennik, który czytam jednym tchem i nie mogę się doczekać kolejnej części. Sposób operowania słowem przez autora w każdym calu trafia w mój gust literacki, tematyka jak już wspomniałam wcześniej jest mi także szczególnie bliska nie wspominając już o niezwykle specyficznym poczuciu humoru Kalasantego, którym jestem oczarowana.
        Alti:nie do końca się z Tobą zgodzę jeżeli chodzi o to, że skazani w zasadzie nie muszą nikogo powiadamiać o odsiadce. Konkretnie mam na myśli kwestię zatrudnienia- niestety uprzedzenia społeczne i stereotypy w dużej mierze przyczyniają się do tego że pracodawcy coraz częściej wymagają zaświadczeń o niekaralności co wiąże się z tym że byli więźniowie są i podejrzewam długo jeszcze będą grupą marginalizowaną. Swoją drogą szkoda że w Polsce brakuje dobrze funkcjonującego systemu pomocy postpenitencjarnej nastawionej na aktywizację zawodową i reintegrację byłych skazanych :/
        Saggi:(jeżeli mogę oczywiście spytać- tylko i wyłącznie z czystej ciekawości) na jakiej podstawie stawiasz takie tezy? [” “Izolacja i odosobnienie” zmienia człowieka. Strasznie odciska się w psychice penitencjariusza zazwyczaj prowadząc do alienacji jednostki w skutek napiętnowania społecznego i trudnego powrotu do rzeczywistości bez krat” ] Piszesz tak na podstawie pewnych doświadczeń czy może zajmujesz się badaniami naukowymi z tej dziedziny?
        Kalasanty: jak zwykle bardzo mi się podobało i mocno trzymam za Ciebie kciuki:)
        Alelka

  2. w zasadzie ciekawy pomysł na pisanie dziennika/pamiętnika,(jak zwał tak zwał)
    nie wiem tylko czy gratulować autorowi pomysłu na pisanie go w więzieniu czy raczej współczuć że został pozbawiony wolności

    w każdym razie należą mu się brawa za pomysł

  3. Ziri napisał(a?), w komentarzu do jednego z wcześniejszych wpisów, że Kalasanty nie siedzi za „ćwiarę”, ani „karuzelę”. O co chodzi z karuzelą – jako osoba nieobeznana z gwarą nie mam pojęcia?

    Ktoś pytał o widełki kary – „tymczasowe aresztowanie” z tego co wiem, stosuje się tylko wobec przestępstw zagrożonych bodajże ponad dwuletnim ograniczeniem wolności. Nie rozumiem jednak, jak może to komuś pomóc – bo jak się domyślam chodzi o wyrobienie sobie opinii o Kalasantym. Po pierwsze Ziri i Alti piszą, że jest niewinny, więc im za poważniejsze przestępstwo siedzi, tym bardziej zasługuje na współczucie. Jeżeli zostanie skazany, to tym bardziej. Po drugie – kary nie rosną wraz ze szkodliwością czynu, która przez każdego byłaby oceniona inaczej, a zgodnie z fanaberiami posłów. Wiele osób uzna Przestępstwo bez ofiary za takie, które w ogóle nie powinno podlegać karze, część osób, które zgadzają się z tym poglądem, będzie robiło jednak wyjątki dla pedofili, czy pomocy w samobójstwie (uważając, że dziecko nie może dobrowolnie zgodzić się na seks, czy że nikt poczytalny nie odbierałby sobie życia). Co więc komu pomoże niski lub wysoki wyrok, skoro niski może być akurat za coś co on uważa za szczególnie szkodliwe, a wysoki za coś, czego w ogóle nie odbiera jako przestępstwa?

    Alti – co do karania po raz drugi za jeden raz popełnione przestępstwo… Moim zdaniem, jeżeli ktoś się skazanego pyta, to powinien on się do tego przyznać, niezależnie od przestępstwa. Jeżeli uważasz to za karanie drugi raz za to samo, to prędzej niż tego zabraniał, raczej bym obniżył sam wyrok – skoro społeczeństwo może kogoś ukarać za friko, to czemu mamy łożyć na kosztowne dłuższe przetrzymywanie go w więzieniu? W ogóle ostatnio mamy chorą tendencję dawania państwu monopolu na dyskryminację…

  4. @ Pauesliusz: „ćwiara”/”karuzela”, to odpowiednio 25 lat i dożywocie; tyle w kwestii objaśnień semantycznych.

    Pytano o widełki chyba z ciekawości, by spróbować sobie wyrobić opinię na temat Kalasantego jako człowieka (przynajmniej moim zdaniem). Współczucia Autor na pewno nie żąda, bo to raczej dumny typ, choć prawa do odczuwania takowego nikomu naturalnie odmówić nie może.

