<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Kalasanty Pasiak&#039;s Blog</title>
	<atom:link href="http://kalasantypasiak.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com</link>
	<description>Więzienie dla początkujących, czyli pamiętnik zza kraty.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 10 Mar 2011 08:27:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='kalasantypasiak.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://1.gravatar.com/blavatar/3d74a7edfa2e8a61a308ae3084506788?s=96&#038;d=http%3A%2F%2Fs2.wp.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>Kalasanty Pasiak&#039;s Blog</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://kalasantypasiak.wordpress.com/osd.xml" title="Kalasanty Pasiak&#039;s Blog" />
	<atom:link rel='hub' href='http://kalasantypasiak.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Dziękujemy Wam :-)</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/18/zapraszamy-do-oddawania-glosow-2/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/18/zapraszamy-do-oddawania-glosow-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Jan 2011 18:47:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ziri</dc:creator>
		
		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=443</guid>
		<description><![CDATA[Dziękujemy serdecznie wszystkim, którzy zdecydowali się oddać swój głos na blog Kalasantego Dotarliśmy do drugiego etapu&#8230; dlaczego nie dalej? Któż to wie, może charakter bloga? Gdyż głosów wystarczyłoby na etap trzeci Los tak chciał, a my nadal będziemy kontynuować naszą pracę przekazując Wam świat Kalasantego, cały czas mając nadzieję, że poza rozrywką, blog ten również [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=443&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękujemy serdecznie wszystkim, którzy zdecydowali się oddać swój głos na blog Kalasantego <img src='http://s2.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dotarliśmy do drugiego etapu&#8230; dlaczego nie dalej?</p>
<p>Któż to wie, może charakter bloga? Gdyż głosów wystarczyłoby na etap trzeci <img src='http://s2.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Los tak chciał, a my nadal będziemy kontynuować naszą pracę przekazując Wam świat Kalasantego, cały czas mając nadzieję, że poza rozrywką, blog ten również dodaje otuchy tym, których bliscy znaleźli się po drugiej stronie krat, jak również osobom, które tam trafią.</p>
<p>Pozdrawiamy</p>
<p>Ziri &amp; Alti</p>
<p>P.S.</p>
<p><strong>Niebawem pojawi się kolejny odcinek. </strong></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/443/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/443/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/443/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/443/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/443/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/443/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/443/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/443/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/443/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/443/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/443/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/443/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/443/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/443/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=443&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/18/zapraszamy-do-oddawania-glosow-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/27d29663d3b91f7bacce37e1577bacd7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Ziri</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Meteopaci w kiciu, a także o przewadze lenistwa nad róbstwem</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/18/meteopaci-w-kiciu-a-takze-o-przewadze-lenistwa-nad-robstwem/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/18/meteopaci-w-kiciu-a-takze-o-przewadze-lenistwa-nad-robstwem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Jan 2011 18:38:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ziri</dc:creator>
				<category><![CDATA[METEOPACI W KICIU, A TAKŻE O PRZEWADZE LENISTWA NAD RÓBSTWEM (NOWY!)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=441</guid>
		<description><![CDATA[Przewrotna natura funduje nam ostatnio coś na kształt jesienio-wiosny pod koniec stycznia, i można by w zasadzie powiedzieć: „ładną mamy jesień/wiosnę tej zimy”. Oznakami tej anomalii są odgłosy zewnętrznej fauny, głównie awifauny (kto nie wie co to awifauna niech sobie doczyta), czyli psi nie wyją, koci nie miauczą, ale skrzydlate i dziobate z zespołem okurwienia [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=441&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przewrotna natura funduje nam ostatnio coś na kształt jesienio-wiosny pod koniec stycznia, i można by w zasadzie powiedzieć: „ładną mamy jesień/wiosnę tej zimy”. Oznakami tej anomalii są odgłosy zewnętrznej fauny, głównie awifauny (kto nie wie co to awifauna niech sobie doczyta), czyli psi nie wyją, koci nie miauczą, ale skrzydlate i dziobate z zespołem okurwienia quasi-wiosennego ostatnimi dniami zaczęły jakby szerzej otwierać swe pyski. Ale jestem prawie pewien, że to przejściowe, bo w przeciwnym razie zmuszony byłbym uwierzyć w teorię globalnego ocieplenia, co byłoby pierwszym poważnym czynnikiem mogącym popchnąć mnie do samobójstwa.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Czytelnicy oczywiście doskonale znają z poprzedniego epizodu moją sytuację z grypsami; lecz nie wyjawiłem tu wszystkiego. Spieszę uzupełnić. I nadal, oczywista, wszystkiego nie wyjawiam. Poza karno-dyscyplinarnym wygnaniem z celi, przydarzyła mi się przechadzka do najprawdopodobniej zastępcy zastępcy zastępcy dyrektora (albo p.o. zastępcy zastępcy &#8211; jakoś hierarchii tutejszej administracji nie zdążyłem dokładnie zgłębić), który z wyrazem takiej troski na obliczu, że prawie w nią uwierzyłem, oznajmił mi, że popełniłem wykroczenie wobec wewnętrznego regulaminu pierdla. Wywnioskowałem z tego, że coś mi za to zrobią. Zrobili – zakaz paczek na najbliższe 3 miesiące, którego wykonanie wszelako uległo zawieszeniu na miesięcy dwa. Przyjąłem na klatę – cóż było robić. Wychodząc z gabinetu zastępcy itd., ujrzałem potulny ogonek odzianych podobnie do mnie nieszczęśników, którzy najwyraźniej na podobną audiencję oczekiwali pod eskortą innego strażnika. „Mój” strażnik, oddziałowy własną osobą, rzucił do swojego kolegi szybkie pytanie: „Co, ci też Poczta Polska?&#8230;”, otrzymał odpowiedź twierdzącą, po czym przyłożył mi wektor w kierunku mojego miejsca zakwaterowania. Po drodze zdążyłem się z nim jeszcze podzielić refleksją, że właśnie dostałem „zawiasy w sankach”, co skwitował grymasem ust uchodzącym w tej profesji za uśmiech.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ale wracając do stanu aury: przez ostatnie parę dni schodzimy ze spacerniaka z wyraźną niechęcią, ponieważ występuje u nas – co prawda w ilościach śladowych – ogólne pobudzenie lub rozleniwienie. Aż dziwne, że sytuacja baryczna wywołuje dwa tak przeciwstawne stany. Choć może ta sprzeczność jest pozorna: budzi się chęć do dłuższych spacerów, inhalacji, czy innych igraszek, a usypia ochota do pracy – czyli następuje naturalne skanalizowanie energii z jednego koryta w inne. To właściwe, albowiem człowiek rodzi się zmęczony i powinien wykorzystywać wszelkie okazje do wypoczynku, również czynnego. Ciekaw jestem swoją drogą, czy bylibyśmy zadowoleni, gdyby nam ktoś chciał dopłacać za wszystkie wyjścia np. do ogródków piwnych, na basen, konie, kręgle i na mecze? Na logikę – cóż może być przyjemniejszego? Ale gdybyśmy sobie już uświadomili, że jest to nasza praca, to przewrotny chochlik mógłby przemeblować nam na odwrót system wartości, i szukalibyśmy rozrywki i wytchnienia w biurach przy przerzucaniu papierów, kopiąc rowy na budowach, czy w barach fast-foodowych smażąc hamburgery i frytki, mając przy tych okazjach nieziemską frajdę. Ludzka natura wszakże przewrotną bywa.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Niemniej jednak nie można odmawiać pracy pewnych zalet; poza tym, że dzięki niej mamy środki do życia (tu chciałbym zwrócić uwagę Czytelników na moją obywatelską postawę – nie twierdzę wszakże, że należy utrzymywać się z przestępstw), to pomaga nam zabić czas. W sumie trochę to paradoksalne, ten ogólnoludzki pęd do przyspieszania czasu: im szybciej się żyje, tym krócej się żyje – dlaczego więc nie spędzać by życia na nudzeniu się? Jeden z tutejszych strażników, tzw. „dociągów”, czyli doprowadzających nas na spacerniak, zwany powszechnie Piniem, ma zwyczaj przyspieszania spacerów: przysługującą nam regulaminowo godzinę lubi skracać do czterdziestu minut, a w porywach łaskawości do pięćdziesięciu. Krążyły teorie, że to wina staromodnego noszonego przezeń zegarka produkcji radzieckiej; jak wiadomo, produkty made in CCCP biły wszelkie rekordy – w tym rekord odmierzania czasu (najszybszy zegarek wyprodukowany w Sowiecji robił godzinę w dwadzieścia dwie minuty). Ponieważ teorie te okazały się błędne, zostały zastąpione obiegową legendą o tym, że Piniowi czas w pracy płynie szybciej na skutek zaangażowania się w czynności służbowe, które pochłaniają go bez reszty, przez co wygląda prawie na sześćdziesiątkę, mając wg metryki raptem z trzydzieści z bliżej nie zidentyfikowanym hakiem. Ale z legendami bywa różnie, gdyż jak mawiają starzy, znający życie ludzie zawierają one w sobie tylko ziarno prawdy. W legendzie o Twardowskim na księżycu prawdą jest to, że jest księżyc. W legendzie o Piniu prawdą jest to, że wygląda na pięćdziesiątkę z plusem – i tyle na ten temat.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Tak więc zaletą pracy w więzieniu – czy też może raczej jej cechą immanentną, bo co do pozytywów przyspieszonego czasu zdania mogą być podzielone – jest możliwość spędzania chwil na marnie (przeważnie) opłacanych zajęciach. Ale pomińmy już omawianą pracę w służbie więziennej, która jest marzeniem nieosiągalnym dla osadzonych ze względu na wymóg niekaralności, podobnie jak praca w policji (co też jest w sumie pozbawione logiki, gdyż do wyłapywania i pilnowania przestępców najlepsze powołanie mają właśnie byli przestępcy), i pochylmy się nad tymi, którzy oddają się odpłatnym zajęciom służbowym, spędzając w miejscu pracy nie tylko godziny za które pobierają wynagrodzenie, ale też noce i tzw. czas wolny. Ta szczególna, jedyna w swoim rodzaju kategoria pracowników, to zatrudnieni na miejscu więźniowie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dobrze jest być kalifaktorem rozwożącym posiłki – widać to po zazwyczaj wiecznie uśmiechniętych gębach tutejszych stewardów, a zwłaszcza po ich brzuchach; już wiem, gdzie znika spaghetti, owoce morza, pizza i kawior, i dlaczego nam dostają się tylko nędzne resztki. Nasze grubasy (choć raz na lata trafiają się wśród nich anorektycy) z racji wykonywanego zajęcia mogą pod pretekstem czynności służbowych pałętać się bez większych ograniczeń po korytarzach, roznosząc oprócz posiłków i zarazków także pożyteczne dla niektórych plotki i wieści. Dobrze ma fryzjer zgarniając obfite napiwki w naturze od pragnących uwolnić się od nadmiaru sierści; nieźle ma stolarz, przemieszczający się swobodnie między oddziałami, by sporządzić półkę, naprawić szafkę, czy oddać inną przysługę. A już prawdziwy raj ma łaziebny, wpuszczający pod prysznic również przedstawicielki płci pięknej – nawet jeżeli zgarnia za to miesięcznie marne dwieście złotych netto.