    Widełki przy tymczasowym aresztowaniu: zgadza się, tak jest orzekany (przy zagrażającej ponad 2-letniej odsiadce) ZWYCZAJOWO, natomiast nie jest ujęte w przepisach, by T.A. stosować wobec takich osób obowiązkowo – sędziowie mają tu autonomię decyzji. Są czyny, przy których widełki są zadziwiająco szerokie, np. między 6 miesięcy a 8 lat 😮

    Kalasanty jest winny swojej NAIWNOŚCI – ponieważ znalazł się wśród niewłaściwych osób, niepotrzebnie im zaufał, i został „wystawiony na odstrzał”. Z czego zdaje sobie sprawę, i to Go boli najbardziej – jak to zwykle bywa, gdy ktoś/życie pokaże ci, że zachowałeś się jak kretyn. Ryzyko skazania (niestety) istnieje – proces jest poszlakowy, i wiele, a w zasadzie wszystko zależy od interpretacji faktów przez sędziego.

    A co do „drugiego ukarania” – to tylko luźno rzucona myśl, niemniej jednak ciekawa jako temat do rozważań. Czy np. przyznawać się powinien do odsiadki człowiek, który siedział faktycznie niewinnie? Niby nie, bo przestępstwa faktycznie NIE BYŁO, i nastąpiła pomyłka sądowa (zdarza się, niestety :-/ ). Może chodzić z podniesionym czołem, i opowiadać, jak skrzywdziła go Temida, choć ludzie nie lubią osób użalających się, skądinąd słusznie. A taki, który odsiedział za swoje? Karę odbył, więc temat zamknięty – przyznając się, naraża się na ostracyzm. Trudne to sprawy, i nie zawsze jednoznaczne…

    Pozdrowienia dla wszystkich czytających, dzięki za wpisy,

    Alti

  5. Witam serdecznie,

    Pan Albert Piasecki zaproponował mi Pana blog pod artykułem http://www.wiadomosci24.pl/artykul/wiezien_chodzi_sobie_w_dresiku_czyli_resocjalizacja_po_36793.html#artykul-narzedzia czy mogę prosić pana o jakiś kontakt, najlepiej na meila 🙂

  6. Alelka: Skąd wysnułem takie wnioski?? Była to moja luźna refleksja. Jednakże wynikała ona z faktu kontaktu z kilkoma osobami, które przebywały w Aresztach i Zakładach Karnych. Żyję w małym społeczeństwie, gdzie „każdy o każdym wszystko wie”. Zaobserwowałem, iż Ci ludzie po powrocie ( jak to sami określali „wczasów” lub „sanatorium” ) nie mogli odnaleźć swojego miejsca w społeczeństwie, ponieważ większość ludzi uważała ich za gorszych, wręcz wytykała palcami z powodu więziennego piętna. Obiło mi się o uszy dziwne zachowanie tych osób np. częste przesiadywanie w samotności przez kilka godzin dziennie. Ludzie próbują radzić sobie z tą postwięzienną traumą różnie. Część z nich popadła alkoholizm, co inni wyjechali i zmienili otoczenie w celu rozpoczęcia „normalnego” życia, nawet nadawanie dodatniego znaczenia ich pobytowi za kratami jest dla nich ulgą. Poza tym problematyka karna jest związana z moim kierunkiem studiów przez co jeszcze bardziej interesuje mnie ten temat.
    Alti: Co do „drugiego karania”. Chodziło mi bardziej o „małą społeczność” typu rodzina, sąsiedzi, znajomi. W oczach tego wąskiego kręgu następuje zazwyczaj inne spojrzenie na osobę po odsiadce. Część z nich się może odsunąć, inni zaś mogą starać się normalnie zachowywać, lecz zazwyczaj istnieje w nich pewien hamulec w postaci słów sumienia np. „przecież on był w wiezieniu”.

  7. Blog Kalasantego Pasiaka odnalazłam w sieci dziś. Może komuś wydać się to kuriozalne, ale zaczęłam podobne strony przeglądać ze strachu przed tym, co może mi grozić w przypasku niezapłacenia mandatu – ku własnemu przerażeniu dowiedziałam sie, że mogą za to posadzić. Śmieszne to i straszne.
    Najbardziej dziwi, ale i przeraża mnie to, że w więzieniach nawet nie skazami, ale aresztanci mogą korzystać z takich udogodnień jak telewizja, mogą też palić papierosy ,a z drugiej strony mogą brać prysznic raz w tygodniu! Gdyby to ode mnie zależało, wolałabym nie miać ani telewizora, an i fajek ale móc brać prysznic codizennie. Pozbawienie tego w moim odczuciu to największa kara, upokorzenie i poniżenie. Jak można skazywać ludzi na utrudnienia w zachowywaniu higieny osobistej??? Przecież to jedna z podstaw zachowania godności. Moim zdaniem TO właśnie przede wszystkim powinno się zmienić. Nie wspominając o dwunastoosobowych celach!!!!! Najbardziej pocieszające w tym co pisze Kalasanty jest jednak to, że dobierają współtowarzyszy niedoli pod względem charakterologicznym, tzn na dzień dobry nie wsadzają z degeneratami


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

  • Użytkownicy online

  • Statystyki bloga

    • 417 246 odwiedzin
  • Kalendarz publikacji

    Październik 2009
    Pon W Śr C Pt S N
    « Wrz   List »
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    262728293031  
  • Wszystkich zainteresowanych dalszymi losami Kalasantego zapraszamy do subskrybowania :-)

    Dołącz do 40 obserwujących.