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Najlepiej jednak – wg przysłowia o pliszce, która chwali swój ogonek – ma ten, który oddaje się pracy kiedy chce, leniuchując w dowolnie wybranych porach, koncentrując się głównie na tym ostatnim, zwłaszcza jeśli praca bezdochodowa w 100%. Umiejętność regulowania przepływu czasu w górę i w dół, to uczucie prawie boskiej wszechmocy – wierzcie mi na słowo.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>Dziś brak dodatkowej „złotej myśli”, w dupie mam. Czas sobie właśnie reguluję…</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/441/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/441/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/441/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/441/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/441/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/441/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/441/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/441/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/441/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/441/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/441/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/441/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/441/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/441/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=441&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/18/meteopaci-w-kiciu-a-takze-o-przewadze-lenistwa-nad-robstwem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/27d29663d3b91f7bacce37e1577bacd7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Ziri</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Kalasanty w czarnej dupie, czyli wydało się</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/07/kalasanty-w-czarnej-dupie-czyli-wydalo-sie/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/07/kalasanty-w-czarnej-dupie-czyli-wydalo-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 18:32:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ziri</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kalasanty w czarnej dupie, czyli wydało się]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=404</guid>
		<description><![CDATA[Piszący cokolwiek muszą mieć, rzecz jasna, do pisania odpowiedniego kopa. Zwany jest ów kop: natchnieniem, weną, Muzą, albo parciem na pióro. Istnieją też dopalacze dodatkowe w postaci chemicznej, sproszkowanej lub płynnej, po których powstają twory cechujące się wysokim stopniem wyrafinowania i niespotykaną formą; chemia rządzi też twórczością tych, którzy ogłupiali nagle od zachwytu przymiotami innej [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=404&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piszący cokolwiek muszą mieć, rzecz jasna, do pisania odpowiedniego kopa. Zwany jest ów kop: natchnieniem, weną, Muzą, albo parciem na pióro. Istnieją też dopalacze dodatkowe w postaci chemicznej, sproszkowanej lub płynnej, po których powstają twory cechujące się wysokim stopniem wyrafinowania i niespotykaną formą; chemia rządzi też twórczością tych, którzy ogłupiali nagle od zachwytu przymiotami innej istoty ludzkiej popełniają poema wychwalające jej walory – i twórcy taki wiersz podoba się zazwyczaj tak długo, jak długo trwa zauroczenie wspomnianą istotą. Potem mu przechodzi, i pisaninę swoją upycha na samo dno szuflady, lub ją pali, bo się wstydzi. Cóż – nie każdy jest, dajmy na to, Petrarką.</p>
<p>Zdecydowanie – przynajmniej tu i teraz – najbardziej podoba mi się określenie „kop” i przedkładam je nad inne, górnolotne odpowiedniki. Gatunek Homo etc. lubi mieć przyłożone do gardła ostrze konieczności, bo w warunkach dobrobytu prędko gnuśnieje, zaś przy dobrobycie absolutnym gnuśnieje absolutnie, bo cóż zrobić można, skoro wszystko można? Historycznymi przykładami tej prawidłowości mogą być Cesarstwo Rzymskie i Republika Wenecka, które przegrały tak, jak syty brytan przegrywa z wygłodniałym wilkiem, zaś w życiu lepiej poradzi sobie (zazwyczaj) bezrobotny pozbawiony zasiłku (bo musi!), niż ten z zasiłkiem, który woli żłopać pod gminnym sklepem płynną, odmóżdżającą rozkosz po trzy złote butelka, bo wszak państwo stawia, a on przecież, biedaczek, do roboty się nie nadaje, gdyż wciąż chodzi narąbany – i kółko się zamyka.</p>
<p>Z pewnym wstydem muszę tu wyznać, że i mnie dotknęła przypadłość błogostanu wynikającego z lenistwa. Nowa, świeżutka cela, towarzystwo zżyte nad podziw, los zesłał mi nawet w formie premii na kilka dni interesującego rozmówcę z rejonu Pribałtyki, z którym spędziłem kilka wieczorów rozważając wyższość Niżyńskiego nad Strawińskim (względnie na odwrót), a umysł mój przestawił się na tryb karnawałowy, i już zacząłem planować sobie, że w dni parzyste będę sobie śnił o podrygach w Rio De Janeiro z cycatymi pięknościami, a w nieparzyste marzył o białym szaleństwie w Alpach. Słowem – jasna, dobrze zaplanowana i komfortowo wyściełana przyszłość do kolejnego września (zapomniałem dodać &#8211; a może jednak nie zapomniałem? &#8211; Czytelnicy wybaczą; w stanie permanentnej trzeźwości nieźle się może człowiekowi pojebać pod czaszką &#8211; że prokuratura zafundowała mi kolejny trzymiesięczny turnus, dzięki czemu na jesieni będę świętował drugą już rocznicę mojego tu pobytu, zaś pozostałe 23 lata pójdą już z górki), ale tak dobrze być oczywiście nie mogło – musiało się coś spierdolić. Musiał nadejść KOP.</p>
<p>Od pewnego już czasu – z czego Czytelnicy doskonale zdają sobie sprawę – prowadzę dość ożywioną korespondencję ze światem zewnętrznym; korespondencję naturalnie nielegalną, gdyż dotyczyła ona głównie spraw związanych z hurtowym zakupem granatników i gazu musztardowego w Korei Północnej, oraz następczej wymiany tych dóbr na nieletnie niewolnice z Tajlandii, co w zamierzeniu miało sfinansować honorarium dla mojego adwokata. Listy te, czy raczej grypsy, przechodziły przez ręce jednego z kalifaktorów, który za odpowiednim wynagrodzeniem szmuglował je sobie tylko znanym sposobem za mur, podobnie magiczną metodą dostarczając mi pocztę zwrotną – i wszyscy byli zadowoleni. Steward, gdyż napychał sobie kałdun nadprogramową czekoladą, a płuca dodatkowymi porcjami tytoniu, i ja, gdyż w ostatnich listach pewien szejk oznajmił mi, że przystaje na moją cenę za partię świeżutkich Tajek do swojego haremu i perspektywa rozliczenia się z moim obrońcą wydawała się zbliżać wielkimi krokami, ale&#8230;</p>
<p>Zawsze musi być jakieś „ale”, jak ktoś, gdzieś, i kiedyś powiedział. Steward rozzuchwalił się do tego stopnia, że zaczął przesyłać jakieś sto grypsów tygodniowo, brzuszysko rosło mu w tempie niemożliwym do wytłumaczenia zwyczajnym podkradaniem co smaczniejszych kąsków z gara, i służby nasze mundurowe w mobilizacyjnym odruchu postanowiły mu przetrzepać rzeczy osobiste, i tym prostym sposobem natknęły się na tony niewysłanych epistoł, których siłą rzeczy, sam z braku czasu nie mógł sprokurować (tempo pisania ma ponoć dziesięć słów na minutę, charakter pisma tylko jeden, choć podpis prezesa pewnego banku opanował do perfekcji). Epistoły komisyjnie i ze złośliwą satysfakcją otwarto, po czym rzucono je oskarżycielskim gestem w twarz ich autorom, w tym niżej podpisanemu. Niżej podpisany cichym głosikiem przyznał się do wykroczenia przeciw regulaminowi, i w karnym trybie został bezzwłocznie przeniesiony do innej celi. Gdzie nie spodziewał się ani miodów, ani dwugwiazdkowego standardu – i miał rację.</p>
<p>Ujrzałem pięcioosobową klitkę, odrapaną ponadnormatywnie nawet według tutejszych, obowiązujących w Unii Państwa Trzeciego Świata norm. Do klitki rzucono zbieraninę osobników świeżo wypuszczonych z tutejszego szpitala, oddział psychiatryczny. Ilość tematów do rozmów poleciała więc na łeb na szyję – choć jest nadzieja, że po kilku tygodniach pobytu wśród nowopoznanych współwięźniów dołączę do konwersacji, a może nawet będę się w nich aktywnie udzielał. Osadzeni powitali mnie z szacunkiem, a nawet uniżenie, gdyż przy ponad dwunastomiesięcznym stażu można wypracować sobie „spojrzenie bazyliszka”, które onieśmiela prawie wszystkich z wyjątkiem tych, którzy odkryli w sobie jeszcze groźniejszego bazyliszka wewnętrznego i nie wahają się go użyć. Zostałem w konsekwencji jednogłośnie wybrany starszym celi – w królestwie ślepców jednooki królem.</p>
<p>Zaś co do kopa – to cóż, poza pisaniem i czytaniem można robić w ciasnej norze bez telewizora i bodaj jednego rozmówcy? Czekajcie więc na fascynujące opisy liszajów na suficie, zachwyty nad nowościami menu i doniesienia z postępów w hodowli pluskiew. Na tym etapie większą potęgę twórczą wyzwoliłby we mnie chyba tylko karcer – o ile byłoby w nim światło.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>„Eppur si muove!” – powiedział Galileusz na stosie. „Eppur si gripse!” – przemawia Kalasancjusz z nory, i choć pokonany w bitwie o nielegalne wysyłki, broni nie składa. Albowiem niejeden kanał grypsów istnieje, amen.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/404/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/404/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/404/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/404/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/404/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/404/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/404/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/404/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/404/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/404/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/404/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/404/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/404/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/404/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=404&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/07/kalasanty-w-czarnej-dupie-czyli-wydalo-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/27d29663d3b91f7bacce37e1577bacd7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Ziri</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Reporter Kalasanty, czyli jak zderza się wiek XXI z XIX</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/01/reporter-kalasanty-czyli-jak-zderza-sie-wiek-xxi-z-xix/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/01/reporter-kalasanty-czyli-jak-zderza-sie-wiek-xxi-z-xix/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Jan 2011 18:06:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reporter Kalasanty, czyli jak wiek XXI zderza się z XIX]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=400</guid>
		<description><![CDATA[Don Calasante, Wasz ulubiony reportero, donosi tym razem o kolejnym, zapowiadanym już zresztą wcześniej, wydarzeniu, które zasługuje na pierwszą stronę „Wiadomości w kratkę”, periodyka, o którego ustanowieniu marzę, rezerwując sobie w razie czego stanowisko redaktora naczelnego, wydawcy i &#8211; rzecz jasna – głównego beneficjenta ewentualnych zeń przychodów. Nie piszemy dziś o Świętach, Sylwestrze, czy innych [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=400&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Don Calasante, Wasz ulubiony reportero, donosi tym razem o kolejnym, zapowiadanym już zresztą wcześniej, wydarzeniu, które zasługuje na pierwszą stronę „Wiadomości w kratkę”, periodyka, o którego ustanowieniu marzę, rezerwując sobie w razie czego stanowisko redaktora naczelnego, wydawcy i &#8211; rzecz jasna – głównego beneficjenta ewentualnych zeń przychodów. Nie piszemy dziś o Świętach, Sylwestrze, czy innych pierdoletach; do lektury na ten drażliwy temat zapraszam Czytelników do zapisków z zeszłego roku. Prasa zajmować się ma aktualnościami, a nie zeszłorocznym śniegiem. Tak więc, tytuł na pierwszą stronę zabrzmi tym razem: „Nowe biuro redaktora naczelnego”. Poniżej skrót roboczej wersji wstępniaka:</p>
<p>„Jak koresponduje nasz donosiciel (Odwrotnie, baranie!!! KORESPONDENT DONOSI – Naczelny), redakcja Waszego ulubionego czasopisma przeniosła się do nowej siedziby. Biuro zajmuje obecnie dwa razy większą powierzchnię w świeżo odnowionych pomieszczeniach naszego gmachu. Ekipa remontowa spisała się na medal, oddając pracę na kilka dni przed terminem, zaś koszt przedsięwzięcia okazał się znacznie niższy od zwyczajowych cen rynkowych, co zawdzięczamy powołaniu ekipy składającej się z fachowców z segmentu Pracy Chronionej. W nowym biurze królują jasne, optymistyczne barwy, przestronność wnętrza zapewnia optymalne warunki pracy, co niewątpliwie przełoży się na jakość naszych publikacji i jeszcze większą satysfakcję odbiorcy, która jest dla naszego skromnego zespołu wszak wartością najwyższą. Liczymy dzięki temu na poszerzenie grona naszych stałych Czytelników. (Może być. Trochę za dużo wazeliny, ale ciemny lud powinien to kupić. Puszczamy. Naczelny.)”</p>
<p>No, ale cóż – magazyn pozostaje, póki co, w sferze marzeń, wobec czego winien jestem światłym niewątpliwie czytającym uczciwy, bezstronny i odpowiednio poszerzony reportaż z naszych przenosin. Oto, co nastąpiło:</p>
<p>Dzisiaj o 8:30 postawiono nas w stan ostrego pogotowia, oznajmiając oczekiwaną przeprowadzkę, Przypominając tym, którzy się jeszcze nie zorientowali, o konieczności zabrania ze sobą bagaży i sprawdzenia wszystkich jego elementów (jakby ktoś z nas kiblował za kradzieże, też coś!). Rozpoczęła się gorączkowa krzątanina, podczas której każdy próbował jak najszybciej pozbierać elementy swojego dobytku, przy czym problemem okazało się nie tyle odnalezienie ścieżki dostępu do danej siatki czy torby, ile dojście do tego, która torebka cukru, rolka papieru, lub bielizna susząca się na kracie należy do kogo. O dziwo, w warunkach rezydencyjnych nigdy nie było kłopotów z rozróżnieniem własności, zaś dopiero przy przenosinach okazało się, że każdy ma przynajmniej jedną rzecz identyczną z rzeczą współlokatora, stąd zamieszanie i ogólna konfuzja. Niemcy nazywają ten stan Reisefieber, i faktycznie przed podróżą człowiek dostaje coś na kształt lekkiego pomieszania zmysłów – ale spróbujcie taki stan wyobrazić sobie przy nawale sześciu osób na powierzchni 15 metrów kwadratowych.</p>
<p>Cały ten burdel udało się nam jednak opanować bez większych pomyłek (szczególnym świętokradztwem byłoby pomylenie bielizny), i w przyzwoitym przedziale czasowym mniej więcej 30 minut. Jak zwykle, niestety, obyło się bez mordobicia, ran kłutych i obrażeń miażdżonych. Joby natomiast poleciały gęsto, i to wcale nie dlatego, że nie mogliśmy sobie dać rady z logistyką, tylko dlatego, że po zakończeniu czynności oznajmiono nam, że na wyjście przyjdzie nam trochę poczekać, może nawet do jutra, gdyż czegoś tam w nowej celi nie zamontowano, czy nie podłączono, ale rozpakowywać się na wszelki wypadek nie musimy, bo może jednak przeniosą nas dziś. Siedzieliśmy więc na tobołach, nie mogąc się z braku miejsca ruszyć, nie mając możliwości ani przegryzienia czegokolwiek, ani zagrania w spakowane oczywiście na dnie toreb karty, ani nawet obejrzenia telewizji. W ramach rozrywki mogliśmy się udać najwyżej do toalety – ale ileż można. I czy ktoś ma teraz śmiałość powiedzieć, że emocjonalne, staropolskie zaklęcie „kurwa mać” nie powinno mieć w życiu racji bytu?&#8230;</p>
<p>Zmiana miejsca zakwaterowania nastąpiła jednak w końcu tego samego dnia, zanim którykolwiek z nas zdążył zapuścić korzonki w pilśnie ogołoconych z materaców prycz. Wejście do nowego apartamentu przypominało awans z epoki kamienia gładzonego wprost do feudalizmu, z pominięciem epok pośrednich. Typ umeblowania co prawda taki sam, ale same meble odmalowane na nie do końca licujący z charakterem instytucji, optymistyczny kolor jasnego beżu wpadającego w kogiel-mogiel (choć pewnie kobiety miałyby na ten kolor jakieś zgrabne, jednosłowne określenie, które dla mężczyzny brzmi równie egzotycznie, jak na przykład nazwa wstydliwej choroby. Ale cóż poradzę, że uwarunkowania ewolucyjne spowodowały, że dla mnie „śliwka” oznacza wyłącznie owoc?). Poza elegancko okafelkowanym kącikiem ulgi, nowością w celi jest lśniące srebrem polerowanego aluminium urządzenie do komunikacji dwustronnej z pilnującymi nas cerberami. Wcześniej co prawda podobne, acz dalece mniej estetyczne ustrojstwo było wmontowane w ścianę, ale wyposażone było tylko w przycisk zapalający czerwoną lampkę nad drzwiami celi, od strony korytarza, rzecz jasna. Strażnik mógł tę lampkę zauważyć, pod warunkiem, że wyjrzał z dyżurki, i dopiero wtedy mógł się na piechotę pofatygować do wzywającej pomocy, bądź domagającej się uwagi celi, rzucając uprzejme: „czego?!” w celu zorientowania się o co zawraca się mu tym razem dupę. Teraz, po przyciśnięciu guzika, w głośniku odzywa się głos funkcjonariusza, który od razu tą drogą wie, że ktoś ma na przykład atak kurwicy bolesnej i wymaga lewatywy, a kto tylko marudzi, bo tęskni za mamusią lub pizzą z podwójnym serem, niekoniecznie zresztą w tej kolejności. Niesamowite, jak ta technika poszła do przodu od momentu mojego aresztowania. Dla porządku odnotowujemy, że rzeczone ustrojstwo do komunikacji bilateralnej zwie się w grypserze „lokajem”.</p>
<p>Dla równowagi, bym nie pomyślał, że przede mną świetlana i wysoce stechnicyzowana przyszłość, na korytarzu podczas przeprowadzki uderzył oczy me widok dwóch dyżurnych „sprzątaków”, którzy go froterowali przy pomocy przemyślnej konstrukcji uczynionej z odwróconego do góry nogami i blatem do dołu stołu; blat od spodu obciągnięty był dla uzyskania połysku filcowym kocem, a dociążony od góry bliżej niezidentyfikowanymi tobołami dla lepszego styku. Froterkę tę dyżurni przepychali mozolnie wzdłuż korytarza, genialnym tym sposobem rozprowadzając po posadzce pastę, co wzbudziło we mnie kolejną falę podziwu dla idei taniego państwa.</p>
<p>Zestawienie kosmicznej niemal technologii wnętrza celi z bardziej niż tradycyjną metodą czyszczenia podłóg wydaje się być może nieco szokujące, ale życie nierzadko obfituje w kontrasty. Zaprawdę powiadam Wam.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>W menu na dzień dzisiejszy podano: na śniadanie fasolka po bretońsku, na obiad bigos, a na kolację jaja na twardo. Mam nadzieję, że w ramach oszczędności kierownictwo nie zafundowało nam ogrzewania cel biogazem.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/400/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/400/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/400/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/400/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/400/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/400/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/400/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/400/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/400/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/400/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/400/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/400/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/400/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/400/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=400&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2011/01/01/reporter-kalasanty-czyli-jak-zderza-sie-wiek-xxi-z-xix/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3ddee3c3e617e9c0699a7a3900280e3f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Alti</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Zgłoszenie do bloga roku</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/26/zgloszenie-do-bloga-roku/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/26/zgloszenie-do-bloga-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Dec 2010 17:20:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zgłoszenie do Bloga Roku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=396</guid>
		<description><![CDATA[Witajcie, Czytelnicy! Niestety, ze względów logistycznych i okołoświątecznych odcinka nie ma, acz powinien się pojawić &#8222;na dniach&#8221;. Zainteresowanych serdecznie przepraszamy. Jest natomiast wieść: BLOG ZGŁOSZONO DO KONKURSU &#8222;BLOG ROKU&#8221;! http://www.blogroku.pl/kalasantypasiak,gwf70,blog.html Zgłaszam ja, Alti, jako oficjalny bloga WŁASCICIEL, za zgodą Kalasantego. Trzymajcie kciuki i GŁOSUJCIE!!! Alti<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=396&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kalasantypasiak.files.wordpress.com/2010/12/bezc2a0tytuc582u1.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-414" title="Bez tytułu" src="http://kalasantypasiak.files.wordpress.com/2010/12/bezc2a0tytuc582u1.jpg?w=300&#038;h=59" alt="" width="300" height="59" /></a></p>
<p>Witajcie, Czytelnicy!</p>
<p>Niestety, ze względów logistycznych i okołoświątecznych odcinka nie ma, acz powinien się pojawić &#8222;na dniach&#8221;. Zainteresowanych serdecznie przepraszamy.</p>
<p>Jest natomiast wieść:</p>
<p>BLOG ZGŁOSZONO DO KONKURSU &#8222;BLOG ROKU&#8221;! <img src='http://s2.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://www.blogroku.pl/kalasantypasiak,gwf70,blog.html" target="_blank">http://www.blogroku.pl/kalasantypasiak,gwf70,blog.html</a></p>
<p>Zgłaszam ja, Alti, jako oficjalny bloga WŁASCICIEL, za zgodą Kalasantego. Trzymajcie kciuki i GŁOSUJCIE!!! <img src='http://s2.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Alti</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/396/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/396/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/396/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/396/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/396/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/396/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/396/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/396/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/396/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/396/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/396/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/396/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/396/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/396/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=396&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/26/zgloszenie-do-bloga-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3ddee3c3e617e9c0699a7a3900280e3f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Alti</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://kalasantypasiak.files.wordpress.com/2010/12/bezc2a0tytuc582u1.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">Bez tytułu</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Podnoszenie standardu wnętrz, czyli dlaczego prywatny pierdel to dobry pomysł</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/17/podnoszenie-standardu-wnetrz-czyli-dlaczego-prywatny-pierdel-to-dobry-pomysl/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/17/podnoszenie-standardu-wnetrz-czyli-dlaczego-prywatny-pierdel-to-dobry-pomysl/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Dec 2010 19:39:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ziri</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podnoszenie standardu wnętrz, czyli dlaczego prywatny pierdel to dobry pomysł]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=392</guid>
		<description><![CDATA[Za oknami sroży się GlobCio, czyli Globalne Ocipienie – a przynajmniej tak nas zapewniają różnej maści guru, przeważnie z lewa, zgarniając za to nieprzyzwoicie tłuste pliki dolarów i/lub euro. A u nas od paru już tygodni na korytarzu naszego piętra wre praca. Nie wspomniałem o tym co prawda jeszcze w moich zapiskach, licząc na jakieś [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=392&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za oknami sroży się GlobCio, czyli Globalne Ocipienie – a przynajmniej tak nas zapewniają różnej maści guru, przeważnie z lewa, zgarniając za to nieprzyzwoicie tłuste pliki dolarów i/lub euro. A u nas od paru już tygodni na korytarzu naszego piętra wre praca. Nie wspomniałem o tym co prawda jeszcze w moich zapiskach, licząc na jakieś spektakularne wydarzenie, np. eksplozje, lub coś równie inspirującego. Spieszę tu wyjaśnić, że prace odbywające się w naszym sąsiedztwie mają charakter budowlano-remontowy; innymi słowy, dzięki funduszom unijnym podnoszą nam standard, czyli – nasz hotel zyska dodatkową gwiazdkę. Jakby w sam raz na Gwiazdkę, nomen-omen.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ze względów estetycznych ukrywałem dotychczas przed Czytelnikami fakt, że pomieszkuję w starej części aresztu; ściany są odrapane, z łóżek oblazła prawie cała farba, podłoga mocno wydeptana, a sesje nasiadowe w kąciku ulgi, gdzie woda kapie za kołnierz kazionnej kurtki, nijak nie sprzyjają przemyśleniom twórczym. Rzut oka zaś, dany nam w czasie przechadzki do łaźni, na cele poddawane renowacji, ujawnił, że odnawiane wnętrza będą wyłożone kafelkami, podłogę układa się na nowo przy użyciu niedostępnego wcześniej cudu techniki – poziomnicy, zaś ściany maluje się na kolor o kilka tonów bardziej optymistyczny od dotychczas stosowanego. Jednym słowem – przyszłość jawi się nam w zdecydowanie jasnych barwach.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pracujący na korytarzu jak mróweczki specjaliści od remontów nie ograniczają, naturalnie, swych prac do wnętrz cel. Około piątej rano, ze śpiewem na ustach i radosnymi okrzykami służbowymi typu: „Gdzieżeś, kurwa, kutasie, skitrał ten jebany świder?” wgryzają się mozolnie w ścianę korytarza na wysokości mniej więcej dwa i pół metra, rzeźbiąc w nich poziome koryta, w których układa się następnie rury z karbowanego plastiku, fachowo zwane peszlami, przez które przebiegną przewody stanowiące krwiobieg systemu murów. Fantaści utrzymują, że przewody te zapewnią nam klimatyzację i szerokopasmową transmisję danych, zaś ci zwący się realistami kontrargumentują, że puszczą tamtędy napięcie podłączone do żelaznych ram łóżek i gaz, gwoli kontrolowania niekontrolowanych odruchów o co niespokojniejszych indywiduów. Prawda, jak przypuszczam, leży pewnie pośrodku. Nie muszę tu chyba dodawać, że w wyniku wspomnianych prac mamy nadprogramowe i stuprocentowo skuteczne pobudki.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Trudzący się w pocie czoła fachowcy nie zostali bynajmniej wynajęci z zewnątrz; są to tymczasowo aresztowani i więźniowie, którzy przyznali się do tego, że umieją (a czasami tylko UMIĄ) układać cegły, kafelki, wylewki i montować krany. Jak powiedział w przeczytanym niedawno przeze mnie wywiadzie-rzece Władysław Bartoszewski, przytaczając wspomnienia z komunistycznej tiurmy z lat pięćdziesiątych, gdy w więzieniu zapytają cię, czy umiesz na przykład drukować, winieneś bez wahania odpowiedzieć, że jak najbardziej. Tresura psów? Jasne, już w młodości trenowałem jamniki sąsiadów do biegów akrobatycznych. Wycinka drzew? Prosta sprawa, wycinałem puszczę na Saharze. Kiedyś tam była. Pozostaje mieć cichą nadzieję, iż w tym doborze losowym znajdzie się jednak bodaj 30% takich, którzy nie skłamali w kwestii umiejętności murarskich i pokrewnych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Choć pracujący w więzieniu, otrzymując złotówkę na godzinę (minus 23% VAT za karę), nie prezentują siłą rzeczy wysokich umiejętności, to wypada sądzić, że zahartują się w ogniu walki metodą prób i błędów, co pozwala przypuszczać, że nasza cela – jakaś druga w kolejce – wyjdzie z remontu w stanie znacznie ulepszonym, a ilość kątów prostych zwiększy się w niej przynajmniej trzykrotnie, do jakichś 30%. Tak na marginesie, obserwując całą logistykę przedsięwzięcia, łatwo dojść do wniosku, że prywatne więzienia to w rzeczywistości doskonały interes – z tak opłaconą ekipą wygrać można każdy przetarg w mieście, a nawet w kraju. Jakoś usług co prawda może stać się kością niezgody i przedmiotem roszczeń ze strony klientów, lecz i tu widać rozwiązanie. Wystarczy wysłać inspektorów na pierwszą lepszą budowę i przetrzepać jak leci wszystkich oddających się tam czynnościom służbowym, od prostego murarza począwszy, a na kierowniku skończywszy. Jedna trzecia pracuje na czarno, kilku nie płaci alimentów, dwóch to kryminaliści ścigani listem gończym, którzy mieli nieszczęście ukryć się właśnie na tej budowie, a w ogóle całość robót odbywa się bez nadzoru budowlanego, i menadżer – fachowiec z klasą – automatycznie podpada pod paragraf. Całość powyższego rozumowania prowadzi do nieuchronnego wniosku – wraz z Rafałem, który zajmuje się deweloperką, nie pozostaje nam nic innego, tylko otworzyć prywatny kryminał wynajmujący po bezkonkurencyjnych cenach ekipy wysoce wyspecjalizowanych fachowców, naturalnie w ścisłej współpracy z odpowiednimi służbami, które rzeczonych profesjonalistów będą dla nas wyłapywać sposobem już powyżej opisanym. Same korzyści; interes jak złoto z niespotykanym w innych branżach przebiciem, prowadzony przez znających się na rzeczy, zaś w razie jakiejkolwiek wpadki więzienie nam niestraszne – wszak w miejscu pracy spędza się i tak większość doby, czyli przy pesymistycznym scenariuszu mogą nam się co najwyżej zmienić proporcje rozkładu dnia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ponieważ zaś prokuratura była łaskawa niedawno przedłużyć mój pobyt w areszcie o kolejne trzy miesiące, rosną szanse, że Czytelnik otrzyma reportaż z już odnowionej celi. Byt określa świadomość – więc można oczekiwać, że felietony cechować się będą wyższymi walorami estetycznymi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Celę opuścił starszy, zapanowało chwilowe bezkrólewie, zaś cała sytuacja uczyniła ze mnie kogoś na kształt zastępcy zastępowego. Moja kariera nabiera przyspieszenia.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/392/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/392/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/392/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/392/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/392/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/392/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/392/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/392/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/392/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/392/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/392/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/392/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/392/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/392/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=392&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/17/podnoszenie-standardu-wnetrz-czyli-dlaczego-prywatny-pierdel-to-dobry-pomysl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/27d29663d3b91f7bacce37e1577bacd7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Ziri</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Łoże jako twierdza, czyli dlaczego 15m2 to rozpusta</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/11/loze-jako-twierdza-czyli-dlaczego-15m2-to-rozpusta/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/11/loze-jako-twierdza-czyli-dlaczego-15m2-to-rozpusta/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Dec 2010 16:57:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Łoże jako twierdza, czyli dlaczego 15m2 to rozpusta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=388</guid>
		<description><![CDATA[Anglicy mówią: „My home is my castle”, i większość myślących ludzi jest skłonna pewnie przyznać, że coś jest na rzeczy. Potrzeba przestrzeni intymnej jest niezaprzeczalna; pytanie tylko, jak ją zaspokoić, mając do dyspozycji metraż tak mały, że upodobanie mogliby w nim znaleźć wyłącznie klaustrofilowie, czy jak tam w psychologii określa się zespół umiłowania miejsc ciasnych [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=388&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Anglicy mówią: „My home is my castle”, i większość myślących ludzi jest skłonna pewnie przyznać, że coś jest na rzeczy. Potrzeba przestrzeni intymnej jest niezaprzeczalna; pytanie tylko, jak ją zaspokoić, mając do dyspozycji metraż tak mały, że upodobanie mogliby w nim znaleźć wyłącznie klaustrofilowie, czy jak tam w psychologii określa się zespół umiłowania miejsc ciasnych i obudowanych.</p>
<p>Namiastką takiej twierdzy w warunkach zamknięcia może być jedynie twoje łóżko – całość powierzchni pozostałej, zwanej jakże nie-a-propos „plażą”, jest wspólna, toteż po miesiącach jojczenia na brak prywatności osadzony musi – chcąc nie chcąc – oswoić się z myślą, że prycza będzie jego jedyną enklawą, ucieczką i oazą na czas odsiadki. Drugą opcją jest popadnięcie w obłęd i szukanie swojej szansy w szpitalu; z dwojga złego wolę jednak towarzystwo kryminalistów, bo za skarby świata nie przyznam dobrowolnie, że jestem wariatem. Jak zresztą każdy wariat. Część z was słyszała z pewnością o japońskich hotelikach mających strukturę plastra miodu i składających się z kapsuł o powierzchni użytkowej rzędu czterech metrów kwadratowych, które już od dłuższego czasu doskonale spełniają swoją rolę, ciesząc się niesłabnącym powodzeniem. Sąsiedzi mogą się w takich pensjonatach – przynajmniej teoretycznie – odwiedzać, a postura przeciętnego mieszkańca Kraju Kwitnącej Wiśni, stoicyzm wobec niewygód i prawie że wrodzone predyspozycje do przyjmowania mało komfortowych czy zgoła cierpiętniczych pozycji ciała dowodzą, że nawet takie miniaturowe schroniska mogą niekiedy funkcjonować prawie normalnie.</p>
<p>I taka właśnie jest idea zmodyfikowanego na lokalne potrzeby twierdzenia: „My bed is my castle”. Łóżko ścielesz sobie naturalnie sam, jako jego gospodarz i wyłączny użytkownik wedle własnego gustu i możliwości – jak w domu. Ponieważ konstrukcja więziennego koja obfituje w liczne poprzeczki i pręty, co czyni ją trudną do opisania nawet przy pomocy wysoce skomplikowanego wzoru geometrycznego, wykorzystuje się ją bez skrupułów do zawieszania ręczników, elementów odzieży, środków higieny oraz zakupionych, pożyczonych, wygranych, czy – nie daj Boże – skradzionych dóbr, podobnie jak w domu korzysta się z szaf czy schowków. Rozpięty pomiędzy granicznymi wypustkami pseudo-sznurek wycięty żyletką z prześcieradła służy za podręczną suszarkę; zdjęcia o tematyce najczęściej związanej z ars amandi czy też przedstawiające gwiazdy sportu (głównie walki, gdyż przebywający pod celą to wyłącznie twardziele faktyczni bądź aspirujący) i produkty motoryzacji pełnią funkcję ozdobną, podobnie jak upiększające salon grafiki, bibeloty, puchary i makatki. Na wezgłowiu, a także w nogach łóżka można rozciągnąć zasłonę z ręczników, co jest odpowiednikiem zaciągniętych w domu stor bądź zawieszki „nie przeszkadzać” na klamce hotelowych drzwi. Można w takich warunkach ułożyć sobie pasjansa, przeczytać książkę, pisać, marzyć, czy wreszcie – byłbym zapomniał – się przespać, naturalnie i niestety w pojedynkę.</p>
<p>Kojo jest w istocie terenem bardzo osobistym; nikt nie ma prawa bez pozwolenia usiąść na twoim, zaś położenie się na cudzym graniczy z niemożliwością. Gdyby to było możliwe, większość z nas kazałaby sobie najprawdopodobniej zamontować drzwi, które nie dość, że zapewniałyby znacznie wyższy standard prywatności, to jeszcze spełniałyby genialnie dodatkową rolę, służąc do pukania przy odwiedzinach. Z braku drzwi można by pomyśleć o zmontowaniu dzwonka, co przy pomysłowości polskich więźniów i nadmiarze wolnego czasu nie powinno stanowić większego wyzwania. Najbliższa okazja powinna się pojawić w Święta Bożego Narodzenia – w kantynie zeszłego roku, o ile mnie pamięć nie zawodzi, były zdaje się stroiki z dzwoneczkami, które do tego celu nadawałyby się wprost idealnie. A do Świąt kolejnych mamy raptem jakieś 2 tygodnie, więc nic straconego.</p>
<p>Dzięki ci, o łóżko więzienne, za to, że dajesz mi ochronę przed niepożądanymi dźwiękami, zabezpieczasz mnie kocami przed chłodem i niechcianymi widokami, i za to, że w twojej otulinie mogę przeżywać urzekające i uspokajające marzenia, we śnie i na jawie.</p>
<p>Dodatkową korzyścią tego wszystkiego będzie zaś to, że po wyjściu będę mógł przez dłuższy czas kontentować się wynajęciem garsoniery o powierzchni 15 metrów kwadratowych i cieszyć się nadmiarem przestrzeni bez potykania się o własne pięty. Po 10 latach odłożę sobie na 100 – metrowe mieszkanie, po czym umrę na agorafobię, zaś zwolniony przeze mnie metraż zostanie przekazany jakiejś organizacji pożytku publicznego. Ot, kolejna korzyść, jaką społeczeństwo odniesie z mojej resocjalizacji. Amen.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>W celi ukonstytuowały się stronnictwa oglądaczy seriali. Są miłośnicy „Klanu”, „Plebanii”, „Na Wspólnej”, a nawet – o zgrozo! – meksykańskiej telenoweli „Morze miłości”, którzy zwalczają się między sobą z powodu kolizji pór nadawania. Ciut, ciut, a dojdzie do upragnionego mordobicia.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/388/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/388/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/388/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/388/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/388/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/388/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/388/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/388/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/388/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/388/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/388/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/388/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/388/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/388/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=388&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/11/loze-jako-twierdza-czyli-dlaczego-15m2-to-rozpusta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3ddee3c3e617e9c0699a7a3900280e3f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Alti</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Chwilowe bezprądzie, i co z tego wynika</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/04/chwilowe-bezpradzie-i-co-z-tego-wynika/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/04/chwilowe-bezpradzie-i-co-z-tego-wynika/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Dec 2010 11:12:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Chwilowe bezprądzie, i co z tego wynika]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=385</guid>
		<description><![CDATA[Nareszcie nastąpił w monotonnym toku upływających nam tu, i tak podobnych do siebie dni, wypadek prawdziwie zasługujący na kronikarską wzmiankę z prawdziwego zdarzenia; gdyby wydawano jakąś międzywięzienną gazetkę ogólnopolską, znalazłby się on może nawet na drugiej stronie, a z pewnością krzyczałby wielką czcionką na stronie pierwszej lokalnej edycji „Kuriera w kajdanach”. O ile ktoś wreszcie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=385&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nareszcie nastąpił w monotonnym toku upływających nam tu, i tak podobnych do siebie dni, wypadek prawdziwie zasługujący na kronikarską wzmiankę z prawdziwego zdarzenia; gdyby wydawano jakąś międzywięzienną gazetkę ogólnopolską, znalazłby się on może nawet na drugiej stronie, a z pewnością krzyczałby wielką czcionką na stronie pierwszej lokalnej edycji „Kuriera w kajdanach”. O ile ktoś wreszcie zacznie wydawać u nas prasę. Wydarzenie rzeczone było prawie kamieniem milowym i nieledwie skandalem, jako że wczoraj ni z tego, ni z owego zabrakło nam prądu. Ale zacznijmy od początku.</p>
<p>Jak pewnie już Czytelnikowi wiadomo (a nieuważnym i zapominalskim niniejszym przypominam – ale już ostatni raz), tzw. faza jest w ciągu dnia wyłączona przez hołdujące zasadzie oszczędności na wszystkich frontach władze aresztu w godzinach 10:00 – 13:00. Oznacza to, że ani obejrzeć telewizji, ani przygotować sobie w tych godzinach gorącego napoju nie można (chyba, że posiada się nielegalnie oczywiście wydębione kable, które podpina się do „orbitki”, czyli oprawki żarówki w kąciku ulgi – a pod naszą celą się je owszem, posiada nielegalnie); z elektrycznych udogodnień pozostaje jeszcze betoniara, czyli radiowęzeł, przez który nie transmituje się bynajmniej pogadanek umoralniających, tylko audycje stacji radiowej wybranej przez wychowawcę. Feralnego dnia fazy telewizyjno-gniazdkowej nie przywrócono o 13:00, a nawet o 14:00, co wywołało w nas uzasadniony niepokój, zwłaszcza w obliczu faktu, że i oświetlenie główne zaczęło szwankować, zaś na podwórzu uruchomiono dieslowski generator.</p>
<p>Przedmiotowy generator był w stanie wygenerować moc wystarczającą tylko do podtrzymania oświetlenia – w końcu przy wygaszonych światłach nikt nie byłby w stanie dostrzec prześlizgujących się przez kraty desperatów, ciche unieszkodliwienie strażnika, niepostrzeżone przywdzianie jego munduru i wyjście przebojem przez główną bramę byłoby kwestią kilku minut, a na nieoświetlonych murach funkcjonariusz z RKM-em nie trafiłby ani jednego osobnika wśród tłumów zjeżdżających po prześcieradłach (które w nocy, jak wszystko inne są naturalnie również czarne) na kształt pociotków Spidermana i wiernych naśladowców Żółwi Ninja amatorów wcześniejszych zwolnień bezwarunkowych.</p>
<p>Prądu nie wystarczyło, niestety do zasilania pomp ciepłej i ziemnej wody, czego efektem było błyskawiczne wystygnięcie kaloryferów, zaś w perspektywie – dla równowagi – mieliśmy obrośnięcie warstwą brudu, która (według wspomnień licznych polarników) doskonale podobno chroni przed ukąszeniami mrozu. Powietrze w celi natychmiast zgęstniało od zmaterializowanych w parę wodną oddechów, pragnień gorącej herbaty oraz kurew rzucanych z nieodnotowaną wcześniej częstotliwością i namiętnością. Leszek spróbował co prawda dobrać się do gniazdka świetlówek, stojąc w szpagacie na dwóch najwyższych łóżkach, ale perspektywa trzymania gołych kabli w palcach jednej ręki, w zębach wtyczki, a w drugiej czajnika z wrzątkiem zniechęciła go do idei na tyle, że podsumował to stwierdzeniem, w którym była mowa o tym, iż po pierwsze na karę śmierci go jeszcze nie skazali, a jakby nawet, to on życzy sobie wygodnego krzesła elektrycznego, a poza tym, to pierdoli herbatę i całe to więzienie, po czym spieniony poszedł spać, opatuliwszy się w ubraniu w dwa koce. Chcąc nie chcąc poszliśmy w jego ślady, nie obejrzawszy w telewizji siła rzeczy nic, a zwłaszcza kolejnego odcinka „branżowego” serialu serwowanego nam w ramach powtórki oraz resocjalizacji przez wychowawcę na kanale DVD, i reklamowanego budzącym na naszych twarzach uśmiechy politowania sloganem: „poczuj więzienie na własnej skórze”. Dało nam to naturalnie kolejny powód do narzekań – tym razem na skutek braku porcji godziwej rozrywki. W ogóle narzekania na tutejszą rzeczywistość są dość powszechne i są czymś na kształt lokalnego sportu. Należy więc wnioskować, że do narzekań miewamy tu powody.</p>
<p>Następny poranek powitał nas wczesnym i niecodziennym hałasem, zaś rzut oka przez okno uzmysłowił nam, że administracja naszej instytucji podeszła do problemu z należytą powagą i profesjonalizmem wzywając ekipę strażaków, którzy na naszych oczach wgryzali się z zapałem i poświęceniem w dach budynku transformatora, który się spalił (tzn. transformator, a nie budynek), używając do tego celu toporków i pił spalinowych, Mimo gorących apeli z naszej strony, panowie w białych hełmach nie zgodzili się rzucić nam bodaj na 15 min. żadnego ze swoich narzędzi, co uważalibyśmy za godną rekompensatę przeszczękanej zębami nocy. Nieużyte gbury. Wskaźnik poparcia społecznego dla strażaków spadł w naszej celi pokaźnie – ciut, ciut, a w rankingu wyprzedzą ich policjanci, co wywróciłoby do góry nogami całą konstrukcję percepcji etycznej wśród osadzonych, i czego nie daj Boże, amen.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>Niedawno obejrzałem odcinek „Detektywów”, gdzie chodziło o znalezienie dziewczyny poszukiwanej przez chłopaka, który się w niej zakochał, nie wiedząc nawet jak ma na imię i kim jest. Dzielni detektywi oczywiście rozwiązali sprawę. Na końcu odcinka pojawia się informacja, co się stało z bohaterami epizodu, np.: „Lidia Kowalska została za oszustwo skazana na 3 lata więzienia” itp. Ostatni odcinek był miłą opowiastką z happy endem: pod koniec zaczęły się w celi żarty typu: „&#8230; i zostali skazani na łączną karę pozbawienia wolności&#8230;” I straszno i śmieszno.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/385/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/385/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/385/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/385/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/385/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/385/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/385/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/385/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/385/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/385/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/385/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/385/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/385/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/385/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=385&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/12/04/chwilowe-bezpradzie-i-co-z-tego-wynika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3ddee3c3e617e9c0699a7a3900280e3f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Alti</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Nonce osadzonych rozmowy, czyli jak wygląda szczęście przez kratę</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/26/nonce-osadzonych-rozmowy-czyli-jak-wyglada-szczescie-przez-krate/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/26/nonce-osadzonych-rozmowy-czyli-jak-wyglada-szczescie-przez-krate/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Nov 2010 11:27:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne osadzonych rozmowy, czyli jak wygląda szczęście przez kratę]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=381</guid>
		<description><![CDATA[Zauważyłem, że moja „stara-nowa” cela w znacznym stopniu już okrzepła, a z jej atmosfery zaczyna się tworzyć swoisty, mocno zdefiniowany mikroklimat. Faktem jest (i niewątpliwym łutem szczęścia) to, że dosyłając nam „nowych”, władze dziwnym trafem dbają o to, by przybysze mieli osobowości albo spokojne, albo na uspokojenie podatne. Niedawno wyjechali od nas Kuba, do swojej [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=381&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zauważyłem, że moja „stara-nowa” cela w znacznym stopniu już okrzepła, a z jej atmosfery zaczyna się tworzyć swoisty, mocno zdefiniowany mikroklimat. Faktem jest (i niewątpliwym łutem szczęścia) to, że dosyłając nam „nowych”, władze dziwnym trafem dbają o to, by przybysze mieli osobowości albo spokojne, albo na uspokojenie podatne. Niedawno wyjechali od nas Kuba, do swojej rodzinnej miejscowości, gdzie areopag sędziów będzie obradować nad jego niecnymi występkami, decydując o jego najbliższej 12-miesięcznej przyszłości, i Rusłan, którego po prostu wypuścili na wolność po kilkumiesięcznym urlopie przymusowym. Obu – z punktu widzenia wnętrza celi – szkoda, gdyż wnosili jako osobowości sporo dobrego.</p>
<p>W zasadzie nasz etos (no dobra, etosik), jako tymczasowo aresztowanych przypomina nieco ten, który niegdyś wypracowali sobie na styropianie więźniowie polityczni RP II i pół, z tą różnicą, że my leżymy na pilśni – i niestety, „człowiek z pilśni” nie brzmi tak dobrze, jak „człowiek ze styropianu”. W sumie nawet dziw bierze, że Wajda nie nakręcił tego drugiego tytułu… W każdym razie: na umownie najniższym poziomie chodzi o solidarność w oporze przeciwko służbie więziennej. O to, by nie pokazać, że komuś jest źle, że z powodu ograniczonej przestrzeni życiowej zmuszeni jesteśmy na siebie od czasu do czasu warknąć – o nie, panowie klawisze, tej satysfakcji wam nie damy. Zdarzają się naturalnie wędrowne mendy, które prędzej czy później z celi się wykopuje (patrz poprzedni odcinek), bo psują atmosferę; ileż w końcu można wytrzymać z osobnikiem, który podkrada papierosy, cukier, czy kawę, z braku odpowiedniego instrumentu gra z upodobaniem na nerwach współosadzonych i nie pojmuje prostej prawdy, że przychodząc do celi ma się dostosować do porządków w niej panujących, a nie na odwrót. Menda taka wędruje więc tam, gdzie jej się prostuje życiorys i kręgosłup moralny, lub się go łamie – a do celi wraca błogi spokój.</p>
<p>W warunkach błogiego spokoju można rozmawiać – a nawet należy; z tym, że przytłaczające, obsesyjne myśli o niepewności przyszłych losów paraliżują niektórych na tyle, że nie są oni w stanie skoncentrować się dłużej na żadnym temacie, niepotrzebnie zatruwając sobie dusze czarnowidztwem. Tych żal, zwłaszcza, jeśli prezentują sobą jakieś wartości. Bo jeśli w codziennym kieracie spraw do załatwienia, drżenia o stabilność zarobków czy trosk o to, czy nasze emerytury okażą się wystarczające, a śniegu będzie dość, by poszusować na Sylwestra zapominamy o tym, że należy pielęgnować przyjaźnie, czytać ile się da, a czas wolny spędzać na rozwijaniu siebie zamiast umawiać się na pijatyki z ludźmi, którzy nie mają nic interesującego do powiedzenia, to gdzie znaleźć „lepsze” miejsce do rozmów i przemyśleń, niż więzienie?&#8230;</p>
<p>I zgodnie z tą zasadą, zdarzają się nam „nocne Polaków (i nie-Polaków) rozmowy”, podczas których snują się wizje założenia własnych winnic, stadnin i warsztatów szkutniczych, podejmowane są solenne postanowienia odnowienia starych bądź zawarcia nowych znajomości i przyjaźni, czy też opowieści słuchane z wypiekami na twarzach i otwartymi usty, jak ta przytoczona kiedyś przez Rusłana o służbie w jednostkach wojsk pogranicza na rubieży mongolsko-chińskiej („traktor chiński ostrzelał nasz bunkier i odleciał w nieznanym kierunku…”). I jeżeli ktoś sądził, że niemożliwością jest sprzedanie na części czołgu z pełnym wyposażeniem poza oficjalnym obiegiem – ten jest w „mylnym błędzie”, jak mawiał porucznik K. na studenckich zajęciach z wojskowości.</p>
<p>Pytanie tylko, czy gdy już będziemy na zewnątrz, ktoś będzie chciał wysłuchać naszych opowieści, zaakceptować nasze skażone zamknięciem osobowości, a nawet jeśli wysłucha – to czy zrozumie. Czy zrozumie tęsknotę za wielkim pięknem, siła rzeczy wymuszoną u kogoś, kogo zewsząd otacza brzydota i beznadziejność, skoro radościami dla przebywających na wolności jest mocno zakrapiany grill z nielubianym kolegą z równie nielubianej pracy, kupno nowych zasłon do salonu, czy oszukanie fiskusa na kolejny tysiąc złotych.</p>
<p>Powoli dochodzę do wniosku, ze skład naszej celi to prawdziwa sól pierdla – i uczucie to jest o tyleż krzepiące, o ile niebezpieczne, bowiem grozi popadnięciem w przesadne samouwielbienie i oderwaniem od rzeczywistości. Ale nieźle mi z tym, a o dopasowanie do społeczeństwa będę się martwił po wyjściu.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>Na pierwsze miejsce w notowaniu z dawna nie wspominanej listy przebojów awansował „Jailhouse Rock” nieśmiertelnego Elvisa P.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/381/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=381&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/26/nonce-osadzonych-rozmowy-czyli-jak-wyglada-szczescie-przez-krate/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3ddee3c3e617e9c0699a7a3900280e3f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Alti</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Znów przerzutka, albo kręcimy tasiemca</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/17/znow-przerzutka-albo-krecimy-tasiemca/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/17/znow-przerzutka-albo-krecimy-tasiemca/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Nov 2010 17:17:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Znów przerzutka, albo kręcimy tasiemca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=371</guid>
		<description><![CDATA[Ech, losów aresztanckich zawirowania… Znów przerzutka. 15 minut na spakowanie mandżura, i tułaj się, chłopie po korytarzach, chuj nagły wie, dokąd znów zmierzając. Ale okazuje się, że i tu jednak zdarzają się całkiem przyjemne niespodzianki… Trafiłem z powrotem na moją „macierzystą” celę nr 2. tzn. na tę na parterze. Leszek z pozostałymi chłopakami przywitali mnie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=371&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ech, losów aresztanckich zawirowania…</p>
<p>Znów przerzutka. 15 minut na spakowanie mandżura, i tułaj się, chłopie po korytarzach, chuj nagły wie, dokąd znów zmierzając. Ale okazuje się, że i tu jednak zdarzają się całkiem przyjemne niespodzianki…</p>
<p>Trafiłem z powrotem na moją „macierzystą” celę nr 2. tzn. na tę na parterze. Leszek z pozostałymi chłopakami przywitali mnie grymasami mającymi oznaczać uśmiechy, poklepaliśmy się po ramionach, zapaliliśmy, nastawiliśmy kawę, przy której dowiedziałem się, że właśnie wykopano „od nas” jednego delikwenta, który miał wstręt do mycia, i w ogóle był obkurwieńcem nietowarzyskim, nieobytym i nie zsocjalizowanym (RE-socjalizacja to osobny temat). Doszliśmy do wniosku, że pewnie nastąpiła przerzutka zamienna, i przeszliśmy nad sprawą do porządku dziennego. Z nowości – skład się praktycznie nie zmienił, siedzimy nieszczęsne bandziory prawie tą samą ekipą, z wyjątkiem nowego towarzysza pochodzącego z Bałkan; z Bułgarii mianowicie. Coś tam po naszemu kuma, chodzi na dwóch łapach i się myje. Na razie obić mu mordy nie ma za co. Ale chciałbym teraz zmienić temat, i podzielić się z Czytelnikami garścią pewnych refleksji…</p>
<p>Co prawda przyznaję się bez bicia i bez szczególnego zawstydzenia do śledzenia z zainteresowaniem perypetii bohaterów „Usta-Usta”, ale równocześnie spieszę wyjaśnić, że serial ten oglądam z przyczyn osobistych – postać kreowana przez jedną z aktorek budzi u mnie skojarzenia z osobą kiedyś mi znaną i bliską; stąd z sentymentem i przyjemnością składam hołd wspomnieniu rzeczywistej niegdyś postaci.</p>
<p>Poza tym, seriale mogłyby dla mnie nie istnieć. Telewizję oglądam niejako z rozpędu, gdy brak innych zajęć, i gdy nie można się całkowicie uodpornić na dźwiękowo-obrazowe treści, które nolens volens przesączą się nawet przez najszczelniejszą zaporę. Nie ujmując niczego oglądaczom seriali, dziwię się równocześnie tym, którzy przejmują się, ba! zachwycają i zgoła podniecają losami osób w sposób tak boleśnie prozaiczny przypominającymi ich własne, wypełnione w sumie niczym, egzystencje. Podobnie niezrozumiały jest dla mnie sukces Simsów – i wiem, o czym mówię, bo zagrałem, przekonując się o beznadziejności koncepcji gry. Bez urazy, drodzy fani.</p>
<p>No cóż, spróbujmy opisać zawiłe losy, które przypadły w udziale więźniom cel nr 1xx i 1xy, strażnikom, adwokatom i odwiedzającym w ciągu dwóch, dowolnie wybranych dni. Wyjdzie odcinek serialu – ręczę.</p>
<p>- Rano obudziliśmy się na apel. Część z nas pozostała na nogach, część zaległa na kojach, by odespać wczesną pobudkę do dziesiątej. Rozmowy przy śniadaniu składały się głównie z komentarzy na temat gości występujących w programie telewizji śniadaniowej, zwyczajowych etnograficznie jobów na system penitencjarny i rozważań dotyczących smaków piw regionalnych;</p>
<p>- Kolega Bułgar po 15 minutach prawosławnych modłów rozpoczął ćwiczenia fizyczne (pompki), po czym ogolił się, nażelował włosy i ogłosił – o ile go prawidłowo zrozumieliśmy – że od jutra najprawdopodobniej zaczyna głodówkę. Choć przecież równie dobrze mogło mu chodzić o to, że Żiwkow to kawał skurwysyna był, na przykład;</p>
<p>- Do celi wpadł klawisz z drewnianym młotkiem, opukał starannie tygrysa w oknie po czym pogodnie stwierdził, że zima zapowiada się nam wyjątkowo ciepła;</p>
<p>- Rusłan wyprał bieliznę i zjadł drugie śniadanie, pożyczając ode mnie miód;</p>
<p>- Wypiliśmy kawę i zapaliliśmy po papierosie;</p>
<p>- Rafał dostał paczkę żywnościową – domowa szynka, smażony kurczak, pasztety, czekolady i mandarynki. Z przyjemnością zjedliśmy trzecie śniadanie, gawędząc tym razem o kulinariach z różnych stron świata. Temat w sam raz, bo w telewizji leciał akurat Makłowicz;</p>
<p>- Leszek, położywszy się na łóżko, zabrał się do pisania pisma do prokuratury, konsultując się od czasu do czasu z Rafałem co do formy;</p>
<p>- Kuba miał widzenie z adwokatem; przyniósł nam gazetę z programem TV. Uzgodniliśmy, co będziemy oglądać wieczorem;</p>
<p>- Poszliśmy na spacer. Faktycznie, zimy ani widu, wręcz przeciwnie. Leszek (ten drugi, od sąsiadów) poinformował nas, że jego adwokat złożył apelację, i że ktoś podpierdala mu cukier;</p>
<p>- Podali lunch, zwany tu obiadem. Niesmaczny. Zjedliśmy w milczeniu to, co się dało;</p>
<p>- Autor udał się na posiedzenie do kącika, z „Tomkiem na tropach Yeti” pod pachą. Bułgar dalej ćwiczy pompki;</p>
<p>- Leszek zjebał Bułgara, że zajmuje metraż, nie ma jak się dostać do umywalki. Faktycznie, dostęp jest utrudniony. Zjebę zgodnie poparła reszta celi;</p>
<p>- Graliśmy w „Eurobiznes”. Wtopiłem na Szwecji i odpadłem z gry. Czytam dalej „Tomka”;</p>
<p>- Dali kolację i Teleekspress. Połączyliśmy przyjemne z pożytecznym. Rusłana zaczął boleć ząb – pielęgniarz poczęstował go tabletkami z krzyżykiem;</p>
<p>- Zrobiłem przepierkę. Muszę do listy zakupów dopisać proszek do prania. Herbata też mi się kończy;</p>
<p>- Obejrzeliśmy wiadomości, thriller i komedię. Prąd wyłączyli o 23:30, poszliśmy więc spać.</p>
<p>Podjąłem decyzję – zacznę pisać scenariusze do seriali. Pół godziny roboty, a za odcinek mogę sobie zaśpiewać mniej więcej 3 tys. złotych. Żyć, nie umierać.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>Przy rozwiązywaniu krzyżówki, któryś z mniej lotnych ziomów rzucił zapytaniem: „Potrzebny w zawiasach”? Dwóch pozostałych niemal unisono podpowiedziało: „wyrok!”. Chodziło o SMAR. To się nazywa zboczenie zawodowe, nie?&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/371/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/371/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/371/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/371/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/371/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/371/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/371/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/371/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/371/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/371/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/371/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/371/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/371/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/371/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=371&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/17/znow-przerzutka-albo-krecimy-tasiemca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3ddee3c3e617e9c0699a7a3900280e3f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Alti</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Plan A, B C. Niestety, nie plany ucieczki&#8230;</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/08/plan-a-b-c-niestety-nie-plany-ucieczki/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/08/plan-a-b-c-niestety-nie-plany-ucieczki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Nov 2010 23:28:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Plan A, B I C. Niestety, nie plany ucieczki...]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=369</guid>
		<description><![CDATA[Przyszło mi do głowy, że ktoś z tych, którym trafiło się czytać te wypociny, mógłby chcieć dowiedzieć się czegoś praktycznego, czyli jak – tak naprawdę – można sobie poradzić? Bez komunałów traktujących o pielęgnowaniu siły osobowości i wiecznym keep smilingu. No dobrze – chcecie rady? Oto rada: Czynnikiem bodajże najważniejszym do przetrwania w tych jakże [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=369&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przyszło mi do głowy, że ktoś z tych, którym trafiło się czytać te wypociny, mógłby chcieć dowiedzieć się czegoś praktycznego, czyli jak – tak naprawdę – można sobie poradzić? Bez komunałów traktujących o pielęgnowaniu siły osobowości i wiecznym keep smilingu. No dobrze – chcecie rady? Oto rada:</p>
<p>Czynnikiem bodajże najważniejszym do przetrwania w tych jakże odmiennych od normalnych warunkach jest posiadanie planu B. Plan B zapewni ci tak pozornie nieosiągalne rzeczy jak pieniądze, witaminy, kontakt ze światem zewnętrznym, a nawet urządzenie się po wyjściu – a kwestie te niejednokrotnie się ze sobą splatają i są od siebie współzależne.</p>
<p>Plan B zaczął mi niewyraźnie świtać w głowie już w momencie zatrzymania, i przybierać bardziej konkretne kształty w komisariacie, gdy funkcjonariusze zniechęceni bezowocnością przesłuchania opuścili na jakiś czas pokój zwierzeń, udawszy się zapewne na wódkę, przy której miały im wpaść do głowy bardziej błyskotliwe metody wydobycia ze mnie zeznań, zostawiając mnie w towarzystwie otyłego osobnika o wyglądzie co najwyżej sierżanta, który sapiąc walił w klawiaturę komputera i nie zadawał krępujących pytań. Był to, nawiasem mówiąc, pewien szok poznawczy – na komisariatach nie używają już maszyn do pisania, choć pod sufitami nadal królują nieśmiertelne świetlówki (z drugiej jednak strony komisariat z ozdobnymi kinkietami wyglądałby mocno niecodziennie). Warunki do przemyślenia planu B stały się wobec powyższego faktu na pewien czas idealne – co było tym lepsze, że za cholerę nie byłem w stanie wypracować żadnego planu A.</p>
<p>Na początku najważniejsze jest to, by mieć przy sobie numer telefonu do przynajmniej jednej bliskiej osoby, najlepiej oczywiście zaprzyjaźnionego adwokata. Warto jest ten numer przechowywać w pamięci, bo to, że pozwolą ci zajrzeć do telefonu komórkowego, czy notatek zależy od humoru aresztujących cię policjantów, a ten na pstrym koniu przeważnie jeździ. Oczywiście zapomnij, że pozwolą ci zadzwonić osobiście – telefon wykona policjant, i to nie w twojej obecności. Jeśli będziesz niegrzeczny, to może się okazać, że właśnie jest awaria linii telefonicznej, a jedyna dostępna komórka dopiero co się rozładowała. Reklamacje możesz składać na ręce Biura Obsługi Klienta firmy telekomunikacyjnej, i to nie wcześniej, niż gdy uda ci się zdobyć najpierw adres tego biura, a potem koperty, znaczki i przybory do pisania.</p>
<p>Grzecznym zatrzymanym udaje się wyprosić w porywach aż do trzech telefonów – do rodziny, adwokata i pracodawcy, ale nie licz na szybki odzew, bo okres czasu od zdarzenia do zdarzenia mierzy się tu (jak już, zdaje się, wspominałem) w tygodniach, a wydarzenia donioślejsze przypadają w odstępach (kilku) miesięcznych. Warto pomyśleć o pieniądzach i liczyć na to, że twoi bliscy jak najszybciej coś wpłacą, wcześniej odkrywszy jak się to właściwie robi. Nie od rzeczy jest mieć w pamięci adresy przyjaciół i krewnych, którzy byliby skłonni przesłać ci jakieś środki – i pamiętaj, że na miesiąc przysługują ci tylko dwa „darmowe” listy, więc adresatów dobieraj starannie. Bez pieniędzy pod celą będzie z tobą krucho, toteż jeśliś spłukany, a do tego palacz, to jedynym wyjściem będzie dobrowolne sprzątanie powierzchni mieszkalnej w zamian za szlugi, choć nie należy liczyć na więcej niż 2-3 jednorazowo. Resztę musisz zdobyć albo zapewnieniem, że sumiennie spłacisz dług, a jego niespłacenie ma mieć bardzo nieprzyjemne konsekwencje, albo np. próbując uczyć współwięźniów potrzebnych im umiejętności od angielskiego począwszy, na bezurazowym przegryzaniu krat skończywszy. Umiejętność sporządzania pism urzędowych może być dodatkowym atutem.</p>
<p>Wizyty adwokata wykorzystuj nie tyle do tego, by ustalić linię obrony, bo na to zawsze będzie czas przed rozprawą, która i tak odbędzie się najwcześniej za kilka miesięcy (o ile jesteś w czepku urodzony), ile po to, by przekazać jak najwięcej informacji na zewnątrz; i nie licz na częste jego wizyty – nawet gdy cię zapewni, że będzie się zjawiał co tydzień.</p>
<p>Czasami zdarza się też, że zachodzi nagła potrzeba skontaktowania się z kimś z zewnątrz, adwokat jest na urlopie, a ty już wyczerpałeś limit listów na dany miesiąc. Wtedy trzeba wysłać tzw. wolnościówkę (czyli mówiąc wprost &#8211; gryps), która dochodzi do adresata bez cenzury w ekspresowym tempie – wobec czego należy w tym celu:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>a) poznać więźnia po wyroku</p>
<p>b) zdobyć jego zaufanie</p>
<p>c) posiadać materialne dowody wdzięczności, jak paczka papierosów czy czekolada</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jeśli uda ci się namówić takiego delikwenta, by w twoim imieniu zadzwonił od czasu do czasu do bliskich, to trzeba dorzucić jeszcze kartę, którą niestety trzeba kupić, a nie ukraść.</p>
<p>I tak powoli uczysz się realizować swój plan B, wykorzystując nabyte umiejętności i wiedzę, a także wspomniany drugi obieg, bez którego coś na kształt normalnej egzystencji byłoby niemożliwe. Jeśliś jednak pozbawiony przemysłu, kontaktów, pieniędzy, a przede wszystkim woli by spróbować się urządzić – to czas na plan C. Niestety nie mam najmniejszego pojęcia, na czym on polega.</p>
<p>A co do planu B – to dziś z braku natchnienia do pisania, sam go właśnie realizuję, pisząc o nim samym. Prawda, że działa?&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wczoraj jeden z ziomów przy obiedzie zanucił smętnie, acz apokryficznie: &#8222;Życie, życie, jest noweeeelą!&#8230; Raz na łaźni, raz pod celą!&#8230;&#8221; Mało nie udławiłem się bigosem.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/369/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=369&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/08/plan-a-b-c-niestety-nie-plany-ucieczki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3ddee3c3e617e9c0699a7a3900280e3f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Alti</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Pisarskie przedszkole, a także jak uciec w marzenia i nie zwariować</title>
		<link>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/02/pisarskie-przedszkole-a-takze-jak-uciec-w-marzenia-i-nie-zwariowac/</link>
		<comments>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/02/pisarskie-przedszkole-a-takze-jak-uciec-w-marzenia-i-nie-zwariowac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Nov 2010 11:34:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pisarskie przedszkole, a także jak uciec w marzenia i nie zwariować]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalasantypasiak.wordpress.com/?p=365</guid>
		<description><![CDATA[Dziś dokonał się w mojej pisarskiej karierze skok jakościowy w rozumieniu warsztatowym; coś na kształt awansu z literackiego żłobka do przedszkola. Właśnie pożegnałem się ze starym notatnikiem formatu A5, który służył mi wiernie przez ostatnie 5 miesięcy, i przerzuciłem się na wielgachny A4 – Dżizus, taka kartka wygląda jak Sahara, która mam zalesić. Można nabawić [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=365&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś dokonał się w mojej pisarskiej karierze skok jakościowy w rozumieniu warsztatowym; coś na kształt awansu z literackiego żłobka do przedszkola. Właśnie pożegnałem się ze starym notatnikiem formatu A5, który służył mi wiernie przez ostatnie 5 miesięcy, i przerzuciłem się na wielgachny A4 – Dżizus, taka kartka wygląda jak Sahara, która mam zalesić. Można nabawić się agorafobii.</p>
<p>Tak czy siak, zaobserwowałem u siebie zjawisko, którego od pewnego czasu z niejakim niepokojem oczekiwałem: mianowicie poczucie przyzwyczajenia do miejsca – nie mylić naturalnie z przywiązaniem. No, może ewentualnie z przykuciem. Uczucie przyszło w najbardziej niesprzyjającym momencie, łącząc się z nadchodzącą zimową depresją, która przybiera u mnie formę zespołu ostrego niedoboru bodźców śniegowo-narciarskich, wobec czego postanowiłem się dziś z wyprzedzeniem obrazić na cały świat, i na złość wszystkiemu i wszystkim (na czele z sobą samym) dziś mam dzień mędzenia ogólnego i &#8230; NUDY, skutkiem czego szczęki rozdziera mi ziewanie jak nie przymierzając u hipopotama na wczasach z małżonką. Żeby choć zdarzył jakiś potop, remont, samobójstwo, albo eksperyment koedukacyjny&#8230; Dania więziennego menu przewijają się z regularną monotonią: serek – miód – mortadela – jaja na twardo – kiełbasa – nie-wiadomo-co – serek. Mielony – bigos – fasolka – pieczeń rzymska – ryba – soja – nie-wiadomo-co – mielony. Z nudów nie zaglądam nawet do gara z zupą, bo to przeważnie woda z domieszką barwnika, emulgatorów i odpadów warzywnych – przeważnie kapusty, nawet jeśli jest to barszcz czerwony. Choć jednak pewnie jednak na emulgatory zabrakłoby im albo wyrafinowania, albo funduszy. Zresztą czort jechał zupy; i tak ich nie jadam.</p>
<p>Książki już w większości wyczytane – biblioteka oddziałowa i półki u wychowawcy to raptem marnych 500 tomów, z czego większość to niestety przedpotopowe badziewie w stylu Putramenta, Orzeszkowej, czy – za przeproszeniem – Hołuja. Alternatywą są (fascynujące ponad wszelką wątpliwość) antologie poezji mołdawskiej z XIX wieku lub traktaty o wychowaniu niemowląt, hodowli rzepaku w terenach górskich czy farmakodynamice metyloksantyn (ze szczególnym uwzględnieniem kofeiny). Książki z zewnątrz można jednorazowo otrzymać dwie na paczkę; częstotliwość takich przydziałów jest mi bliżej nieznana, ale znając tutejsze realia wypada spodziewać się, że nie przydarzają się one częściej niż raz na kwartał.</p>
<p>Z każdym przebudzeniem widzę nad sobą spodnią część górnego łóżka, z tymi samymi zaciekami i pozostałościami graffiti; co dzień o 6:00 budzi mnie dzwonek na apel; po apelu odwracam się dupą do świata i dosypiam. Po czym jem śniadanie i widzę znajome gęby współosadzonych, z którymi rozpoczyna się prędzej czy później poranną pogawędkę i&#8230; wszystko to ma już charakter rutyny. Czegoś codziennego, a więc – paradoksalnie – normalnego. Są więc chwile, gdy w człowieku wzbiera potrzeba oderwania się od normalności, potrzeba zaszalenia, czy zrobienia czegoś. Wy na wolności też tak macie?&#8230;</p>
<p>Postanowiłem przeprowadzić na sobie mały eksperyment: wieczorami zanurzam się w nieskrępowane marzenia (nie stroniąc od czasu do czasu od wizji śmiałych obyczajowo) o tym co będzie, jak wygram milion dolarów, jak nagram swoją pierwszą płytę, jak puszczę się w podróż przez Nową Zelandię, udam się motocyklem z Kanady Południowej na Alaskę i jak poznam Condolezzę Rice, a także o sprawach skromniejszych i bardziej realistycznych: jak będę pożerał carpaccio z parmezanem i tagliatelle z boczkiem, zapijając tę ucztę hektolitrami piwa, jak będę czekał w kolejce do wyciągu na Hali Goryczkowej wystawiając pobladłą gębę do słońca, jak będę grał w wirtualne szachy z przyjacielem z Montrealu i słuchał moich mp3 z Klausem Badeltem, Ronanem Hardimanem i Alem di Meolą, jadąc niespiesznie wśród winnic doliny Wachau nad Dunajem&#8230; Wypada się zastanowić, kiedy mi to zaszkodzi. Gdy to już nastąpi – udam się potulnie do psychiatry i poddam się leczeniu, o czym naturalnie nie omieszkam wspomnieć na łamach tego raptularza.</p>
<p>Otwierają się drzwi celi, a strażnik wzywa mnie, bym się przygotował do wizyty w szpitalu, gdzie przy pomocy promieni Roentgena będą zgłębiać tajemnice mojej klatki piersiowej. Koniec nudy – wybieram się na małą wycieczkę w nieznane.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>Skuszony próżnością zdecydowałem się podczas ostatniej wypiski nabyć za nędzne resztki finansowe mydło woniejące czymś innym niż mieszanka łoju i siarki. Nędzne resztki wystarczyły tą razą na tureckie mydełko o zapachu truskawek – teraz latają za mną niedobitki ostatnich jesiennych pszczół, wywabionych nadspodziewanie wiosenna pogodą. Czekam, aż skończy się mydło lub nadejdzie zima.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kalasantypasiak.wordpress.com/365/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kalasantypasiak.wordpress.com/365/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kalasantypasiak.wordpress.com/365/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kalasantypasiak.wordpress.com/365/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kalasantypasiak.wordpress.com/365/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kalasantypasiak.wordpress.com/365/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kalasantypasiak.wordpress.com/365/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kalasantypasiak.wordpress.com/365/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kalasantypasiak.wordpress.com/365/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kalasantypasiak.wordpress.com/365/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kalasantypasiak.wordpress.com/365/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kalasantypasiak.wordpress.com/365/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kalasantypasiak.wordpress.com/365/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kalasantypasiak.wordpress.com/365/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kalasantypasiak.wordpress.com&amp;blog=9599986&amp;post=365&amp;subd=kalasantypasiak&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kalasantypasiak.wordpress.com/2010/11/02/pisarskie-przedszkole-a-takze-jak-uciec-w-marzenia-i-nie-zwariowac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3ddee3c3e617e9c0699a7a3900280e3f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Alti</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
